piątek, 4 lipca 2014

Krew, mocz i łzy

Źródło: bajkipolskie.pl
Około godziny 11-tej przed południem, przebierając Juliana miałam wrażenie, że jest jakiś taki... ciepły. Faktycznie - miał 38,7stopnia.

Zaczęło się: telefon do przychodni - oczywiście numerków brak. Proszę o połączenie z panią doktor. Nie, paniusia dwa kroki dalej telefonu nie zaniesie. Powiedziałam, że i tak przyjdę, pani doktor na pewno dwumiesięcznego dziecka z gorączką nie odeśle, a jej się jeszcze dostanie, że robi trudności. Tak oto numerek się znalazł i chwilę później byliśmy już w gabinecie. Pani doktor nie wiedziała, co Julkowi dolega - uszy zdrowe, gardło czyste, oskrzela i płuca też, kaszlu i kataru również brak, wymiotów i biegunki nie było. Sama gorączka bez jakichkolwiek innych objawów to mógł być początek wszystkiego, choćby jakiejś infekcji dróg moczowych. Lekarka zleciła więc komplet badań z krwi (morfologia pełna i CRP) i moczu (ogólne i posiew), kazała okładać czółko kompresami, dawać paracetamol w czopkach i zgłosić się do kontroli w poniedziałek.

Wróciliśmy do domu przez aptekę, w której kupiłam czopki (paracetamol 50mg), woreczki i pojemniki na materiał do badań. W domu nakleiłam (jakoś) woreczek i przystawiłam delikwenta do mlekopoju. Godzinę później w woreczku było już COŚ.
Proszę męża, żeby oderwał i zlał do pojemnika. Mąż chciał zrobić to w miarę bezboleśnie, szarpnął i wszystko się wylało. No więc jeszcze raz - woreczek, pierś, pierś, pierś... jest, COŚ jest. Tym razem sama spróbowałam delikatnie oderwać. I właśnie w momencie, kiedy woreczek jest już oderwany, Julo strzelił kupę, która, nie mam pojęcia jakim cudem, częściowo trafiła do woreczka.
Podejście numer trzy: woreczek, pierś, pierś, pierś... uff, jest. Może zrobią z 30ml...

Spojrzałam na zegarek. Laboratorium, w którym mogę zrealizować badania na NFZ od pół godziny było zamknięte. Złapałam za telefon i obdzwoniłam wszystkie, pytając, gdzie wynik zrobią na jutro. W końcu znalazłam - i to w szpitalu przystanek od nas. Pojechaliśmy - nawet nie było kolejki. Sympatyczna pielęgniarka przyjęła mocz (Jupii, starczy:D) i bezboleśnie nakłuła Julkowi paluszek, ale nic z niego nie leciało. Zrobiła więc trzy nakłucia na piętce i zbierała z nich krew do probówki. Julka to nie bolało, ale zaczyna się niecierpliwić, a w końcu wiercić i szarpać. Sama nie wiem, skąd tyle siły w małym ciałku - wcale nie było mi łatwo utrzymać go w miejscu, a zabawianie nic nie dawało. Ale nie ma co się dziwić. Nasze pobieranie trwało prawie 15 minut.

Po powrocie czopek, pierś... kupa. A wraz z nią, a jakże, czopek. Wymyłam, założyłam kolejny.
Chyba zadziałał, bo Julek zasnął... ale nie na długo, obudził go Jędruś, który po chwili wrócił ze spaceru. I tak już było przez cały wieczór - ja z Julkiem u piersi, Jędruś krzyczący wniebogłosy.
Mąż poszedł kupić jakiś obiad, bo przez ten cały kram nic nie ugotowałam, a Jędruli dałam awaryjne słoiczki, które zawsze staram się mieć zachomikowane na czarną godzinę.

Teraz chłopaki śpią, ale Julasowi znów narasta temperatura. Położyłam na czółku wilgotne waciki kosmetyczne, w razie czego jeszcze raz go wykąpiemy i damy kolejny czopek. Jeśli to nie pomoże, zostaje nam SOR:(
Oby nie...

5 komentarzy:

  1. Mam nadzieję e będzie dobrze i noc minie spokojnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojj :( współczuję i trzymam kciuki za noc, oby była spokojna.
    Ola możecie jeszcze przykładać delikatnie chłodny ręcznik/pieluszkę na brzuszek Juliana. I niech ma odsłonięte stópki. Mnie tak instruowano przy gorączce u Isi. Że tak szybciej można opanować wysoką temp.
    Trzymajcie się! Chłodno!
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że to nic groźnego i szybko się wyjaśni. Daj znać co i jak.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj ja też mam nadzieję to nic poważnego. My z Manią mieliśmy kiedyś podobny problem. Wysoka temperatura się utrzymywała i ciężko było ją zbić a poza tym żadnych objawów. Po trzech dniach Mani wyszły czerwone plamki/krostki na ciele a gorączka ustąpiła. To tzw. trzydniowka...może i Julka dopadła?

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki, dziewczyny, już lepiej. Julek dalej gorączkuje, ale jest spokojny, ładnie je i dużo śpi. Obstawiam trzydniówkę:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...