poniedziałek, 1 września 2014

Ulubione teksty mam przeziębionych dzieci

Nie tak łatwo załatwić mego pierworodnego. Z piątku na sobotę dostał  gorączki, w sobotę rano niewielkiego kataru, a kiedy wróciliśmy ze ślubu, nie dolegało mu już kompletnie nic - poza standardowym bólem istnienia. Śmiało mogliśmy zostać dłużej, tym bardziej, że Julcio cały ślub i większość wesela... najzwyczajniej przespał w wózku. Obudził się tylko na obiadek i pamiątkowe zdjęcie:)
Niestety, Andrzejek chyba się ze swoją infekcją polubił, bo... sprzedał ją bratu. I to, co dla dwulatka było wilgocią pod noskiem, dla czteromiesięczniaka jest mega-zatorem uniemożliwiającym oddychanie, spanie i - o zgrozo - jedzenie. Dopiero teraz z całą mocą przekonałam się, że Julo głodny to Julo zły.

No ale cóż robić, wyciągnęliśmy jednego, wyciągamy i drugiego. A co się przy tym nasłuchamy, to nasze. Poniżej moje ulubione przykłady - jak (nie) rozmawiać z mamą małych zasmarkańców, by jej (nie) zdenerwować.

1. Mówiłam, żebyś nie pozwalała mu (Andrzejkowi) tak latać bez spodni, bo się przeziębi. I co? I oczywiście przeziębił się.

Rzekła Andrzejkowa Babcia, zobaczywszy Jędrusia minutę po zejściu z nocnika. Co za pech, akurat miałam ubierać do w majtki, rajtuzy, wełniane skarpety, ocieplane sztruksy i buty emu;p A tak na serio, to w domu mamy ciepło i sama chodziłam w szortach i na ramiączkach.

2. Mówiłam, Wam żeby Andrzejek nie zbliżał się do Julka, bo go zarazi.

W małym dwupokojowym mieszkaniu - powodzenia;p

3. Po coście go (Julka) brali na to wesele?

Odmówiwszy wcześniej zostania z dwójką (co, prawdę mówiąc, rozumiem, bo starszy daje w pióra i sama przy dwóch ledwo łapię zakręty)

4. Mówiłam ci, że był za lekko ubrany.

To prawda. Usłyszałam to przy ok. 20 stopniach o dziecku ubranym w dżinsiki, body z krótkim rękawem i cienki sweterek.

5.Tylko nie bierz go na pole (o Andrzejku, który już nie gorączkuje i w zasadzie nic mu nie jest)


6.Trzeba z nim (Julkiem) iść do lekarza. Tylko nie bierz go czasem na pole.

To jak mam go wziąć do lekarza urzędującego 100m dalej? Mam się teleportować?
A może jechać autem? Więcej przejdę z bloku na parking i potem z parkingu do przychodni. Plus dźwiganie wózka/fotelika. No chyba, że to z troski o moje mięśnie ramion;p

Czy pisałam  już może, że lubię mamę mojego męża?
Tak? To dobrze, bo sprawa pozostaje aktualna, choć czasem mam wrażenie, że bez wzajemności. Albo - w najlepszym razie - że moja teściowa jest święcie przekonana, że bez niej zginiemy.

6 komentarzy:

  1. Oj takie gderanie jest bardzo denerwujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się puszczać mimo uszu, ale czasem naprawdę silę się na dyplomację

      Usuń
  2. Znamy te teksty . niestety je znamy . Jak Adasio choruje slysze podobne .. czasem sie denerwuje czasem sie smieje a czasaem ignoruje .. ehh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najtrudniejszy jest nieznoszący sprzeciwu ton. To samo powiedziane tonem propozycji brzmiałoby już zupełnie inaczej. Choć z drugiej strony - moja mama właśnie tak "zagłaskuje". Ja się już przyzwyczaiłam, ale mój mąż chyba do dziś nie potrafi

      Usuń
  3. Ja na szczęście nie słyszę takich tekstów, a miałam spore obawy, że takie będą non stop - teściowa jest matką jedynaka ;) widzę, że ma swoje zdanie (czytaj odmienne od mojego) w kwestii wychowania dziecka i najchętniej wszystko by za mnie przy Madzi robiła, ale nigdy nie usłyszałam gderania, za co jestem wdzięczna. Ale nawet gdyby, to wszystko z miłości do wnuków i z pewnością Twojej teściowej też leży na sercu tylko dobro chłopaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - babcia wnuków kocha bezgranicznie. Zwłaszcza tego pierwszego wnusia, który w dodatku jest wierną kopią jej własnego syna;p Jak pewnie wiesz - także jedynaka

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...