poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Fotopech

Odkąd urodził się Andrzejek, wszystkie jego osiągnięcia starałam się dokumentować na zdjęciach. Mam więc zdjęcia Jędrusia wysoko unoszącego głowę, wpełzającego na fotelik samochodowy, próbującego raczkować, wstającego czy samodzielnie jedzącego łyżeczką. Długo polowałam na pierwsze kroki- zdjęcie udało się zrobić prawie dwa tygodnie po tym, jak Jędruś zaczął chodzić. Wyszło strasznie niewyraźne (klik - zdjęcie jest przy opisie 10 miesięca), bo mały na złamanie karku gnał przed siebie, by zobaczyć, czym to matka twarz zasłoniła, a owo coś nie miało ustawień do robienia zdjęć obiektom w ruchu.
A ile fajowych zdjęć przepadło mi, kiedy stary aparat wydał swoje ostatnie tchnienie i skasował wszystko z karty, to już nawet nie chcę mówić. Że nie wspomnę o filmikach, na których niewiele ponadpółtoraroczny Jędruś gada i śpiewa... a tych akurat nie zdążyłam nigdzie skopiować. Buuu.

Przy Julku jest podobnie. I choć teraz kręcę więcej filmików, to do zdjęć mam jednak większy sentyment. I choć po urodzeniu Julka dostałam od rodziców nieco porządniejszy aparat, fotopech i tak mnie prześladuje.

Najpierw chciałam nakręcić film z przewrotką na brzuszek - akurat wtedy Julo przewracać się nie chciał. Pomogła dopiero obecność starszego brata. Udało się za - uwaga - ósmym razem.
Filmik pojawi się w podsumowaniu czwartego miesiąca, bo teraz, a jakże, nie chce się przesłać do youtube, a mnie nie chce się siedzieć nad tym do trzeciej rano;p.
Potem postanowiłam nagrać Julka "pływającego żabką" - brakło pamięci, filmik się nie zapisał. Następne podejście jutro.
Resztkę pamięci na karcie postanowiłam więc zapełnić zdjęciami Julasa leżącego na brzuszku. Już na pierwszym z nich udało się uchwycić nowość - Juluś pierwszy raz uniósł się na wyprostowanych rączkach. Pech polegał na tym, że zdjęcie wygląda tak:



a szans na powtórkę nie było, bo tuż po jego zrobieniu przyszedł mąż i... zabrał delikwenta do kąpieli.

6 komentarzy:

  1. Jeju gdybym ja straciła wszystkie zdjęcia mojego synka to chyba bym się załamała . Tyle chwil cudownych chwil uwiecznionych na zdjeciach .. szkoda by było także współczuję ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie straciłam na szczęście wszystkich zdjęć, bo część zdążyłam skopiować. Straciłam ok. 100 fotek z przedziału 20-21 miesięcy. Te, które są tu na blogu, są robione albo telefonem, albo cudzymi aparatami. No i te nieszczęsne filmiki:/ Miały być prezentem dla Babci i Dziadka, a trzeba było na szybko wymyślać coś innego.

      Usuń
  2. Dlatego ja zdjęcia raz na jakiś czas drukuję i mam je namacalnie w albumie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz kopiuję na kilka nośników. Drukuję tylko te naj:)

      Usuń
  3. No widzisz, tak to bywa :( jak pech to pech.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...