niedziela, 28 września 2014

Opowieść o małym chłopcu i jego wiernym psie


Andrzejek wchodzi do pokoju, wlokąc za sobą jakiś łańcuszek.

M: Andrzejku, co to?
A: To tylko mój piesek.
M: Piesek?
A: mhm, wypjowadzam go na spacej.
M: A pokażesz mi twojego pieska?
A: Mhm, pokazę. Kojek, do nogi!

Po czym szarpnął za łańcuszek i oczom rodziców ukazał się...


Jędruś parę dni temu zakomunikował mi, że chce mieć psa. Na razie udało się spacyfikować go zabawami w wyprowadzanie na spacer, ale za parę lat... naogląda się filmideł o przyjaźni małego chłopca i psa - i zażąda własnego.
A u nas mały metraż, na tym małym metrażu cztery osoby, w tym trzech alergików i dwóch chętnych do miętolenia zwierza przy każdej nadarzającej się okazji.
I niechętna mama...
Tak, nie chcę mieć psa. Lubię je, ale u innych, nie na co dzień. Nie przepadam nawet za Gają, sunią moich rodziców - owczarkiem niemieckim z łagodnością i intelektem baranka.
Sama na razie nie mam warunków na zwierza, ale gdybym miała, zdecydowanie wolałabym kota. A nawet chomika. A tak w ogóle to za wygodna się zrobiłam, nie chcę i już. To nie zabawka, a znając życie, cały psi kram spadłby na mnie, bo przecież "siedzę w domu".

A jak Wasze dzieci?
Chciały mieć?
A może mają?
Albo jak tłumaczyłyście, że nie dostaną?

10 komentarzy:

  1. Ja nie mam dzieci, ale bardzo chce psa. Wychowałam się z psami i teraz mi tego brakuje. Niestety, u nas to ja jestem jak Twój synek, że tak powiem... Takie dziecko chcące psa. Mąż mi wbija do głowy, że nie stać nas -niestety - na pieska (utrzymanie) no i wracam.do pracy. Więc psiunia byłaby sama w mieszkaniu. A to żadna przyjemność dla takiego zwierzaka, bo tęskni. I ja bym tęskniła na bank. ;) pozdrawiam, zapraszam do siebie.

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam już tego "pędu" do zwierzaków domowych. Ale mam za to co robić przy dwójce dzieci. Może to dlatego. Gdybym nie miała swoich dzieci ani szans na adopcję, na pewno hodowałabym jakiegoś stwora. Choć raczej nie byłby to pies - prędzej kot albo jakiś gryzoń.

      PS. A do Ciebie już od dawna zaglądam:)

      Usuń
  2. My mieslismy , jakieś dwa miesiace temu ale musiałam go niestety oddac do właścicieli . Nie dałam rady ,rzeczywistość mnie przerosła . To był szczeniak więc żeby mi nie zapaskudził dywanu musiałam z nim wychodzić co godzinę .. Wyglądało to tak że Adaś w jedną stronę a pies w druga I ani nad jednym ai na drugim nie dało się zapanować .
    Kiedyś pieska mieć będziemy , jak tylko Adaś podrośnie bo te iskierki w oczach mojego dziecka pamiętam do dziś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tego właśnie boję. A przecież piesek to nie zabawka, którą można sobie "wypróbować" i oddać jeśli się nie spodoba.
      U nas jest jeszcze temat alergii - dzieciaki mają na razie "tylko" pokarmówki, ale mój mąż ma alergię na psa właśnie. U moich rodziców jedzie na Allertecu.

      Usuń
  3. My mamy psa i dziecko:)pies miał 3 lata jak urodził się synek i chłopaki to najlepsi przyjaciele:)synek szaleje za psem a pies za nim,robią wszystko razem czasem nawet jedzą,synek nigdy nie chorował i uważam za najlepsza decyzje w życiu że moje dziecko wychowuje się z psem:)dodam że pies mieszka w domu z nami i jest bokserem:)polecam w 1000%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chowałam się z chomikami, kotem i z bokserem właśnie. Dobre psisko z niego było, chrapał na pół ulicy;p Lubiłam go i nadal wspominam z nostalgią, ale nie była to jakaś "filmowa" przyjaźń.
      Obcych psów zawsze się bałam, do dziś nie potrafię zaufać nawet tym małym i tym podobno łagodnym. W sumie sama, z własnej inicjatywy, głaskałam chyba tylko dwa psy - tego bokserka i "obecnego" psa rodziców. I nie lubię, kiedy psy mnie liżą.

      Uwielbiałam za to naszą kotkę i chomiki. Z nimi mogłam się bawić godzinami.
      A moja obecna niechęć do posiadania zwierząt wynika chyba z lenistwa - po ogarnięciu domu i dzieci nie chciałoby mi się latać jeszcze koło zwierza.

      Usuń
  4. Słyszałam taką poradę, że jak pół roku będzie rano wyprowadzał smycz, to i z psem da radę ;-) a na poważnie - u nas na razie starcza pluszowy. Ania psów się boi. Ja z niezwierzęcego domu, nie lubię, brzydzę się, nie planuję, chyba, że będziemy mieli dom z ogródkiem ha ha. A mąż psiaka miał, ale nie zamierza wyprowadzać kilka razy dziennie, więc nie ma tematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas prawie tak samo, tylko w moim rodzinnym domu zawsze było jakieś żyjątko - jak nie pies, to kot, chomik albo ryby. Ale - poza chomikami - nie ja się nimi zajmowałam.

      Usuń
  5. U nas pies był pierwszy.
    Ja wychowana od małego z psami, wiedziałam, że sama kiedyś w dorosłym, samodzielnym życiu będę mieć swojego psa. Wzięliśmy ze schroniska. Potem pojawiła się Isia. Od samego początku Muniek był za małą. Teraz jedno za drugim w ogień by wskoczyło.
    Jednak pies to przede wszystkim obowiązek i jestem ogromnie przeciwna sprawianiu psa czy innego zwierzaka bo dziecko chce.

    p.s. znajomej synek zrobił pieska z miksera, tak więc Jędrusiowy 'kojek' to lajcik haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chodziłam na smyczy z "psem, którego nie ma" - wlokłam pasek od szlafroka;p

      A z Waszej strony ładnie, że przygarnęliście psiaka ze schroniska. Kiedy mój tato zdecydował kupić psa (dwa razy jak dotąd), to mimo moich i mamy próśb o kundelka ze schroniska, zawsze wybierał rasowego z rodowodem. Pierwszego, bokserka Bingo, lubiłam bardzo. Do Gai od dziesięciu lat nie umiem się do końca przekonać. A Jędruś ją uwielbia - tarmosić;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...