sobota, 5 lipca 2014

Dobre rady starszego brata - Sztuka chorowania

Julek, człowieku, nie umiesz wykorzystać swojej sytuacji. Zrozum - choroba oznacza przywileje. Chorujesz, więc cierpisz. Cierpisz, więc wszyscy chcą ci ulżyć. Chcą ci ulżyć, więc skaczą koło ciebie i tańczą jak im zagrasz.

No bo popatrz - ty śpisz, a mama w tym czasie stuka sobie coś na kompie. A wiesz, co ja zaraz zrobię?
Rozpłaczę się. Zobaczysz, że mama od razu przybiegnie, zapytać, co się stało i opowie mi bajkę albo podmucha stópkę. Jestem zdrowy, a popatrz, ile potrafię zyskać, to co dopiero ty - słaby i cierpiący? Człowieku, jakbyś tak trochę popłakał, mógłbyś cały dzień siedzieć u niej na rękach i się tulić. Czy nie to czasem lubisz najbardziej?

Popatrz na mnie - już dawno nie byłem chory, ostatnio kiedy byłem zabrali mnie do szpitala i trzeba było trzymać fason, ale w domu - stary, to jest coś: mogłem godzinami kwękać leżąc na matczynych stopach (OK, raczej na puchatych papuciach).

Sprawę jedzenia też kiepsko rozwiązujesz - nie bierz wszystkiego, co ci podsuwają. Jeśli mnie coś nie smakowało, mogłem bezkarnie pluć jedzeniem i wodą do picia. Po paru takich akcjach mama przyniesie ci co tylko chcesz - sprawdzone.

Można urządzić histerię, kiedy mama podejmie próbę wyjścia do toalety. Pędem wróci i weźmie cię na ręce.
Leki? Fuuj, to jest zdecydowanie minus chorowania, ale i na to jest rada -protestuj ile wlezie. Choćby resztką sił. Wypluj parę dawek - gwarantuję ci, że mama zacznie kombinować jak koń pod górę, żeby tylko dobrze ukryć je w jakimś smakołyku.

Próbują cię uśpić? W życiu, prędzej padłbym ze zmęczenia niż zasnął z własnej woli - tyle ciekawych rzeczy by mnie ominęło...
Przewijanie? Nie poddawaj się bez walki, tu też możesz ugrać sporo dla siebie. To co, że masz biegunkę i siedem salw w pieluszce - tym lepiej: jeśli trochę pomarudzisz i pouciekasz po domu, mama zrobi wszystko, bylebyś dał się przebrać - masz co chcesz: słodycze, zabawianie.
A kiedy już jakimś cudem dasz się wieczorem położyć do łóżka i poprosisz o przyniesienie misia, żądaj akurat tego, który został u babci - żadnego innego. W końcu mama podda się, gotowa iść do babci po tego cholernego misia, a ty wyciągasz asa z rękawa: Mmammma nie zostawiaj mnie... Jeśli zrobisz to w odpowiednim momencie i odpowiednio żałośnie - możesz wykorzystać to jak chcesz.

Tak, wiem, że co chwilę chcę coś od mamy. OK, umowa stoi - odstąpię ci ją na te parę dni, ja i tak potem sobie odbiję;p

2 komentarze:

  1. Andrzejek wie, jak się dobrze w życiu urządzić ;) A jak tam Julian, coś lepiej?
    PS: Przeniosłam się na blogspota - już wszystko hula!
    Ewa T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzejek w życiu nie zginie;)
      A Julek większość dnia dzisiaj przespał - chyba ma się lepiej:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...