wtorek, 16 września 2014

Andrzejek ma nowy hełm bojowy

Zaczynamy test rowerka biegowego. Do tej pory Jędruś zasuwał na nim po domu, ale, kiedy poczuł się już pewnie, zażądał zabrania go na spacer. No więc mama z tatą warunek postawili - pojedziesz na rowerku na plac zabaw, ale najpierw kupimy ci kask. I dalej pokazywać dziecku zdjęcia wujka i dziadka na rowerach i w kaskach. Entuzjazm był, więc poszliśmy do sklepu.
Sprzedawca kilka kasków dziecięciu pokazał, o zadach i waletach rodzicom opowiedział, przymiarkę zaproponował, a Jędruś na to: NIEEEE!
I w nogi. Szybko przekazałam mężowi wózek z Julkiem i pognałąm za młodym. Złapałam go akurat kiedy postanowił uciec na różowym rowerku biegowym z wystawy przed sklepem i właśnie go dosiadał.
Wróciłam, za dziecia przeprosiłam, wśród protestów latorośli kupiliśmy czarny kask z tych porządniejszych ale nie droższych niż rowerek i wyszliśmy wstydząc się za pociechę i dziękując Opatrzności, że Jędrula nie zdążył wyjechać na ulicę i wpaść pod auto.

W domu Jędruś za nic nie chce przymierzyć kasku. Nie chce go nawet oglądać.
Sytuacja zmienia się nieco, kiedy odkrywam, że nowe nakrycie głowy ma z tyłu przymocowane światełka na baterie - i świeci.
Mały więc światełkami się pobawił, po czym wkroczył tatuś, kask zabrał, i położył wysoooko na szafie. Nie minęła godzina, a Jędruś mało na kolana przed tatusiem nie padł, żeby tylko pozwolił mu włożyć kask świecący piękny. Kolejną godzinę później mały człapał już na rowerku przez Planty Bieńczyckie w swoim nowym kasku na głowie.
I nie dał go sobie zdjąć ani na placu zabaw, ani "za krzaczkiem", ani po powrocie do domu. Nawet spać w nim chciał:).

Pełne skupienie: bo ja mam, mamusiu, kask, jak ctelej pancejni i będę jeździł cołgiem biegowym.

Cziiis według mojego syna:)


***

Na placu zabaw, na którym dzisiaj byliśmy jest czteroosobowy samochód terenowy, który Jędruś uwielbia i najchętniej siada w nim nie za kierownicą, ale z tyłu, skąd łatwiej porządnie go rozbujać.
Dziś dosiadł się do chłopczyka w podobnym wieku, nazwijmy go Jaś, i chwilę tak sobie razem "jechali".

Jaś (kręcąc kierownicą): Bwww, Bwww, Bwww!!!
A: Auto tak nie jobi bwww!
M: A jak robi, Andrzejku?
A: O tak - wydaje wargami odgłos przypominający "brrrm" - tak jak często robią to małe dzieci.
Jaś: Bwww! Bwww!!!
A (pod nosem): No pajanoja...

2 komentarze:

  1. Hełm bojowy jest super . I fajnie że Andrzejek nie boi się go zakładać .. U nas każda czapka na głowie czy chustka kończy się krzykiem i szybkim ściągnięciem .
    A z tymi tekstami to jest boski . Uśmiałam się z ''pajanoii'' ::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas najważniejsze, żeby był bezpieczny. A że trzeba było uciekać się do metody zakazanego owocu to już inne historia;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...