wtorek, 24 czerwca 2014

Jak mieć grzeczne dzieci

Jak mieć grzeczne, spokojne dzieci? Ano banalnie. Zabrać je na świeże powietrze gdzieś, gdzie będzie dużo ciekawych rzeczy do oglądania, dużo miejsca do biegania i może nawet fajne towarzystwo do zabawy:)

Jeśli natomiast macie do czynienia z nadruchliwym dwulatkiem, PRZENIGDY nie zabierajcie go gdzieś, gdzie przestrzeń jest ograniczona,  na tej przestrzeni dużo ludzi i ZABAWKI. Bo nawet, jeśli na co dzień nie interesuje się zabawkami, macie jak w szwajcarskim banku  "Mamo, ja chcę", "Ale ja musę (to mieć/tym się pobawić/tego podotykać)"

Niemowlaka zawsze się zadowoli - trochę maminego mleka i jak zabity w obu przypadkach. OK, raz się rozpłakał, kiedy zachciało mu się jeść. Gorzej z tym starszym.
Ku przestrodze dwie nasze wycieczki z ostatnich dni:
  1. koszmar rodzica - uwaga! Dużo zdjęć:)
  2. strzał w dziesiątkę:) - uwaga! Baaardzo dużo zdjęć;p
1. Wystawa budowli z klocków LEGO. Nieduży pawilon, a w nim dużo kolorowych instalacji (niektóre naprawdę piękne - np. model Pałacu Kultury, inne okropne - np. jakieś światy z gier komputerowych), chmara rozwrzeszczanych dzieciaków i goniących za nimi rodziców - w ten schemat szybko udało nam się wpasować. Niestety. Musieliśmy się rozdzielić - mąż ganiał za Andrzejkiem, a ja woziłam śpiącego w wózku Juliana, usiłując zrobić jak najwięcej zdjęć, bo niektóre budowle były po prostu genialne.








7500 klocków - dzieło studentów rzeszowskiej Polibudy. Model samolotu, którego pilot uratował pasażerów i załogę słynnym ryzykownym lądowaniem







Coś dla mamy;p
Dwóch Jędrusiów? Dziękuję, jeden wystarczy:)

Do powtórki - ale za parę lat, kiedy dzieciaki wyrosną już z buntów i będą umiały oglądać i podziwiać w spokoju.

2. Wycieczka do ZOO. Bez limitu czasu. Tym razem Jędruś wyniósł z niej znacznie więcej niż w październiku (klik).
Przybiegał na wołanie, nie odchodził za daleko, wypytywał o zwierzątka, wszystkim się zachwycał.  Nie było bezpośredniego dostępu do klatek, więc nie miał pokusy, by przytulić któreś stworzonko. Dzięki temu i my zdołaliśmy naprawdę sporo zobaczyć. Było wspaniale:)





'Dorożka" czy "Dorotka" - co za różnica;p

Miało być rodzinnie, wyszło jak zwykle: Andrzejek zwiał, mąż pobiegł go łapać, a wózek z Julkiem został ucięty






Małpy skaczą niedościgle...

Jędruś robi małpie figle




Proszę spojrzeć na pawiana. Co za małpa! Proszę pana!















Ratuj się kto może!

Król Julian pokazał, gdzie nas ma

A tu Król Julian w pełnej krasie



Julek zapozował...

ale Jędrusiowi spieszyło się do kąpieli;p

No, może dwa małe ale
  • choć na terenie krakowskiego zoo jest toaleta z przewijakiem (w "żyrafiarni"), to miejsca do karmienia już nie ma. Ja robiłam to w pawilonie zwierząt nocnych, pustej żyrafiarni właśnie i pod wieczór, w pustawym już zoo, normalnie na ławce.
  • nie ma  ani pół miejsca, gdzie można by względnie zdrowo zjeść. Same budy ze śmieciowym żarciem. No, ale my już o tym wiedzieliśmy i prowiant mieliśmy ze sobą.
Tak czy tak - wspaniała wycieczka. Do powtórki zdecydowanie.

16 komentarzy:

  1. Czy to jest ta wystawa klocków w Factory? Też się chcemy wybrać, na zdjęciach wygląda b.fajnie, a jak tam z miejscem do karmienia? No a Julek faktycznie do Ciebie podobny! Moja Madzia wygląda za to zupełnie jak teściowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest pokoik z fotelem i przewijakiem - w samym CH, sama korzystałam, ale tak mały, że po wjechaniu naszym bolidem brakło miejsca na rozłożenie tegoż przewijaka;p

      Usuń
  2. Lego fajne, ale zoo wymiata! Szczególnie ta żółta małpa jest boska;D Jędruś na pewno był zadowolony;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie od małego fascynują wielkie koty, dopiero teraz zaczynam dostrzegać, że inne zwierzaki też są ciekawe.
      A Jędrusiowi podobały się wszystkie zwierzęta, ale najbardziej, ku mojemu zdziwieniu, pawiany. Może dlatego, że się z nim bawiły - na filmiku uchwyciłam ledwie końcówkę.

      Usuń
  3. Julek to juz duzy bobas:) i podobny do mamy:) zeby moje 2 dziecie bylo podobne do mnie:) bo Mati to caly tata a i charakterek po tatusiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julo to kawał chłopa, nosi ciuchy, które Andrzejek wkładał, kiedy był 2 razy starszy.
      A z podobieństwem to jeszcze nic straconego - ja dopiero teraz robię się trochę podobna do mamy, wcześniej oboje rodzice śmiało mogliby się mnie wyprzeć;p

      Usuń
  4. świetna sprawa. Nam też się marzy zoo, ale to wycieczka do Wrocławia, mój mąż wymaga zielonego światła od lekarza, że mogę w ogóle wychodzić z domu dalej niż na balkon ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i mąż ma rację. Ale może już niedługo dostaniecie zielone światło - tego Wam życzę:)

      Usuń
  5. Wow ależ fantastyczna fotorelacja!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, choć do Twoich zdjęć mi daleeeko

      Usuń
  6. Piękna ta wystawa z klocków. Sama chętnie nacieszyłabym takim widokiem swoje oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystawa cudna, tylko nam Andrzejek nie dał się nią nacieszyć. Dopiero kiedy usnął obejrzeliśmy na zdjęciach, bo na miejscu nie za bardzo nam się to udawało:/

      Usuń
  7. Z tym jedzeniem tak samo jest w naszym zoo. Lego robi wrażenie. Ostatnio widziałam w smyku żyrafę z lego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam ludzi, którzy budują te cuda. To jest talent:)

      Usuń
  8. Moje dziecko od małego jest spokojne :)) Mąż się śmieje, że jak podrośnie, pokaże pazurki :D

    Ehh...pojechałabym sobie do ZOO :))

    http://zapisane-wspomnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam spokojne młodsze i starsze rozrabiające za pół przedszkola, ale może kiedyś im się wyrówna:)

      A ZOO to wspaniała sprawa. Dzieckiem już dawno nie jestem (przynajmniej oficjalnie:P), a nadal je uwielbiam

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...