niedziela, 24 sierpnia 2014

Cudownie być mamą (?)

Och, jak cudownie:)
Ach, jak cudownie:P
Dziś za sprawą mojej pierworodnej latorośli owo "cudownie" wypełniło mnie od czubków palców po czubek głowy, zlasowało wnętrzności, a następnie przelało się oczami, uszami i dziurkami w nosie.
Rozpuszczany przez babcię Andrzejek przechodził sam siebie od jakiejś czwartej rano, kiedy to postanowił wstać i zaczął domagać się śniadania. Potem było już tylko gorzej, więc opis sobie daruję.
Na dodatek pogoda była barowa, a kiedy pogoda jest barowa, Julo z dziecka łóżeczkowo-chustowo-podłogowego staje się dzieckiem naręczno-nieodkładalnym. To wystarczyło, żebyśmy - oboje z mężem - już w południe wyglądali jak krowie z gardła.

I właśnie w takim stanie będąc, otrzymałam o mamy prezent - książeczkę pt. "Cudownie być mamą" autorstwa Lidii Molak wydaną przez Wydawnictwo Świętego Pawła.


Z trudem powstrzymałam się przed przewróceniem oczami. Na okładce cudownie uśmiechnięte bobasy, a ja mam właśnie na rękach Julka, Andrzejek woła na kibelek (odkąd ma podkładkę pod sedes, nocnik stoi i się kurzy), a kibelek pechowo znajduje się w łazience, w której właśnie zatrzasnął się mój mąż, chcący nadrobić zaległe poranne ablucje. Podstawiona metalowa miska to nie to samo. Efekt wiadomy. Julo drze się w łóżeczku, a na podłodze kałuża, którą muszę posprzątać. A szmata oczywiście jest w łazience, więc ratuję się papierowymi ręcznikami.

W ciągu dnia nie miałam kiedy przejrzeć prezentu. Zrobiłam to dopiero po uśpieniu chłopaków - w dwie godziny pochłonęłam tę ślicznie wydaną książeczkę.
Wrażenia?
Najpierw w oczy rzuciły mi się śliczne zdjęcia dzieci. Może nawet aż za słodkie.


A same felietony? Krótkie i celne, choć nie dosadne. Autorka sama jest mamą trójki maluchów - jej perypetie są mi bliskie. Na dodatek ma ona system wartości zbliżony do mojego i lekkie pióro. Pisze prosto, łagodnie i ciepło. W jej tekstach pojawiają się cytaty z wypowiedzi jej dzieci - czasem zabawne, czasem zadziwiająco dojrzałe. Miło się czyta, choć wiadomo, nie jest to lektura dla każdego - osobę niewierzącą mogą na przykład razić wszechobecne odsyłacze do fragmentów Pisma Świętego i odniesienia do religii chrześcijańskiej.
 Podam przykłady - może wydawnictwo się nie obrazi;p


Mój faworyt - nigdy tak o tym nie myślałam, ale muszę przyznać rację:)

 Mnie nie do końca podoba się tytuł.  Fakt - autorką jest kobieta, mama, ale przesłanie jest tak uniwersalne, że z powodzeniem można tę pozycję polecać również ojcom. A tak, raczej mało który z panów sięgnąłby po pozycję zatytułowaną "Cudownie być mamą", która z tyłu okładki obiecuje "pomoc wszystkim zagonionym między kupką a zupką". Szkoda - zawężają sobie, jak to się modnie mówi, target.

Tak czy inaczej, polecam - chrześcijankom i na prezent dla chrześcijanki:) A także wszystkim, którzy chcą poczytać dobre felietony o rodzicielstwie - niezależnie od płci, wieku i ilości posiadanego przychówku.

4 komentarze:

  1. Wzruszyły mnie te dwa fragmenty. Są dni, kiedy jestem zmęczona. Po pracy padam, a moje maleństwo mowi: mama oć! W brzuchu mi się przewraca na samą myśl o rysowaniu, czy budowaniu. Oczywiście, mam potem wyrzuty sumienia, ale to za późno, bowiem tego konkretnego dnia nie dałam z siebie zbyt wiele, syn nie otrzymał tego, co najważniejsze- kontaktu ze mna. I właśnie te skany uświadomiły mi, że musi mi się chcieć, koniecznie muszę popracować nad zmianami. Pozdrawiam, Karina

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem sa takie dni kiedy wszystko idzie nie tak , ale najwazniejsze to szybko o nich zapomnieć i korzystac jak najwięcej gdy przyjdzie ten idealny dzień, kiedy z reka na serca można sobie samej powiedziec '' jak cudownie jest być mama '' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas mało jest takich idealnych dni. Więcej takich, kiedy wszystko się wali, ale kiedy już uszy parują zawsze pomaga przypomnienie sobie, jak się czułam, kiedy karetka zabrała Andrzejka do szpitala i jak pusto było w domu bez niego.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...