piątek, 29 sierpnia 2014

Weselmy się...

Źródło: archiwum.allegro.pl
W sobotę jedziemy na wesele.
Z jego powodu skróciliśmy pobyt w Krośnie, ale trza być - wszak ślub bierze moja świadkowa:)
Nawet mój mąż, wesel nienawidzący, wykręcać się ani przez moment nie próbował.

Jedziemy więc. Najchętniej pojechalibyśmy bez dzieci, ale z dwójką nikt nam nie zostanie.
A ponieważ chcemy choć trochę  porozmawiać ze znajomymi (mąż mój jest z nietańczących "bo nie") oraz uniknąć zakwasów i skręconych nóg, postanowiliśmy wziąć ze sobą tylko Julka.

Aż sama jestem ciekawa, jak to będzie - bierzemy ze sobą wózek, chustę, Młoda Para wynajęła dla nas pokój, żebym mogła spokojnie nakarmić czy przewinąć Julasa. Jestem dobrej myśli - będzie tyle cioć do czarowania, że Julo powinien być w swoim żywiole:)

Tymczasem został nam dzień na przygotowania.
W Krośnie nasze auto z konieczności stało pod drzewem, a na drzewie gniazdowały ptaszki. Auto mamy więc w ciapki. Dwa cykle w myjni mogą nie wystarczyć.

Julo ulał na mój jedyny ładny płaszczyk. Pech, że wymaga on czyszczenia chemicznego.

Pękł mi koturn w jednym z moich najwygodniejszych człapków. Mam więc do wyboru: albo szukać nowych, albo wbić się w nienoszone od początku ciąży buty na obcasie. Byłam w nich na chrzcie Julka - przy noszeniu go na rękach moje plecy aż piszczały. Jeśli więc chcę mieć wygodne buty, z poszukiwania również muszę zmieścić jutro.

Podobnie jak zakupy, pranie, prasowanie i rozpakowywanie, na które dziś nie miałam już siły po prawie pięciu godzinach użerania się w aucie z wrzaskunem (Ja nie chcę do Kjakowaaa! Wjacajmy do Kjosnaaa!!! Ja chcę do babci i dziadziaaa!!! ŁEEEE!!!) i Julkiem, który - obudzony przez wrzaskuna - równie dobitnie wyrażał swą frustrację. Na dodatek pójście spać bardzo się opóźniło, bo... babcia krakowska przyniosła Andrzejkowi prezenty. A jak jest wielgachny pluszowy żółw, to kto by tam spał;p

No i fryzjer. Nigdy w życiu na żadne wesele nie stylizowałam się u fryzjera.
Teraz jednak jadę z niemowlakiem, który kocha bawić się moimi włosami i, będąc u mnie na rękach, nawet warkocz zza szyi potrafi jakoś wydobyć. Muszę więc mieć na głowie instalację bez jakichkolwiek wypustek, a sama nie umiem zrobić nic elegantszego niż modna obecnie "cebula" na czubku głowy. Ciekawe, czy znajdę gdzieś jeszcze miejsce na sobotnie przedpołudnie.

Przy tym wszystkim prezent jest najmniejszym problemem. Jesteśmy bardzo wdzięczni Młodym, że w zaproszeniu jasno zaznaczyli, co chcieliby dostać. I że to coś nie wymaga biegania po sklepach;p
Tylko kartkę ładną trzeba znaleźć - albo zrobić. Kartka ślubna zdobiona np. modeliną albo ciastem solnym... to mogłoby być nawet ciekawe:)

8 komentarzy:

  1. No kochana weselicho super sprawa, poszłabym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my jednak się nie pobawimy. Jedziemy tylko na ślub, bo Jędruś chory:/

      Usuń
  2. Miłej zabawy, albo przynajmniej miłych pogaduszek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może choć w kolejce do składania życzeń...

      Usuń
  3. Też nam sie niedługo weselicho szukuje . Idziemy bez Adasia. Na szczescie :)
    Bardzo fajnie że Par Moda zadbała o pokój dla was , to duże ułatwienie .
    Bawcie sie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mieliśmy jeszcze tylko Andrzejka, to też go nie braliśmy, ale teraz babcia nie czuje się już na siłach latać koło dwóch.
      A koleżance i jej mężowi jesteśmy wdzięczni za komfort, jaki nam zapewnili - aż żal, że musimy uciekać zaraz po ślubie i nie będzie nam dane z niego skorzystać:(

      Usuń
  4. Bawcie się dobrze :)
    a pomysł na zaproszenie przedni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukałam w grafikach googla podobnego do tego, które dostaliśmy:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...