poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Mała rzecz, a cieszy

Idą zębiska jak nic. Pytanie tylko - kiedy się wynurzą, bo śliny wylewają się hektolitry, do dzióbka wędruje absosmerfnie wszystko, co w zasięgu (a to, co poza nim motywuje do ćwiczenia pełzania), ale dziąsła na razie wciąż tylko lekko podpuchnięte bez żadnych bąbli, krwiaków ani białych kreseczek.
Tymczasem Julian już drugi dzień z rzędu mi się psuje.
Nie poznajemy tego małego śmiechulca, ból istnienia od rana do wieczora.
Dobrze, że choć w nocy śpi jak... Julian:).

Szukam w całej tej sytuacji jakichś pozytywów. I co? I są - takie, w całym tym bólu istnienia jakieś przerwy udało mi się jednak wygospodarować.
Pomogły dwa małe gadżety:

1. Ochłodzony w lodówce gryzak.


Najtańszy, najprostszy jaki znalazłam. Julo ucapił go tak mocno, że  - trzymając za gryzak - można by go tak wyjąć z wyrka, i nie wypuszczał go nawet w czasie przewrotek na brzucho. Przerwy na chłodzenie gryzaka to była istna rozpacz. Chyba dokupię drugi na podmiankę.

2. Odwracacz uwagi.


 Skarpetki z grzechotkami - po Andrzejku, kupione bodajże w Rossmannie. Jędruś ich nie polubił, miał na stópkach może ze dwa razy. Juluś docenił - dzięki nim jakoś przetrwaliśmy chłodzenie gryzaka. Coś czuję, że dzięki nim lada dzień Julo trafi odnóżami do paszczy:)




4 komentarze:

  1. Oj ida zebole jak nic. Pomyslec ze mojemu smerfowi pierwszy wyszedl 3 tyg przed skonczeniem roku a w tej chwili 13 mies i tydzien mamy 4 zeby z czego 2 ledwo ledwo widoczne, wychodza nam parami i za kazdym razem zapalenie gardla:/ teraz ida kolejne dwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas gryzaki sie nie sprawdzaja moze dlatego ze Mati juz za duzy jest wiec caly dzien mamy jeki steki rozpacz wlazenie na mame kopanie tupanie. Uwazaj na ten gryzak Mati jak byl mniejszy mial tak z 6 mies i gryzl wlasnie taka kaczuche i wlozyl sobie cala glowe kaczki do buzi i nie mogl jej wyjac zanim podbieglam maly zaczal wymiotowac i sie dusic. Potem kupilam bezpieczniejsze kszjalty ale juz sie nie przydaly

    OdpowiedzUsuń
  3. A u nas gryzaki zupełnie się nie sprawdziły - chyba, że do rzucania, więc przy ząbkowaniu dużo było chodzenia przy synu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas przy Jędrusiu też nie - ale raz, że on z tych niezabawkowych, a dwa, że jemu pierwsze zęby wyszły, kiedy już raczkował i wolał podgryzać nogi od stołu;p
      Julek pod tym względem jest bardziej standardowy;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...