czwartek, 11 września 2014

Gdzie nas jeszcze nie widzieli


Ilekroć pozwalam sobie trochę ponarzekać, zawsze słyszę:  

"Dziękuj Bogu, że masz zdrowe dzieci".

I dziękuję - że moi chłopcy nie mają nowotworów, wad serca, ciężkich wad rozwojowych, nie są niepełnosprawni ruchowo i pięknie rozwijają się społecznie i intelektualnie. To skarb i cud.

Ale... no właśnie, czy tacy oni zdrowi, skoro od ponad dwóch lat regularnie wydeptuję ścieżki do kolejnych lekarzy specjalistów?
Nie licząc wizyt na "chorym dziecku", andrzejkowego pobytu w szpitalu i rutynowych kontroli u pediatry oraz jędrusiowych wizyt u dentysty na naszej liście odhaczyliśmy już:

NEUROLOGA.
Zaliczył go Jędrula po NOP (po szczepieniu 5w1) i kolejne dwa razy w związku z kilkoma cystami wykrytymi w jego mózgu podczas USG przez ciemiączko. Na szczęście cysty się wchłonęły, a rehabilitacja dawała efekty, więc na tym mogliśmy poprzestać.
Julek był u neurologa z powodu mojej choroby (Hashimoto) i podejrzenia związanego z niedoczynnością tarczycy obniżonego napięcia mięśniowego. Na szczęście podejrzenie się nie sprawdziło i neurolog więcej nie był nam potrzebny.

ZAKAŹNIKA.
W charakterze speca od szczepień. Jędruś został doń skierowany po stwierdzeniu NOP, a Julo skierowanie dostał jako brat NOPiarza. Obaj mają indywidualny tok szczepień i jeszcze przez parę lat będziemy się z naszą lekarką od szczepień widywać.

SPECJALISTĘ REHABILITACJI MEDYCZNEJ.
 Jędruś - standardowo, po NOP. Julo z powodu nieprawidłowych wzorców rozwojowych, jakie stwierdziła u niego nasza pediatra. A teraz jeszcze wylazł lekki kręcz szyi, więc szybko się od rehabilitacji nie uwolnimy. Obaj chłopcy chodzą do tej samej lekarki.

PORADNIĘ WAD I ZABURZEŃ ROZWOJU.
To też Jędrula po NOP. Przez pierwszy rok jego życia co miesiąc słuchałam, że Andrzejek za mało waży i mam dokarmiać go mlekiem modyfikowanym - zwykłym, bo to niemożliwe, żeby on miał AZS. Sama się sobie dziwię, że nie olałam tych wizyt wcześniej.

ENDOKRYNOLOGA.
W ciąży z Andrzejkiem nie miałam jeszcze zdiagnozowanej choroby Hashimoto, więc nie było zalecenia, by się do speca od hormonów udał. Niedawno zrobiłam mu badania - są w normie, więc na razie nie panikujemy.
U endokrynologa był za to Julek, "dziecko matki z chorobą Hashimoto". Na szczęście lekarka, poza okresowymi badaniami poziomu hormonów, nie widzi potrzeby dalszych spotkań.

DERMATOLOGA.
Był u niego Jędruś z podejrzeniem skazy (skaza potwierdzona), był i Julek z ciężką ciemieniuchą.

ALERGOLOGA.
Jędruś pod opieką alergologa jest od dwóch lat w związku z uczuleniem na mleko krowie oraz białko i żółtko jaja kurzego. Z tych alergii w końcu wyrósł, ale - o ile ni złego nie będzie się dziać - mamy zgłosić się na testy skórne kiedy skończy 5 lat.
Julo dopiero zaczyna swoją przygodę z alergologiem - ma stwierdzoną alergię na białka mleka krowiego. Będzie odwiedzał tę samą lekarkę, co jego brat.

CHIRURGA.
Czteromiesięczny Jędrula złapał jakąś infekcję siusiaka - okazało się, że ma za wąski otworek w napletku. Szybkie nacięcie w znieczuleniu miejscowym (nawet bez szycia), zalecenia dotyczące mycia i steryd w maści załatwiły sprawę.

GASTROLOGA.
To też tylko Jędruś - po wprowadzeniu pokarmów stałych zaczął dzień w dzień paskudnie wymiotować. Na szczęście mądra lekarka w kilka miesięcy wybawiła go z kłopotu.

I na tym jeszcze nie koniec.
Będąc dziś z chłopcami na rutynowej kontroli na "zdrowym", usłyszałam od lekarki, że powinnam zabrać ich do okulisty. Jędrusia - tak po prostu, bo jeszcze nie był. OK, trzeba to trzeba.
Ale przechylanie główki w lewo przez Julasa może być spowodowane jakąś niewykrytą wadą wzroku lub problemem z akomodacją.
No tak, u okulisty Braci D. nie widzieli.
Jeszcze.

Ciekawe, do kogo jeszcze przyjdzie nam wpaść na pogaduchy;p

8 komentarzy:

  1. Faktycznie długa ta wasza lista, na pocieszenie im chłopcy będą starsi tym tych wizyt będzie mniej :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze .. dużo tych specjalistów . My przez te dwa lata byliśmy jedynie u pediatry .. i to tylko raz ;) . Współczuje tej ciągłej bieganiny no ale co poradzić . Dla dzieci przecież wszystko ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę. U nas to cała logistyka - jak zebrać jak najwięcej wizyt w jednym dniu i miejscu i to w terminie, kiedy mąż akurat ma wolne.

      Usuń
  3. My mamy za soba okuliste laryngologa chirurga, ortopede rehabilitanta a jeszcze alergolog nas czeka. Nasz Mati tez przekrzywial glowke a dlatego ze zawsze od jednej str do niego dochodzilismy do lozeczka. Jak zmienilismy strone wszystko sie unormowalo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to nie to. Kładziemy Julka na przemian raz w jedną, raz drugą stronę:/

      Usuń
  4. Komentarz M.M. daje duzo do myslenia, tez Twoja lista wskazuje na pewna prawidlowosc- prawie wszystkie z tych "dolegliwosci" unormuja sie same. Ja w to gleboko wierze. Nie wiem czy pamietasz, kiedys radzilam Ci niekapanie noworodka, dopoki pepuszek sie nie zagoi. Mysle, ze ograniczenie kosmetykow, masci, kremow tez by nie zaszkodzil- taka moja rada. Mam pytanie: kiedys pisalas chyba, ze Jedrus ma otwarte ciemiaczko, prawda? Moge zapytac, czy dostaje wit. D? A moze mimo ze ja dostaje, to ciemiaczka i tak sie nie zamknelo? Taka moja ciekawosc, bo mam podejrzenie,ze jedno z drugim wcale nie jest powiazane. Pozdrawiam, Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julciu ma w tej chwili jeden krem (służy do pupy i na buzię), jeden balsam i jedną oliwę na ciemieniuchę.

      Moi chłopcy mieli - po tatusiu - ogromne ciemiączka. Obaj dostają wit. D. Jędruś teraz ma już prawie zarośnięte ciemiączko -i faktycznie zaczęło zarastać szybciej, kiedy mimo Bebilonu pepti zaczął brać dodatkowo witaminę w kroplach. Teraz myślę, że to kwestia miesiąca-dwóch i zarośnie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...