niedziela, 6 lipca 2014

Dobre rzeczy w trudnym dniu

Choć pod skórą nadal strach, staram się zauważać to, co dobre, a nawet dziś trochę tego było:)

Jędruś pierwszy raz poszedł na Mszę tylko z tatą. I podobno był bardzo grzeczny.

Na 99% potwierdziła się moja wstępna diagnoza choroby Julka. Nie ma gorączki, jest fajny wesoły chłopak, a że cały w kropki? Co tam, ważne, że już zdrów. Myślę, że jutrzejsza kontrola u pediatry będzie formalnością.

Chwała temu, kto wymyślił Metypred. Szału może nie ma, nie wyzdrowiałam jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale po jakichś trzech godzinach od połknięcia w sumie 8mg tego gorzkiego paskudztwa ból zelżał na tyle, że dałam radę na chwilę wziąć Julka na ręce.

Jędruś to krakus pełną gębą - z namaszczeniem przegania skrzydlate szczury. W domu paca ręką w szybę tak długo, aż odlecą ("A sio, wstjętny gołębiu, nie będzies mi tu sjuniał na balkon"), a i nawet na spacerze nie przepuści



Szkoda tylko, że mąż nie nagrał więcej;p

4 komentarze:

  1. Ojej, jaka nieszczęsna seria...Mam nadzieję, że u Ciebie badania nie wykażą nic złego. Dużo zdrowia dla Was wszystkich!

    Ps. Ania z tatą przeszła procesję Bożego Ciała i była grzeczna na mszy po...Ale kiedy idziemy sporadycznie całą rodziną to wariuje...Jakoś przy tacie jest bardziej zdyscyplinowana, w domu też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, seria. Na szczęście chłopaki już wyzdrowieli, a ja na niewielkich dawkach metypredu zbieram się do kupy. Szkoda tylko, że na wynik najważniejszego badania muszę czekać tydzień:/

      PS. Pięknie, brawa dla Ani:) U nas Jędrula też grzeczniejszy przy tatusiu

      Usuń
  2. Ojej widzę, że przegapiłam co nieco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nie koniec, niestety. Finał - mam nadzieję, że szczęśliwy - za tydzień, kiedy będę wreszcie miała wyniki wszystkich badań.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...