piątek, 13 czerwca 2014

Pamiątka po koszmarze czyli wyznania matki NOPowca

Przez parę ostatnich dni coraz bardziej zieleniałam ze strachu, nie mogąc opędzić się od myśli, że coś mogłoby pójść nie tak.
Tłumaczyłam sobie, że tym razem to nie szczepienie 5w1 tylko niegroźne WZW B, że nasza pani doktor bada dzieci naprawdę dokładnie, że jeśli coś wzbudzi jej podejrzenia to Julka nie zaszczepi.
Na nic. I tak oczami wyobraźni widziałam go nieprzytomnego, lejącego się przez moje ręce. A potem rehabilitowanego miesiącami.
Tak jak kiedyś Andrzejek.

Kiedy już w domu, godzinę po szczepieniu Julek zaczął żałośnie płakać, ja już wyobrażałam sobie Bóg wie, co. Bo Andrzejek tak płakał przez bite trzy godziny.
A Juluś po prostu bardziej niż zwykle chciał jeść.

Po spacerze przewijam synka i widzę, że szczepiona noga bardzo spuchła. Smaruję Altacetem, a już przy następnym przewijaniu widzę obok miejsca szczepienia... ślad po działalności Pani Komarzycy.

Teraz Julek śpi. Na karmienie budzi się zwykle koło piątej rano. Wiem, że nie mam podstaw, by twierdzić, że coś poszło źle, ale jeśli on się na to karmienie obudzi np. godzinę później, to chyba odwiozą mnie do psychiatryka. Albo jeśli jutro nie podniesie główki po położeniu na brzuszku...

Dobrze, że nasza pani doktor, usłyszawszy on tym, co spotkało Andrzejka, bez proszenia dała nam skierowanie do dalszego szczepienia w poradni szczepień dla dzieci z grup wysokiego ryzyka. Już zapisałam Julasa do lekarki, która jest krajowym konsultantem ds. szczepień i ustali dla niego indywidualny kalendarz.

Darujcie, musiałam to z siebie wyrzucić.


4 komentarze:

  1. chyba kazdy bałby sie w takiej sytuacji. oby koszmar sie nie powtorzyl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Żyję nadzieją, że się nie powtórzy.

      Usuń
  2. A opisywalas na blogu NOP Andrzejka? Chciałam poczytać, bo u nas też dziwne rzeczy się podziały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, mam o tym całą zakładkę (swoję drogą, coś psują mi sie obrazki, muszę to poprawić) pod informacjami ogólnymi opisałam, jak to było u nas.'

      A tu:
      http://tupot-malych-stopek.blogspot.com/2013/07/dzien-pod-napieciem-miesniowym.html
      o pozostałościach po odczynie.

      A co się działo u Was?

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...