środa, 4 czerwca 2014

Męska rzecz czyli Empik, tramwaj i spodenki tatusia

Jędruś swego czasu miał stracha przed komunikacją miejską i urządzał w niej dzikie awantury, więc na czas jakiś zrezygnowaliśmy i woziliśmy go wyłącznie samochodem.
Dzisiaj mój mąż postanowił, że sprawdzi, czy strach już minął. Spakował podstawowe rzeczy i zabrał Andrzejka do śródmieścia - na dodatek bez wózka. Myślałam, że mąż zechce zabrać młodego np. na Wawel albo do Barbakanu czy Sukiennic, a tymczasem oni objechali śródmiejskie empiki i księgarnie. To by wyjaśniało, dlaczego nie chciał towarzystwa mojego i Julka...
Mimo takich "atrakcji" Jędruś wrócił do domu z nowym balonikiem (dostał  Empiku od sprzedawczyni), rozszczebiotany i rozpromieniony jak rzadko kiedy. Ok - skoro mu się podobało... no i skoro ta wyprawa przełamała jego strach przed jazdą autobusami czy tramwajami, odpuściłam sobie czynienie ślubnemu wyrzutów.

Wieczorem przyszła do nas mama męża. W bojowym nastroju.
Zaczęła od pytań, dlaczego mąż jeszcze nie złożył papierów o becikowe  Juliana (jeśli chcemy dostać też to dodatkowe od miasta, musi to zrobić mąż, bo ja, jak na "słoika" przystało, w grodzie Kraka przebywam bez stałego meldunku), potem zarzuciła nam, że Jędruś jeszcze (19.20) nie śpi, następnie płynnie przeszła do tego, że za często karmię Julka i niepotrzebnie szyję sobie u krawcowej kieckę na jego Chrzest, a na koniec zapytała Andrzejka, co on dzisiaj robił. 
Jędruś - zgodnie z prawdą - opowiedział, że jeździł żółtym autobusem i tramwajem i chodzili z tatusiem po alejkach (Plantach Krakowskich - przyp.red.)... Teściowa aż oczy otworzyła ze zdumienia. Autobusem? Tramwajem? Andrzejek? Niemożliwe. Mąż oględnie wyjaśnił jej, że zabrał syna na małą wycieczkę do Śródmieścia. Jego mama spytała więc Andrzejka, czym jeździło się najfajniej, a on jej na to, że schodami. I tak oto wydało się, że tatuś dziecię zabrał na spacer do galerii... atmosfera zgęstniała i już zanosiło się na wybuch, kiedy sytuację uratował mój niezawodny starszak. A było tak:


Andrzejek przewija lalę.
A: Ooo, lala ma siuuujka!
Babcia: Tak, Andrzejku, bo to lala-chłopiec. Wszyscy chłopcy mają siurka. Ty masz i Julek ma, i tatuś też ma...
A: Nie! Tatuś nie ma siujka. Tatuś ma zadek.
B: Eee, co ty mówisz, tatuś ma...
A(wcina się babci w słowo): Tatuś nie ma siujka. Tatuś ma spodenki i ublanko. O!




6 komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...