niedziela, 31 sierpnia 2014

Ciśnienie

Parę dni temu przeczytałam na onecie tekścik o tym, jak to panie w Norwegii, będąc w ciąży, odchudzają się i ćwiczą. Wszystko to ma na celu urodzenie jak najmniejszego dziecka. Dlaczego? Bo takie łatwiej urodzić, bo matka ma mniejszy brzuch i łatwiej go potem zgubić, bo według nich "mały" noworodek nie będzie w późniejszym życiu otyły...

Chore. Ciąża i karmienie piersią nie są czasem na odchudzanie. Wiadomo - nikt nie każe nam opychać się bez umiaru, mamy jeść zdrowo. Ale przechodzić na dietę niedoborową, by celowo wywołać hipotrofię u własnego dziecka... Mam nadzieję, że ten tekst to typowy wypełniacz miejsca na onecie i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością w Skandynawii ani gdziekolwiek indziej.

Tymczasem zdziwiła mnie jeszcze jedna rzecz - a mianowicie to, co działo się pod tekstem. Otóż polskie mamusie jak jeden mąż rzuciły się na artykulik, licytując się, która z kolei urodziła WIĘKSZE dzieci. Jakby dziecko o masie urodzeniowej 4500g a nawet prawie 5kg to był powód do dumy i +1000 do ByciaDobrąMatką. Jakby czuły się lepsze od tych, których dzieci ważyły 3100...
Potem nic się nie zmienia - niektóre matki chyba nadal uważają, że im wyższy centyl wagi i wzrostu dziecka, tym one są lepsze. A już wynik znacznie powyżej linii 97centyla to dla takich szczyt szczęścia, choć powinien skłonić raczej do konsultacji u specjalisty. Sama byłam na takiej z Andrzejkiem, kiedy okazało się, że mając 3 miesiące obwód główki ma prawie jak roczniak.

Pamiętam też swoje przerażenie, kiedy usłyszałam od lekarza przyjmującego mnie na porodówkę, że Andrzejek waży ok. 4200g. Kiedy już urodził się ważąc 3600 z ogonkiem, cieszyłam się, że jest zdrowy, silny i taki "w sam raz". I tym bardziej było mi żal, że nie udało mi się urodzić go naturalnie.
Julka też chciałam rodzić "dołem", ale przez jego dość nietypową budowę (duża głowa i bardzo długie nogi) aparat do USG zawyżał prognozowaną wagę. Przez całą ciążę słyszałam, że Julian jest wielki, przy porodzie będzie ważył ponad 4kg i ze względu na jego masę lepsza będzie cesarka. Kiedy to słyszałam, modliłam się po cichu, żeby nie był duży, ale USG cały czas pokazywało dziecko o 3 tygodnie "starsze". Na poród sn mi nie pozwolono. A synek urodził się zupełnie standardowy.

Jest jeszcze jedna rzecz, która jest odwiecznym przedmiotem matczynej licytacji. To tempo rozwoju dziecka, a przede wszystkim czas, kiedy osiąga ono tzw. "kamienie milowe" i zaczyna mówić.
Z dyskusji można by wysnuć wniosek, że właściwie to moje dzieci w ogóle się nie rozwijają, bo czteromiesięczny Julo jeszcze nie rwie się do wstawania, a Andrzejek, mając prawie 2,5 roku deklamuje tylko kilka wierszyków, a nie całego "Pana Tadeusza", zwisa z drabinki na rękach, a nie głową w dół i śpi jeszcze w pieluchach. A w ogóle to "późno" zaczął chodzić - przecież w wieku 7 miesięcy powinien już biegać, a on wtedy "dopiero" nieporadnie wstawał. A ja głupia chciałam mu zabraniać, bo bałam się, że to i tak za szybko. Tak hamować rozwój własnego dziecka... wyrodna ze mnie matka;p



Poza tym notorycznie widzę dzieci sadzane, choć same nie umieją jeszcze usiąść, wsadzane w chodziki lub wleczone za ręce, choć ledwo stoją i nie są jeszcze gotowe na chodzenie lub nagabywane do popisywania się, choć wcale nie mają na to ochoty.

Po jakiego grzyba, ja się pytam... bo syn sąsiadki/córka koleżanki już chodzi?
Bo inne dziecko w rodzinie waży więcej?
Bo spotkany na spacerze dwulatek liczy już po angielsku do dziesięciu, a nasz trzylatek po polsku nie potrafi?
Niektóre mamy/babcie/ciocie/forumowiczki potrafią takimi gadkami podnieść  ciśnienie bardziej niż 5 kaw;p


16 komentarzy:

  1. Zawsze mnie śmieszą takie licytujące się mamusie, mogłyby trochę poczytać o rozwoju dziecka i o tym dlaczego jedne dzieci szybciej chodzą, inne mówią a jeszcze inne w ogóle są leniuszkami i rozwiną swoje umiejętności troszkę później.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, na przykład mój Jędruś genialnie mówi i jest sprawny fizycznie, ale za to jest chudy i ma tyły w nauce samodzielności. W najgorszym wypadku będzie je nadganiał w przedszkolu.

      Usuń
  2. Najwazniejsze to żeby było zdrowe . Bez roznicy czy wazy trzy czy pięc kilo. Celowe ''odchudzanie'' dziecka juz w brzuchu to głupota jakich mało . Tak samo wywieranie presji że to czy tamto powinno juz w tym czy w tym wieku umiec . Luudzie litosci .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do norm rozwojowych, to ie do końca się zgadzam - po coś są i sama niepokoiłabym się, gdyby moje dziecko np. nie chodziło mając półtora roku i w wieku dwóch mówiło "mama" i "am". Ale to jednak co innego niż wsadzać półroczne dziecko do chodzika, żeby szybciej nauczyło się chodzić - a znam taki przypadek niestety.

      Usuń
    2. Miałam na myśli małe odstepstwa od ogólnie przyjętych norm . W sensie, że synek Kazi siedzial mając pół roku a moje dziecko ma 7 miesięcy i jeszcze nie potrafi . Nooo tragedia.

      Usuń
    3. Andrzejek nauczył się dopiero kiedy miał 9. Straszne, co?;p

      Usuń
  3. Dobre, bardzo dobre. A dzisiaj to mogłam sobie właściwie wejść na jakieś forum, bo miałam niskie ciśnienie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam notorycznie niskie. Kiedyś w jego podnoszeniu pomagało mi jedno z forów, ale w ciąży się wypisałam dla własnego zdrowia psychicznego;p

      Usuń
  4. Ja mam takiego drobniaka, w ciąży jakoś specjanie nie przytyłam.
    Codziennie martwie sie, bo mały, drobny.
    Jednak codziennie mnie zaskakuje, bo jest niesamowicie rozwinięty i wiem, że wszysko jest z nim ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój starszak jest taką chudą gidyją - po sprawdzeniu, czy wszystko w porządku przestałam się już tym martwić, na szczęście mamy rozsądną lekarkę trzymającą rękę na pulsie.

      Usuń
  5. 6 miesięczne dziecko chodzące? Myślałam, że to moja siostra była 9 miesięczną rekordzistką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część tych filmików jest mocno naciągana i dzieci w rzeczywistości są starsze. Ale szpan jest;p
      Ja też podobno zaczęłam w takim wieku, ale mój brat sporo po roczku, a teraz jest znacznie sprawniejszy ode mnie.

      Usuń
  6. Tak mi sie troszkę wydaje, żę mamusie zazwyczaj chwalą się postępami dziecka ze względu na to iż uważają- że to właśnie ich dziecko jest najwspanialsze. I nie zaprzeczam istnieje rywalizacja, między matkami chociaż to bardzo głupie. Trzeba wszystko dostosować do potrzeb indywidualnych dziecka- niektóre mając siedem czy osiem miesięcy rwą się do chodzenia, a nie którym to przychodzi znacznie później.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tutaj mam dwa różne doświadczenia - jedno moje dziecko jest drobne, ale rozwinięte nad wiek, a dla drugie jest bardzo wysokie jak na swój wiek i rozwija się w podobnym tempie jak większość rówieśników, a czasem nawet miewa zaległości.
      Jeśli bym miała się takimi rzeczami przejmować, już dawno wpadłabym w depresję;p
      Czasem cieszę się z tego, że ducha rywalizacji jestem kompletnie pozbawiona.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...