sobota, 6 września 2014

Wyłom w rytuale

Mąż mój pomagał przy organizacji pewnego koncertu. Był to koncert (grającego fatalnego muzycznie "tępego", topornego pseudo-rocka choć podobno ze słusznymi ideologicznie tekstami) niszowego zespołu popularnego w określonych środowiskach organizowany w klubie studenckim, gdzie w sali ze sceną można było kupić alkohol. Śmierdziało dymem z kilometra, ale mąż przekonać się nie dał - w Trójmieście nic się nie stało, więc i w Krakowie się nie stanie. Pojechał.

W czasie jego nieobecności jakoś dawałam sobie radę z chłopcami, a w porze kąpieli wspomogła mnie teściowa. Ona zabawiła Julka, a ja wypucowłam i nakarmiłam Andrzejka, teściowa pożegnała się i wyszła. Julo szybko usnął, więc mogłam poświęcić się tylko Andrzejkowi.

Postanowiłam działać zgodnie z utartym schematem: umyłam Jędruli zęby, poszliśmy się pomodlić, odpaliłam pozytywkę z żabą, a następnie poprosiłam, żeby wlazł do łóżeczka. On na to, że nie, bo TATUŚ GO WKŁADA. No to wzięłam go na ręce, zaniosłam do wyrka, a synię moje, ledwie dotknąwszy pupą materaca rozwrzeszczało się, że spać nie będzie, bo TATUŚ MA GO WŁOŻYĆ. A widoków na tatusia brak.
Próbowałam wszystkiego - ciepłej herbatki (z melisy...), głaskania, tulenia, zgodziłam się przynieść mu do pokoju nocnik i zostawić przytłumione światło.
Na nic. Tatuś i tatuś.

Wysłałam do męża, w nadziei, że może jakimś cudem odbierze, sms z krótkim opisem sytuacji, ale reakcji nie było. Po jakiejś godzinie jednak mąż stanął w progu. Jak się okazało, wrócił wcześniej, ale tylko dlatego, że musiał robić za taxi na SOR, kiedy na wspomnianej imprezie kulturalnej pobito jego kolegę. Za co? Ano za to, że ujął się za innym kolegą ubranym w koszulkę z niewłaściwym napisem.  

Myślałam - uff, jest tatuś, teraz TATUŚ GO WŁOŻY i Jędruś zaśnie jak aniołek, wszak wyje już prawie półtorej godziny. Tatuś ręce umył, zbliżył się do Jędrusia, a ten... rozbeczał się jeszcze bardziej i wycedził, że chce do mamy.
I tak to mamusia została uziemiona przy Jędrusiu przez kolejną godzinę, bo dziecię zażądało, żeby mamusia została z nim, aż zaśnie.

I tak oto Julianowi upiekła się dziś kąpiel.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...