czwartek, 17 lipca 2014

Chłopak na szóstkę czyli Julian I Wielki

Istny maraton zdrowotny dziś mieliśmy. Rano - neurolog, a po południu - kontrola u naszej pediatry na "zdrowym dziecku".
Do neurologa udało mi się dostać termin w Prokocimiu. Jeździłam tam wcześniej z Andrzejkiem do gastrologa, więc wiedziałam, z czym to się je i, choć wizyta miała być na 11-tą, wybraliśmy się wcześniej. I tak oto już o 9.15 staliśmy w kolejce nawet nie do rejestracji do poradni, ale do "rejestracji do rejestracji do poradni" - czyli po kartotekę z danymi osobowymi Julka. Czynne pięć okienek, na każdym wyszczególniony spis poradni, które dane okienko obsługuje. Oczywiście wszystkie pozostałe miały po dwie, góra cztery poradnie, a "nasze" obsługiwało ok. 20 pozostałych. Koszmar - ok. godziny w samej kolejce.
Wypełniwszy szystkie wymagane świstki i otrzymawszy kopertę z nazwiskiem i peselem Julka, z wywieszonymi językami popędziliśmy pod poradnię - tam wszak czeka nas jeszcze jedna rejestracja - już do samej pani doktor.
Byle zdążyć do wizyty. Wpadam na miejsce - a jakże, znów kolejka.
Przychodzi nasza kolej. O 10.45 miła rejestratorka mówi, że jesteśmy zapisani. Pytam, czy zdążymy, bo tyle ludzi przed nami. Bez obaw, lekarka przyjmie wszystkich.
Uff, no to czekamy.

Po pół godziny przez megafon wyczytują Juliana. Zrywamy się z krzeseł - okazuje się, ze tylko na ważenie. Pielęgniarka rzuca okiem na śpiącego młodego i prosi, żeby pi razy oko podać, ile może ważyć. Nie miałam pojęcia, więc powiedziałam, że jakieś 6,5kg. Wpisała. Pewnie nie chciało jej się użerać z kolejnym płaczącym niemowlakiem.

Dwa karmienia, jedną zlaną pieluchę i jedno kupsko później Jul znów jest wyczytywany. Uff, tym razem do pani doktor. Jest, dzięki Bogu, 12.15, a pod drzwiami stoi już... inna lekarka, która od 12-tej miała przyjmować w tej samej poradni. "Nasza" pani doktor odprawia ją z kwitkiem, spokojnie przeprowadza z nami wywiad i bada Julka.

Wiecie, jak wygląda neurologiczne badanie niemowlaka? Istne akrobacje. Byłam przerażona - jakieś salta, beczki i korkociągi;p w pewnym momencie pani doktor wywróciła Julasa niemalże główką w dół. No, ale Julo został zbadany i sympatyczna pani doktor orzekła, że napięcie mięśni jest w porządku, tylko małemu się nie chce;p Mamy kłaść go na brzuchu i ćwiczyć to, co nam rehabilitanci zalecą, a będzie dobrze, a nawet bardzo dobrze. Jej dalsza opieka na chwilę obecną jest niepotrzebna.
Uff...
Warto było siedzieć w szpitalu cztery godziny, żeby to usłyszeć:)

A potem prawie na sygnale przez cały Kraków, bo na 13.45 wizyta u pediatry, na której usłyszałam... dokładnie to samo:) Jakby panie się umówiły.

A teraz dlaczego Julian Wielki?
Bo sama pediatra powiedziała, że chłop z niego na schwał.

A dlaczego na szóstkę?
Nie na szóstkę. Na cztery szóstki!
  • Pierwsza za zachowanie w szpitalu. Ani w tych wszystkich kolejkach, ani w trakcie badania mały nie protestował, a nawet się uśmiechał.
  • Druga za wagę: dokładnie 6500g.
  • I dwie kolejne za wzrost: 66cm:)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...