środa, 23 lipca 2014

Deja vu

Byliśmy dziś z Julasem w poradni rehabilitacyjnej. Mały przeszczęśliwy - tyle kobiet do czarowania... Wizyta w każdym razie udana - Julo ćwiczenia dostał i aż do kontroli we wrześniu trenować ma co najmniej 5 razy dziennie. Jakie to ćwiczenia - o tym może jutro, bo zapowiada się, że przez pół dnia będziemy mieć z Julkiem wolną chatę - a nuż uda się jakieś zdjęcia zrobić, a może nawet filmik nakręcić.

Ale dziś nie o tym. Dziś o moim wrażeniu na widok Julka ubranego przeze mnie w pierwsze body i spodnie, które mi się nawinęły po tym, jak ulał na poprzednie.
Wiem, że sporo blogowych mam dzieci tej samej płci prowadzi cykle fotopostów ze zdjęciami dzieciaków ubranych tak samo lub w to samo. Ja nie chciałam tego robić, wszak moje chłopaki to indywidualności są, szczególnie Andrzejek;p
Poza tym ja na co dzień nie przywiązuję specjalnej wagi do wyglądu moich chłopców. Ma im być wygodnie, a mnie ma tych ciuszków nie być żal. A jednak do tej "stylizacji" poczułam dziwny sentyment. Nie dawało mi to spokoju, więc poszperałam w Picasie i już wiem, dlaczego. Poznajecie?



Tak, dokładnie te ubranka miał na sobie niespełna półroczny Andrzejek, kiedy pierwszy raz udało mi się uchwycić jego nieśmiałe próby raczkowania:)
A dzisiaj również w tych ciuszkach Julek pierwszy raz w bólach, stękach, trudzie i na raty, ale wreszcie całkowicie samodzielnie przewrócił się z pleców na brzuch:)


11 komentarzy:

  1. Sliczni:) niedlugo Julek przegoni starszego brata;) Olu mam do Ciebie prosbe, ja mam dwie lewe rece do gotowania a jak mam jeszcze gotowac bez dodawania jajek mleka to juz w ogole nie mam pomyslu co mojemu roczniakowi podawac na sniadanie obiad kolacje. Podpowiedz mi co Jedrus dostawal tym wieku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, na obiady gotowałam w zasadzie to samo co dla nas, tylko bez produktów mlecznych i jaj - niezabielane zupy (odlewałam trochę i przyprawiałam mu łagodniej), duszone mięso z sosem bez śmietany, czasem po prostu dorabiałam sos do mięsa z zupy, bo takie "jałowe" Andrzejek wtedy lubił najbardziej. Do drugiego dania zaczęłam wtedy wprowadzać kiszone ogórki i kiszoną kapustę - mały sto razy wolał je od surówek. Na śniadanie kaszka (jaglanka albo manna gotowana na wodzie i zmieszana z bebilonem pepti) plus owoce wtedy jeszcze w formie przecieru. Ewentualnie kanapka z szynką albo domowym dżemikiem owocowym plus bebilon pepti do picia - to też na kolacje. A na deser przecierki owocowe albo domowy kisiel:)

      Usuń
  2. Rzeczywiście bardzo podobni . Widać gołym okiem że bracia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się wydają zupełnie różni:) Choć fakt, na tych zdjęciach akurat podobnie się skrzywili;p

      Usuń
  3. Droga Olu, czytam Twojego bloga od kilku dobrych tygodni, musisz byc chyba bardzo ciepla osoba, bo zawsze tu wracam (mam tylko 2 takie blogi, ktore czytam). Masz wspanialych chlopakow !!! Pozdrawiam serdecznie, Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wszystkie miłe słowa:)
      Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  4. Haha, no pięknie, niezły grzmot z tego Julianka ;) nasza Magdzinka jest dużo drobniejsza, dopiero zaczynamy rozmiar 62... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo to dziewczynka jest:) A poza tym mama filigranowa, to i córa nie będzie pewnie wielka. Może to i lepiej - po moich chłopakach widzę, że w to, co chudemu Andrzejkowi przychodziło bez większego trudu (np. obroty), Julek musi wkładać masę pracy, a i tak idzie mu znacznie trudniej.

      Usuń
  5. Droga Olu, wlasnie przeczytalam Twoj wpis o bledach w rozszerzaniu diety. Ja za ekolozke sie nie uwazam, ale mojej prawie 10 miesiecznej coreczce nie kupuje sloiczkow, tylko probuje dawac cos od nas z talerza albo przygotuje jakas zupke. Problem w tym, ze ona zje 2 lyzki, a caly cza domaga sie piersi !!! Moje mleko stanowie ciagle ok 90 % jej diety. Bedac na wakacjach, dalam jej chyba ze 3 razy papke ze sloiczka, i ja zjadla ( a wlasciwie polykala bez zucia). Moge Cie zapytac o rade? Mam cierpliwie karmic piersia i czekac, az sama zacznie bardziej sie interesowac jedzeniem? Czy przejsc na sloiki (ja nie chce !!!)? Corka nie bierze do ust smoczka ani butelki. Wode pije z lyzeczki. Mozesz mi cos doradzic ? Co ty o tym sadzisz ? Pozdrawiam, Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie jestem ekspertem, mogę tylko z własnego doświadczenia coś podpowiedzieć. Co do słoików - Julka nie będę już nimi karmić. Będą dla nas tylko wyjściem awaryjnym. A Andrzejka, póki jeszcze ssał pierś w dzień, przystawiałam do piersi po każdym posiłku. Bo obiadkach jeszcze popijał, po deserkach nie chciał.
      Wracając do Julka - jeśli odpowiednio wcześnie zacznie stabilnie siedzieć, pomyślę o BLW. Jeśli nie, będę rozszerzać tradycyjnie papkami, ale gotowanymi przeze mnie.
      A o pierś zapytałabym pediatry - bo mnie się wydaje, że jeśli córa dobrze przybiera, a Ty nadal chcesz karmić, to może warto zaufać naturze:)
      Co du żucia - tego musicie ją nauczyć, może te obiadki, choć je ich tak niewiele, róbcie jej z grudkami? Jędruś też na początku się takimi krztusił, ale dość szybko pojął o co chodzi.

      Usuń
  6. Dziekuje Ci bardzo za odpowiedz ! Tak, wlasnie o rade doswiadczonej mamy mi chodzilo, nie eksperta :) Dzieki ! wyjasnie tylko, ze piszac "bez zucia" mialam na mysli, ze ona umie gryzc moje zupki, ale te ze sloiczka nie musiala nawet zuc tylko od razy polykac, wiec nie musiala sie wysilac i dlatego polykala bez opamietania lyzka za lyzka. To wlasnie dalo mi do myslenia, ze te sloiki chyba strasznie rozleniwiaja dzieci, no i poza tym sklad...brrr... Jak napisalas, zaufam naturze i bede karmic (corka przybiera na wadze znakomicie, jest bardzo dluga i ciezka). Dzis jadla ode mnie z talerza ale nie na lyzce, a najpierw bralam troche jedzonka do reki a potem do jej buzi. Chyba wiec nie lubi jesc z lyzeczki:( Moze nedlugo sama zacznie jesc rekami? Zobaczymy. Dziekuje Ci bardzo za odpowiedz. Ps. dzisiejszy wpis o stacji kibel rozsmieszyl mnie jak nic ostatnio. Dobranoc!!!!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...