wtorek, 23 września 2014

Wielorazowo mi (?)

Jak już wcześniej wspominałam, chciałabym przejść na pieluchy wielorazowe.
Nie zdążyłam przy Andrzejku, bo on już - poza nockami - odpieluszony zupełnie, to chociaż Jula chciałam takimi traktować. Czy to nie uroczy widok?

Źródło: swiatpieluch.pl


Na początku okoniem stanął mąż.
Teraz, kiedy ilość zużywanych dziennie pampków spadła z początkowych prawie dwudziestu do 6-7, jego ton złagodniał - stanęło na "Dobra, ale to ty będziesz prać";p

Powiem, jak to widzę.

Po pierwsze - plusy:
  • oszczędzam środowisko - znacznie mniej chemii ląduje w glebie.
  • oszczędzam pieniądze - i to podobno dużo. Kupuję raz, starcza do końca okresu pieluchowego i przechodzi na kolejnego bąka;p
  • dostarczam sobie wrażeń estetycznych - bo takie pieluchy są o niebo ładniejsze niż pampki
  • Dzieci szybciej się odpieluchowują - podobno

Po drugie - minusy:
  • Dodatkowa robota. Dodatkowy stos prania. Śmierdzącego w dodatku.
  • Gabaryty - u nas i tak ciężko znaleźć miejsce na cokolwiek. Musiałabym wyczarować szufladę na stosik i miejsce na wiadro do przechowywania zużytych pieluch
  • Specjalne wymagania. Bo prać tego nie można w byle czym - nie wolno w mydle, środkach zawierających oleje, silne detergenty... oprócz proszku do prania trzeba mieć preparat antybakteryjny i olejek eteryczny do wiadra na pielusze brudy. No i te środki kosztują więcej niż Lovela, nawet już w przeliczeniu na jedno pranie.
  • zawrót głowy na początku - x rodzajów wkładów i y rodzajów pieluch, a to wszystko może być uszyte z z rodzajów materiałów, z których każdy ma inne zady i walety. A do tego jeszcze jakieś papierowe bibułki, suche pieluchy, suche pupy...
  •  cena - duży wydatek na początek
Po trzecie - wątpliwości
  • Jak rozpoznać, kiedy trzeba zmienić? Bo pampa po prostu dotykam i wiem.
  • Zapach: czy taka "na wpół siknięta" pielucha nie śmierdzi? W pampku "jedzie" tylko grubsza sprawa, cieńszej nie czuję mimo "psiego" węchu.
  • Przy wielorazówkach nie stosuje się kremów na pupę, a Julo to alergik trzaskający rzadkie, kwaśne kupy i łatwo się odparzający. Nie będzie odparzał się jeszcze bardziej? 
  • Czy olejki eteryczne nie będą drażniły mojego małego atopika?
Koniec końców wymyśliłam, że wypróbuję otulacze z PUL plus wkłady. Takie na napy (bo są też i na rzepy), z wrodzonego skąpstwa te rozmiaru uniwersalnego. Wkłady... bo ja wiem - waham się między bambusowymi a takimi z mikrofibry i mikropolaru - ponoć pod nie nie trzeba już wkładki "czysta pielucha". Do tego wkładki "sucha pupa".


Źródło: decoraliki.pl

Myślałam o tym, żeby na początek kupić 1-2 otulacze i po 5 wkładek, a potem stopniowo dobić do 5-6 otulaczy i ok. 25 wkładek każdego rodzaju.
A po drodze może wypróbować też i kieszonki?
Upatrzyłam sobie już nawet otulacze "Pupusa" z podwójnymi gumkami przy nóżkach i specjalnymi zaszewkami, które mają trzymać wkład w jednym miejscu.

Na początku chciałabym je stosować tylko w domu na dzień, a potem, kiedy się już wprawię, także na wyjścia i w nocy.

Uśmiecham się zatem o spostrzeżenia.
Mile widziane merytoryczne głosy za i przeciw.
Mile widziane rady różniące się od tego, co sama wstępnie wymyśliłam.
Najmilej widziane porady praktyczne: w czym prać, jak dbać, co i w jakiej ilości warto mieć, gdzie to kupić, a także jakich producentów polecacie.

A zacznę chyba od wirtualnej pielgrzymki po producentach - może załapię się na jakieś testowanko;p


17 komentarzy:

  1. Takie pieluchy to nie dla mnie, ale jak ktoś chce, to czemu nie. A np. moja mama twierdzi, że pieluchy wielorazowe to najgorszy koszmar i w życiu by do nich nie wróciła - hi, hi. Choć teraz są inne rozwiązania, te wkłady itd.
    Producenci szukają blogerek do testów bo to nie są popularne produkty, więc myślę że możesz spokojnie napisać i zapytać o taką możliwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś już nie trzeba gotować tetry, teraz podobno można prać pieluszki razem z ubrankami. Dzisiejszych wielorazówek się nie prasuje, podobno szybko schną.
      Na tetrówki tez za nic bym się nie zdecydowała.

      Usuń
  2. Kiedyś na samym początku ciąży o tym myśłałam ale jakoś mi przeszło . Ja wygodna jestem strasznie ;) . Do tego u nas dochodzi to że my ogólnie mało prania puszczamy . Jedna pralka tygodniowo nam idzie a obstawiam że przy takich pieluszkach trzeba by było puszczać ją codziennie więc i rachunki dużo o dużo by nam wzrosły . No i Adaśko powoli się już odpieluchowuje więc u nas odpada ale będę z ogromna ciekawością śledzić jak wam idzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas pralka i tak idzie co drugi dzień. Jeśli takie pieluszki mogłabym prać razem z ubrankami, to nie byłby dla mnie problem.

      Usuń
  3. Niemerytorycznie: powodzenia ;-) Ja swój stosik sprzedałam szybko... Największa kopalnią praktycznej wiedzy na ten temat jest chustoforum, z niego wywodzą się zarówno mamy szyjące pieluchy do swoich legalnych sklepów jak i w ramach hand made, tam są na nie promocje i testy. Prać możesz w loveli, chociaż ona jest najdroższa z proszków dla dzieci ;-) nappy fresh jest bardzo wydajny, podobnie olejek herbaciany tani i na długo starcza. Wiele mam pierze z ubrankami, są i tak wstępnie opłukane wodą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, może się zapiszę.
      A z proszków chyba najdroższy jest Jelp. Dostałam próbki w szkole rodzenia, wypróbowałam, był w porządku, ale po spojrzeniu na cenę zrezygnowałam.

      Usuń
    2. Pamiętam, że w ciąży z Anią chciało mi się porównywać ceny proszków w przeliczeniu na pranie i choć Jelp porażał ceną, to dozowało się go mnie, był bardziej ekonomiczny. Lovela odpadła z przekory-wszędzie wciskają i polecają, zapach mi średnio podchodzi. Zresztą w rankingu Sroki wypadła gorzej nawet niż Persil sensitive...Ostatecznie prałam małej w Dzidziusiu nam w Białym jeleniu, teraz w persilu i chyba tak zostanie, pojawił się jeszcz tani hypoalergiczny Domol w rossmanie. Generalnie i tak wszystkich środków daję połowę. I nie mam nic przeciw, żeby każdy prał, w czym chce :-) zresztą wszystko może uczulić...

      Usuń
  4. Ja jestem gorącą zwolenniczką pieluch wielorazowych. Wiem jednak, ze nie wszyscy chcą i umieją się do tego przekonać, i to rozumiem. Szanuję. Na początek warto kupić sobie jedną, dwie i sprawdzić, czy w Twoim przypadku to najzwyczajniej w świecie "gra". Potem stopniowo można dokupować następne. Odpowiadając na Twój post (uwaga - rozpisuję się):

    1. Plusy - jak najbardziej. Dodam do tego jeszcze, ze dziecko się nie odparza - bo po I: w pieluchach nie ma chemii; po II - zmienia się je częściej (dobrze by było po każdym siusianiu).
    2. Minusy - fakt: robota może i dodatkowa jest, ale ja jej specjalnie nie czuję. Tak jak piorę ubranka, piorę pieluchy i już. Do prania używam Loveli, o połowę mniej niż w przypadku prania ubrań. Preparatu antybakteryjnego mieć nie musisz, wystarczy do prania dodać 2 kropelki olejku z drzewa herbacianego. A zawrót głowy od rodzajów pieluch, szybko minie, aby przekształcić się w uporządkowaną wiedzę.

    3. Wątpliwości - rozpoznawanie kiedy pieluchę trzeba zmienić, najlepiej zacząć od przedziału czasowego. Sprawdzasz po jakimś określonym czasie, np. po godzinie. W wielorazówkach fajne jest to, ze "uczysz" się swojego dziecka. Widzisz kiedy siusia. Potem to jakoś samo wchodzi w krew. Generalnie kiedy maluch się wysiusia to nie śmierdzi. Mocz zaczyna brzydko pachnieć po pewnym czasie (zwykle po dobie). pielucha na maluchu, nawet posiusiana nie wydaje brzydkiego zapachu. Ja nie zauważyłam żadnego drażnienia pupy, no ale nie mam do czynienia z dzieckiem atopowym.
    Wielorazówki są dużo bardziej przewiewne. Zmieniasz je praktycznie natychmiast, kiedy maluch zrobi kupę. Zwykle są zalecane, gdy dziecko jest odparzone. Myślę, że Julek nie powinien Ci się w nich odparzać. No, ale - to wszystko zobaczysz.

    Co do wyboru rodzajów pieluch. Ja polecam kieszonki. Są bardzo wygodne, dobrze trzymają się na pupie, i nie potrzeba do nich wkładu sucha pieluszka. Ponadto - bardziej odpowiadają mojemu mężowi (po prostu zakłada się je jako pampersa). Przyznam, że mam parę otulaczy, ale tylko w ramach pieluch awaryjnych. Do kieszonek, w razie braku typowych wkładów, można wsadzić nawet tetrówkę, albo zwykły ręczniczek. Dziecko i tak będzie mieć sucho.
    Zdecydowanie odradzam natomiast pieluchy all-in-one. Są drogie, schną długo, a wcale nie przewyższają wygodą kieszonek.

    Co do producentów. O ile nie masz obiekcji nazwijmy to ideologicznych - wypróbuj pieluszki produkowane w CHRL. Są po prostu najtańsze, a w użytkowaniu nie różnią się od tych szytych w Polsce. Oczywiście może nie mają unikatowych wzorów, no ale ostatecznie nie o to tu chodzi (choć przyznam, że mam parę droższych ślicznych pieluszek).
    Co do wkładów - bardzo dobrze są wkłady z mikrofibry. Mam ich najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał, wielkie dzięki:)

      Co do kieszonek - przekonałaś mnie, spróbuję. Natomiast na początku nie chcę się na nich opierać - z wrodzonego skąpstwa gotowa jestem poświęcić nieco wygody dla pieniędzy;p No i u nas dochodzi jeszcze kwestia objętości całej kolekcji - musi się zmieścić w części szuflady pod łóżeczkiem.

      A co do Loveli - masz proszek czy płyn? Ja na razie ze względu na moich wrażliwców używam płynu, bo łatwiej go wypłukać.

      Usuń
    2. Używam płynu Lovela. Przed zasadniczym praniem zawsze płukam pieluszki.
      A co do ceny otulaczy i kieszonek, dużej różnicy nie ma. Przynajmniejw tych najtańszych.

      Usuń
  5. Podziwiam kogoś kto ma do tego cierpliwość, ja się w tym nie widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem otwarta:) Zakładając bloga nie sądziłam, że wytrzymam miesiąc;p

      Usuń
  6. Podziwiam mamy, które ich używają. Jakbym miała się skusić to tylko dla tych kolorowych majteczek :D Pampersy to wynalazek XX wieku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zamiar chociaż spróbować. Jeśli robota mnie przerośnie, to wrócę do pampków, ale chciałabym zawalczyć:)

      Usuń
    2. Pampersy to może i wynalazek, ale czy taki aby bez zarzutu? Stosy śmieci, spora dawka chemii, no i najgorsze jak dla mnie - przegrzewanie jąderek chłopców. Wygoda rodziców/opiekunów a zdrowie pociech i środowisko. Jak dla mnie wysiłek jest wart świeczki.

      Usuń
  7. Wielorazówki stosujemy rzadko. Mimo mojej aprobaty dla idei, to nie do końca jestem przekonana.
    po pierwsze, nasze dziecko często robi kupę. Często o luźniejszej konsystencji. Trudno sie spiera z pieluch, a poza tym, traci się przy zapieraniu mnóstwo wody- gdzie tu ekologia?
    2. używamy kieszonek i śmiem wątpić, ze są to zdrowe tkaniny. Poliester i tyle.
    wolałam juz jak córka była mniejsza i używałam wtedy uwaga: właśnie tetry i flaneli. Tkaniny naturalne, choć barwione nie wiem czy bezpiecznymi barwnikami..
    po trzecie: nie jestem do końca pewna, czy w takich pieluchach nie jest dziecku ciepło. Zwłaszcza w lecie. Najlepsze byłyby tutaj otulacze z wełny merino, jednak nie używałam, więc się nie wypowiem.
    po czwarte: mój dzidziuch, który ma co prawda wrażliwą skórę, odparzał się także w tych pieluchach.
    Pomijam, że obsługa wielorazówek jest czasochłonna (w moim wypadku, bo pieluchę po kupie trzeba częściej prać), a dla niektórych czas to pieniądz.
    No i naszemu dziecięciu wszystko jedno, czy ma mokro, więc nie przyspieszy to odpieluchowania.
    A tak bardzo chciałam...
    Ostatecznie, mają wg przewagę nad pampersami, ale nie idealizowałabym ich stosowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:)
      Minęło już trochę czasu odkąd napisałam tego posta. W tym czasie zebrałam się na odwagę, kupiłam, co trzeba, zaczęłam używać, a nawet przeszkoliłam męża i teściową w zakładaniu. Wypróbowałam otulacze z wkładem i formowankami oraz kieszonki i zdecydowałam,że otulacz z wkładem to najlepsza wersja dla nas:) Może i u Was przy luźnych kupkach byłby to lepszy patent?
      Ja jak na razie jestem zachwycona - wady mnie nie przerażają, zalety sprawdziły się w 100%, wątpliwości odeszły. Do pampersów na pełen etat raczej już nie wrócę.
      Pozdrawiam:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...