czwartek, 18 września 2014

Internetowy język macierzyństwa

Chyba zbiera mi się na PMS, będzie złośliwie.
Na jednym z blogów znalazłam kiedyś listę określeń, które denerwowały jego autorkę. Z częścią się zgadzałam, z częścią nie, ale temat mnie zainspirował. 
Sama dość sporo siedzę w necie. Czytam blogi, wertuję ogłoszenia w poszukiwaniu skarbów dla moich chłopców, miałam też konto na jednym z forów dla rodziców w dziale "Marcówki 2012";p
A po dzisiejszym przekopywaniu allegro i gumtree w poszukiwaniu ubranek dla Andrzejka opadły mi chyba wszystkie witki. 
Oto więc moja lista przebojów:


"@"
Czy słowa "miesiączka" albo "menstruacja" są jakimś tabu? Litości...

"Staraczka"
Brzmi strasznie pejoratywnie. Mnie kojarzy się z roszczeniowo nastawioną desperatką. Taką, która połknie tasiemca, żeby schudnąć 2kg albo przystanie na niemoralną propozycję za 5min w telewizji - tylko przedmiot tej desperacji jest inny. Nie wiem, jak przy mojej chorobie pójdzie mi staranie się o trzecie dziecko, ale w życiu bym się tak nie określiła.

"Fasolka"
A dlaczego nie "dziecko"? Wyraz szacunku to to nie jest. Raczej infantylna czułostkowość. A już szczytem jest nazwanie zapłodnienia "zafasolkowaniem" - takiego określenia użyła jedna ze znajomych "staraczek".

"Zaciążyć"
Zwykłe kobiety zachodzą w ciążę lub poczynają dziecko. Z tymi, które "zaciążają" i/lub ich partnerami zwykle nie mam o czym rozmawiać. A nawet jeśli mam, to muszę wspierać się "Słownikiem łaciny podwórkowej", by zrozumieć, co do mnie mówią.

"Bebzol", "kałdun" etc.
zob. "zaciążyć"

"Cyc"
Ja tam karmię piersią.

"Cycuś"
Nawet Andrzejek już tak nie mówi.
Nie mam nic przeciwko takim spieszczeniom w czterech ścianach, ale wydaje mi się, że na forum publicznym po prostu nie uchodzi.

"Cysie"
Szczerze? Gdyby nie kontekst, nie domyśliłabym się, co to w ogóle jest;p
W sam raz dla dziecka uczącego się mówić.

"Cycusianie", "ciumcianie"
patrz "Cysie"

"Cycolenie"
Patrz: "Zaciążyć"

"Mleczko", "mleczusio", "mlenio" etc.
o pokarmie kobiecym lub jego substytutach z proszku. 
Nie lubię nadmiernej infantylizacji języka, zwłaszcza w przestzeni publicznej - dlatego odciągam "pokarm" albo "mleko", a Jędruś dostaje kakao na Bebiko albo na "mleku".

"Sexy mama"
Dla mnie straszny dysonans. Ja nie chcę być "sexy" (okropne, plastikowe słowo) dla moich synów. Chcę być zadbana, żeby nie musieli się mnie wstydzić, ale przede wszystkim - kochana. Chcę, żeby patrzyli na mnie i widzieli ciepło, do którego zawsze mogą się przytulić.
A pociągająca - owszem, ale dla kogoś zupełnie innego;p O nim coś niecoś może jutro;p



I jeszcze coś, co denerwuje mnie zawsze, nie tylko u piszących mam - wulgaryzmy, a także błędy ortograficzne i składniowe. Jeśli takie się pojawiają, odechciewa mi się czytania nawet najciekawszego bloga.
A poza tym przychodzi mi do głowy taka myśl: jak ten ktoś kiedyś wytłumaczy własnym dzieciom, że znajomość zasad poprawnej pisowni i eleganckiego wysławiania się jest ważna?
Przeglądam czasem gumtree. Sporo fajnych rzeczy dla Jędrusia i Julka za jego pośrednictwem upolowałam i paru rzeczy niepotrzebnych tą samą drogą się pozbyłam.  Słowo daję, tylu byków, co tam, nie ma chyba w żadnej hodowli bydła domowego. A już celują w tym ogłoszenia w dziale "przyjmę" - "wuzek", "piżamka do pszeczkola", "ksiąszki", "dla curki"... ech, nauczanie początkowe się kłania:(






16 komentarzy:

  1. Mnie denerwowało jak ktoś na mnie mówił ciężarówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na początku irytował "dwupak", ale potem mi się spodobało;p

      Usuń
  2. O, czyżby była mowa o moim tekście? ;)
    Ja dość często używam określenia "cyce", ale to bardziej w takim ironiczno-żartobliwym tonie. A "fasolka" mnie wybitnie wkurza i ani raz nie powiedziałam tak na Lenkę w brzuchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, nie pamiętałąm, kto to. Dzięki:)

      Usuń
  3. Czytam czytam i w myślach przeglądam posty na moim blogu :) No i chyba też Cię czasem wkurzam, ostatnio napisałam cycki, przyznaję się bez bicia ;) Po części się zgadzam, a reszta ani mnie ziąbi ani parzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pewnie wkurzam niejednego. A do Ciebie zaglądam odkąd zobaczyłam Twoje "historyczne" zdjęcia.
      A "cycków" u Ciebie jeszcze nie widziałam. Lecę nadrabiać;p

      Usuń
  4. Mnie także wiele określeń w internecie irytuje, ale i sama niekiedy niektóych używam, więc chyba nie powinnam tego tak bardzo krytykować. Niestety nie mam dużo czasu, by siedzieć w internecie, choć bardzo lubię poczytać blogi lub przeglądnąć jakieś strony. No cóż nie zawsze można, ale i na to przyjdzie czas. Tymczasem serdecznie pozdrawiam:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie nic takiego nie znalazłam.
      W ciągu dnia też nie mam dużo czasu, nadrabiam, kiedy chłopcy śpią:)

      Usuń
  5. rozmowa z kolezanka ( spotkanie sam na sam) o tym jak spedzila niedziele: Bylismy u rodzicow na obiadku, zjedlismy pyszniutkiego kotlecika i rosolek. Malutka dostala po raz pierwszy ziemniaczka z sosikiem. Po obiadku poszlismy wszyscy na spacerek do lasku, bo sloneczko tak pieknie swiecilo i bylo tak cieplutko. Niestety corusi sosik zaszkodzil i dostalismy wzdec. Malenka troszeczke poplakusiala ale pozniej czulismy sie juz dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;p
      Ja też łapię się na tym, że często używam drugiej osoby liczby mnogiej. Staram się nad tym panować, ale nie zawsze wychodzi.
      Na dodatek czasem - ironicznie - używam słowa "papu". Ala mam nadzieję, że więcej symptomów pieluszkowego zapalenia mózgu nie przejawiam;p

      Usuń
  6. Emanujesz spokojem widzę :D . Ale jeśli PMS to idzie Ci to wybaczyć ;)
    Sama też kiedyś pisałam na takich forum dla przyszłych mam. I też się z tymi określeniami i zdrobnieniami przeróżnymi spotykałam, tyle że mi jakoś nie przeszkadzały . Nie zwracałam na to uwagi zwyczajnie.
    A co do fasolki to mi sie podoba to określenie. Ja go używałam gdy wiedziałam że jestem w ciąży ale jeszcze nic na USG widać nie było . Reszta tych ''forumowskich udziwnień'' jest mi obca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od wczoraj łażę podminowana i czepiam się o wszystko - chyba coś jest na rzeczy;p

      Usuń
  7. @ sama używam, nie widzę w tym nic strasznego, ot taki skrót.
    Fasolka mnie bardzo irytuje.
    Co do reszty - przesadzasz :P
    Od kiedy zaszłam w ciążę (:P) udzielałam się na wątku mamusiowym, później przeszłyśmy na odchowalnię, a stamtąd do zamkniętego klubu. W tym czasie poznałam wiele osób, z którymi spotkałam się osobiście mimo setek km. Nie uważam, żeby słowa typu 'zaciążyć, fasolka,staraczka' były wyznacznikiem tego czy ktoś jest warty czy nie poznania, zaprzyjaźnienia czy rozmawiania.
    Internet rządzi się swoimi prawami.


    O wiele gorsze od określania siebie 'staraczką' jest pytanie - co mam zrobić, żeby poronić.

    p.s. a bebzol to określenie na brzuch, taki z piwnym mięśniem. Przynajmniej w moich stronach ;)

    p.s.2 zazdroszczę tyle wolnego czasu na grzebanie, czytanie, doszukiwanie się i wyłapywanie takich bzdurek :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mam fajnie, bo Julo śpi, obiad jest z wczoraj, a Andrzejek z tatą na gościnnych występach, ale zwykle o tej porze kursuję między nocnikiem a podgrzewaniem zupek;p
      A czas - głównie wieczorami i nocą, kiedy się już odrobię, a mąż jeszcze pisze swoje fuchy.
      Sama z mamusiowego forum zrezygnowałam po paru miesiącach od urodzenia Andrzejka.
      A bzdurki wyłapują się same - przy okazji, zwlaszcza, kiedy mam "czepialski" nastrój;p

      Usuń
  8. Trzymam się póki co chustoforum i choć wirtualne pogaduszki rządzą się swoimi prawami i skrótami myślowymi, to nie mam zastrzeżeń do poziomu. To stała zamknięta grupa mam, na dość długi czas. Natomiast jeśli trafię przypadkiem gdzie indziej to podobnie jak Tobie witki mi opadają, zwłaszcza jak każda zaczyna od "witam wszystkie PRZYSZŁE mamusie, moja fasolka ma już n tygodni" itd
    PMS już? ech...
    A ja cóż, zdrabniać pewnie dalej będę, postaram się tylko karmic Brożka mlekiem, a nie "cycusiem" :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm... Slow "zaciazyc", "cyce" oraz "cycac" uzywalam sama - zartobliwie. :)

    "Cysie" oraz wszelkie zdrobnienie slowa "mleko" ("mlesio" w szczegolnosci) strasznie mi zgrzytaja w zebach. Reszte przelkne.

    Wulgaryzmy rowniez mnie odstraszaja, podobnie jak bledy, chociaz przyznaje, ze samej zdarza mi sie strzelic byka. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...