sobota, 21 czerwca 2014

Chrzest vol. 2 czyli jak to wygląda w Rycie Trydenckim

Zapraszam na drugą część opowieści o tym jak Julian Piotr chrześcijaninem został. Jutro lub pojutrze będzie jeszcze trzecia, taka bardziej wspominkowo-anegdotyczna, a dziś o tym, jak wyglądała sama uroczystość w kościele. Zdjęć z uroczystości nie będzie wiele - tyle, ile dostałam od brata, tylko te, na których nie widać twarzy osób, które mogłyby sobie tego nie życzyć.

Wspominałam już pewnie, że wraz z moim przyjacielem, a później kolejno chłopakiem, narzeczonym i mężem, póki jeszcze mogłam, co niedzielę uczestniczyłam w Mszy odprawianej w tzw. Rycie Trydenckim - czyli w telegraficznym skrócie: po łacinie, tyłem do wiernych. Ryt ten urzekł mnie na tyle, że nie wyobrażałam sobie, że mój ślub albo chrzty moich dzieci mogłyby odbyć się na "zwykłej" Mszy. Tym sposobem obaj nasi chłopcy przeszli daleko bardziej skomplikowany rytuał inicjacyjny niż ich rówieśnicy:) Całość trwa około pół godziny i długo by ją relacjonować, więc postarałam się zrobić skrót. Wklejone fragmenty  obrzędu pochodzą z Mszału Dominikańskiego z 1961 roku.

Jedną z głównych różnic jest to, że w Rycie Trydenckim chrzty odbywały się nie w trakcie Mszy, a przed nią. Musieliśmy więc stawić się z Julkiem około pół godziny przed rozpoczęciem Mszy.
Zaczęło się w kruchcie kościoła.
Ponieważ Julian, jako nieochrzczony, nie należał jeszcze do Kościoła, jego Rodzice Chrzestni ( a nie rodzice biologiczni, którzy szli dopiero za chrzestnymi) przynieśli go pod drzwi świątyni i zaczekali na księdza. Gdy ten się zjawił, przedstawili Julka jako kandydata do chrztu:

K: Jak ci na imię?
Ch: Julian Piotr.
K: Julianie Piotrze, czego żądasz od Kościoła Bożego?
Ch: Wiary.
K: Co daje ci wiara?
Ch: Życie wieczne.



Następnie ksiądz odprawił nad Julianem pierwszy egzorcyzm - trzykrotnie delikatnie na niego dmuchnął i mówił:  
"Odstąp od niego, duchu nieczysty, i ustąp przed Duchem Świętym Pocieszycielem"

Następnie ksiądz, odmówiwszy odpowiednie modlitwy, naznaczył Julka wykonując znak Krzyża na jego czole i sercu - by nowo ochrzczony był wyznawcą nauki Chrystusa ukrzyżowanego.
Potem ksiądz położył dłoń na główce Juliana i modlił się:

 

 Następnie ksiądz podał Julkowi na języczek odrobinę soli. Sól, jako ta, która chroni pokarmy od zepsucia i nadaje im smak, jest tradycyjnym symbolem wytrwałości i mądrości.
Potem kapłan odprawił nad moim synkiem kolejny egzorcyzm:


po czym znów nakreślił znak krzyża na jego czółku i położył dłoń na jego główce, modląc się o oczyszczenie, uświęcenie i światło Bożej mądrości dla niego.
Dopiero po tych obrzędach wprowadził Juliana, niesionego przez matkę chrzestną, do kościoła.
Po krótkim zaproszeniu i wezwaniu przez księdza do wyznania wiary, rodzice chrzestni, a wraz z nimi wszyscy zgromadzeni, odmówiliśmy najpierw "Skład Apostolski", a następnie "Ojcze nasz".

Potem nastąpił trzeci już egzorcyzm i ksiądz, wzorem Jezusa Chrystusa, dotknął uszu Juliana, mówiąc:
"Effata, to znaczy: Otwórz się"

Nastepnie dotknął jego noska, powiedział:

Abyś mógł poczuć woń Bożej słodyczy. Ty zaś uchodź, szatanie, zbliża się bowiem sąd Boży.

Kolejną częścią było znane nam wyrzeczenie się złego ducha przez osobę chrzczoną. Ponieważ ta w naszym przypadku miała 2 miesiące, jej ustami byli rodzice chrzestni, a wraz z nimi - my wszyscy zgromadzeni na chrzcie.


Następnie, po namaszczeniu olejem katechumenów klatki piersiowej i plecków Julka, by miał siłę duchową do walki z szatanem, ksiądz zmienił stułę z fioletowej na białą i odebrał od Julka, a właściwie znów od nas wszystkich, wyznanie wiary:


A teraz najważniejsze - udzielenie Sakramentu Chrztu.
Najpierw ksiądz zwrócił się do Juliana:

K:Julianie Piotrze, czy chcesz być ochrzczony?
Ch: Chcę.
K (polewając główkę Julka wodą): Julianie Piotrze, ja ciebie chrzczę w imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego.
Ch: Amen.

Następnie, już po łacinie, ksiądz odmówił zapowiedź namaszczenia Krzyżmem, następnie namaścił szczyt głowy synka, poprosił o narzucenie nań białej szatki i powiedział:

Weźmij szatę białą i donieś ją nieskalaną przed trybunał Pana naszego Jezusa Chrystusa.

 Potem podał Julianowi (a w praktyce jego ojcu chrzestnemu) zapaloną gromnicę, mówiąc:

Weźmij świecę płonącą i nienagannie strzeż Chrztu swojego, zachowuj przykazania Boże, abyś, gdy Pan przybędzie na gody, mógł wyjść na Jego spotkanie ze wszystkimi Świętymi w przybytku niebieskim i żył na wieki wieków.

Nie wiedzieć, czemu, gromnica niemal od razu zgasła. No, ale nie bądźmy przesądni, Chrzest jest ważny:)

 Następnie już tylko pożegnanie (Idź w pokoju, Pan niech będzie z Tobą), "Pod Twoją obronę"  w intencji nowo ochrzczonego i - dopiero teraz - uroczysta Msza. Dziękczynna za Sakrament Chrztu i błagalna - o potrzebne łaski dla świeżo upieczonego chrześcijanina;p

10 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie odprawiona msza..gdzie jeszcze udzielają takich chrztów..myślałam że ta forma już dawno zanikła....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Msza Trydencka na lata zanikła, ale teraz się odradza i coraz więcej księży chce i uczy się ją odprawiać:)
      My chodzimy do Św. Krzyża w Krakowie. A informację, gdzie i kiedy będzie najbliższa Tridentina, możesz znaleźć na www.msza.net. Co do chrztu - trzeba się dowiadywać u poszczególnych księży.

      Usuń
  2. Ja to pierwszy raz o czymś taki słyszę, nie wiedziałam, że istnieje taka msza, ale przyznaję, że do kościoła zwykle jest mi nie po drodze. Witam małego chrześcijanina. :) Czekam na post, jak udały się te mniej formalne uroczystości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja dopiero na studiach się dowiedziałam - i poszłam z ciekawości za namową mojego wówczas kumpla, a dzisiaj męża. Nie rozumiałam prawie nic (łacinę w liceum miałam, ale tylko medyczną), ale siedziałam jak zaczarowana, to sacrum jest nie do uzyskania na "współczesnej" Mszy.

      Usuń
  3. i ja pierwszy raz o tym słyszę. Choć przypominam sobie, że już o tym coś pisałaś. Warto wiedzieć, że coś takiego jest. Nasz Chrzest dopiero w lipcu, jak wszystko się załatwi:) Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam w poście z okazji rocznicy ślubu:)
      A w Warszawie jest na pewno w kościółku św. Benona - może kiedyś zechcesz zobaczyć:)

      Usuń
    2. Nie ma już od dawna w kościele św. Benona. Teraz Msza Wszechczasów z tamtego kościoła jest przeniesiona do kościoła św. Klemensa. I z całej Warszawy tylko tam, regularnie, jest celebrowana (poza lefebrystami). Są jeszcze w innych miejscach w Warszawie, ale sporadycznie.
      Ni

      Usuń
    3. czyli mam nieaktualne informacje - dobrze wiedzieć, gdzie teraz jest, dzięki za sprostowanie:)
      Ja w Warszawie nie bywam, ale mój mąż owszem i kiedy potrzebował Mszy, to jeździł właśnie do św. Benona

      Usuń
  4. Cudowna uroczystość. Dużo bardziej dostojna i symboliczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tym urzeka mnie Ryt Trydencki. Tym sacrum, którego próżno szukać na 40-minutowej Mszy w kościele z wyglądu bardziej przypominającym ufo

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...