niedziela, 1 czerwca 2014

Chrzciny po naszemu

Źródło: parafiagranna.pl
No to teraz mi się dostanie;p

Nie lubię fet i spędów. A jeszcze bardziej nie lubię, kiedy do fet i spędów ogranicza się przyjmowanie Sakramentów. Wkurzało mnie to, kiedy wychodziłam za mąż. Nasze przyjątko było swego rodzaju kompromisem - my chcieliśmy cichego ślubu przy rodzinie i świadkach, rodzice - hucznego weseliska na ponad 200 osób.
O tym, co się dzieje na przyjęciach komunijnych napisano już chyba wszystko.
Tymczasem to samo w coraz większym stopniu zaczyna dotyczyć Sakramentu Chrztu. Celowe wybieranie na chrzestnych najzamożniejszych członków rodziny, prezenty za set złotych, wymyślne stroje (biedne te niemowlaki w atlasowych rożkach, falbaniastych sukienkach lub 8-częściowych garniturkach, jakie to musi być niewygodne), pozowane sesje zdjęciowe w atelier i plenerze, torty z ośmiu pięter, obiad z pięciu dań, szkoda, że nie impreza z tańcami i poprawiny...
Niektóre z tych tendencji udzieliły się nawet mojej rodzince. Nasi rodzice na chrzciny naszych dzieci najchętniej sprosiliby całą familię i przyjaciół i świętowali do nocy. Niespecjalnie podobało im się też to, że postanowiłam ochrzcić Andrzejka jak najszybciej. Nie wspominając o tym, że postanowiliśmy, że odbędzie się to, tak jak nasz ślub, w naszej wspólnocie w Rycie Trydenckim. A pierwszy wolny u naszego księdza termin trafił się, kiedy Jędruś miał trochę ponad dwa miesiące - w samo Boże Ciało.

Jak wygląda sama taka uroczystość w kościele - opiszę po chrzcie Juliana. A dziś - tylko co nieco o "otoczce".

Gdybym mogła, najchętniej oboje dzieci ochrzciłabym jeszcze w szpitalu tuż po urodzeniu. Przecież Chrzest to uwolnienie od grzechu pierworodnego, a to powinno odbyć się jak najszybciej.
Poza tym oszczędzilibyśmy sobie (i teściowej, która dwa lata temu większość obowiązków wzięła na siebie) kombinowania kogo zaprosić (i pretensji dlaczego nie zapraszamy cioci X i wujka Y), potem tygodnia sprzątania, gotowania, pożyczania zastawy, a na końcu góry zmywania i tygodnia dojadania resztek po fecie.
Przed porodem Julka zapytałam o taką możliwość - niestety jej nie było. W szpitalu wchodzi w grę tylko chrzest "z wody" udzielany przez położną w razie zagrożenia życia dziecka. Andrzejek miał być tak chrzczony, ale na szczęście okazało się, że nie był aż tak przyduszony, jak mu to wróżył lekarz. Zresztą, potem i tak trzeba by było odbębnić wszystkie kościelne formalności, więc taki Chrzest nie wystarcza.

Tym razem, podobnie jak poprzednio minimalizujemy świecką otoczkę jak się tylko da.
  • Juluś też będzie chrzczony w Boże Ciało. Piękna uroczystość w piękne święto:)
  • Zapraszamy tylko najbliższą rodzinę i rodziców chrzestnych dziecka. U nas to w sumie 13 osób łącznie z nami.
  • Nie kupujemy dziecku żadnego wyszukanego stroju specjalnie na tę okazję. Ubierzemy Julka w najelegantsze ciuszki jakie już ma - stosownie do aktualnej pogody. Przy Andrzejku zrobiliśmy dokładnie tak samo i wstydu nie było.
  • Rezygnujemy z przyjęcia w domu. Tym razem zorganizujemy je w restauracji (jedno menu dla wszystkich plus napoje bez ograniczeń), a bezmleczno-bezjajeczny tort upiecze nam cukiernia mająca w ofercie wyroby dla alergików. Po podliczeniu koszty nie będą jakoś drastycznie wyższe, ale odpadnie nam pucowanie mieszkania na błysk, zmartwienie co będzie, jeśli coś nam nie wyjdzie, kombinowanie skąd wziąć odpowiednią ilość naczyń i góóóra zmywania. A przyjezdną rodzinkę moją i tak zaprosimy potem do nas - ale już na zupełnym luzie.
  • Tak jak poprzednio prosimy, by prezenty ograniczyć do sfery religijnej. I pewnie jak poprzednio okaże się, że możemy sobie prosić. Na chrzcinach Andrzejka dostosowały się dwie osoby. Reszta naniosła ciuszków, zabawek, pieniędzy i szlachetnych metali. A przecież nie o to chodzi.

13 komentarzy:

  1. U mnie Chrzciny a nawet Komunia Św. zawsze były i będą tylko dla najbliższej rodziny i chrzestnych. Fetę jak fetę, to jeszcze mogę zrozumieć, ale alkoholu na takie okazje to już zupełnie nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to powinno być święto najbliższej rodziny. A na Chrzest Andrzejka do kościoła przyszło jednak parę osób zaproszonych przez moją mamę, wobec których potem było mi łyso, bo nie prosiłam ich do domu i nie bardzo wiedziałam, jak mam się zachować.

      Jeśli chodzi o alkohol, zgadzam się w zupełności, u nas nawet na ślubie był tylko szampan na toast, a na chrzcinach i przyjęciach komunijnych to w ogóle nieporozumienie:/

      Usuń
  2. Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem. Własnie jestem po I komunii mojego starszego synka. Wręczając zaproszenia (zaprosiliśmy tylko dziadków i chrzestnych) prosiliśmy tylko o symboliczne prezenty, negując komercyjny charakter tego wydarzenia. Gdy rodzice chrzestni zapytali czy synek ma rower, poprosiłam aby "NIE SZALELI" (sami mają 4 dzieci) i poprosiłam aby kupili coś symbolicznego, a rower kupimy my rodzice, po prostu głupio było mi aby w ich sytuacji kupowali tak drogi prezent. W dniu komuni okazało się, ze kupili zegarek - ok. + w kopercie 800 zł. Doceniłam gest. Jednak następnego dnia okazało się , że śmiertelnie obrazili się na nas- ponieważ my rodzice nie/ zgodziliśmy się kupić przez nich roweru "ponieważ na pewno kupiliby zły, czyli byle jaki"// Minął tydzień, a ja nie mogę się pozbierać po tym rzekomo najpiękniejszym dniu . |Mam wyrzuty sumienia i ciągle mam mętlik w głowie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastaw się, a postaw się... Widocznie rodzice chrzestni Twojego synka tak tym przesiąkli, że nie uwierzyli w Wasze dobre intencje. Smutne...

      Usuń
  3. O tak, mam identyczne odczucia...Zwłaszcza, że nie do przewidzenia jest, czy w wybranym przez nas terminie będzie chrzest jednego, dwóch dzieci, czy kilkorga, co skutkuje ściskiem, dekoncentracją i jest takie jakieś...byle jakie :-( Anulka była ochrzczona przez tatę z wody zanim pojechała karetką do innego szpitala po porodzie, bo wszystko mogło się zdarzyć. Ale za to z uzupełnieniem sakramentu w parafii nie musieliśmy się śpieszyć, bo już dzieckiem Bożym była :-) Też zaprosiliśmy tylko najbliższych, na smaczny obiad i ciasto do restauracji, tym razem też tak planuję. Co do I komunii już mam dreszcze na myśl o tym bezbożnym spędzie w parafii, myślę nad wczesną, bez zbędnej pompy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Komunii to ja jeszcze wcale nie chcę myśleć:/

      Usuń
  4. Uważam tak jak Ty. Dla mnie ważniejsza jest duchowa sprawa związana z przyjmowaniem Sakramentów. Na chrzciny prosiliśmy tylko rodziców, rodzeństwo i chrzestnych. A sukieneczkę wydziergała moja mama na szydełku ;)
    Na Komunię chciałabym tak samo. I tak pewnie będzie bo mieszkamy jednak daleko od naszych rodzin, więc zapraszanie większej ilości osób wiązałoby się z dodatkowymi kosztami.
    Tego co się dzieje wokół Komunii Św teraz nie jestem w stanie pojąć. Rankingi prezentów? Do cholery, przyjęcie Boga do serca powinno być największym prezentem, a nie to tablet, komputer czy rower.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę zdolności Twojej mamie, ja to nawet nie wiem, jak się trzyma szydełko;p
      Ranking prezentów? Nawet nie wiedziałam, że coś takiego jest. O tempora...

      Usuń
  5. Syn miał niespełna 2 m-ce kiedy go chrzciliśmy (to była podwójna msza, bo także nasza rocznica ślubu), za chrzestnych ma moją siostrę i męża brata (ani jedno ani drugie nie jest zamożne, w ogóle nie brałam takiego argumentu pod uwagę), zaproszeni byli tylko najbliżsi (nasi rodzice, rodzeństwo i dziadkowie), po mszy był obiad i poczęstunek u nas w domu i tak wyglądają podobne "imprezy" u nas w rodzinie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super, tak powinno być:)
      Pozdrawiam również:D

      Usuń
  6. :) pewnie powinnam nalezec do osob od ktorych sie Tobie dostanie:) a jednak:) nie ja tez lubie skromne uroczystosci:) u nas bylo troche inaczej ale wplyw na to miala liczebnosc rodziny chec unikniecia gadania innych i wygoda o tym jak to odbylo sie u nas opisze jutro. pewnie to mi sie troche dostanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyjme kazda krytyke

      Usuń
    2. Współczuję Ci w takim razie. Nie cierpię robić czegoś wbrew sobie tylko po to, żeby inni nie gadali. Ja tylko w takim celu zgodziłam się na jakiekolwiek przyjęcie z okazji własnego ślubu. Było w fajnie, sami wybieraliśmy lokal, menu i większość gości, ale i tak miałam uczucie, że to nie jest do końca "nasze".
      A ludzie i tak potem gadali.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...