wtorek, 27 maja 2014

Tandem?

Mimo całkiem sporego już stażu matki-karmicielki nie jestem zastojoodporna. Wczoraj i dziś nad ranem Julek miał wilczy apetyt, a potem mu się odwidziało. Skutek łatwy do przewidzenia - piękne zastoje w obu piersiach. Z jednej w końcu wyciągnął po południu, ale na drugą ochoty już nie miał.
Spróbowałam laktatorem. Mam Lovi Prolactis, który można zastosować jako ręczny lub podłączyć do zasilania elektrycznego, ale z tym jest znacznie więcej zabawy. Zmontowałam ręczny, ale mimo ciepłych okładów nie dał rady.
I wtedy, gdy tak wyłam z bólu i raz po raz zerkałam, czy młodszemu się krzywda nie dzieje, a starszy domu z dymem nie puszcza, przyszedł mi do głowy pomysł iście szatański.
M: Chodź no tu, Jędrulku...
Przyszedł.
M: Nie chciałbyś czasem napić się mleczka?
A: Jaaasne! Zjobis mi bebiko??? - i wlepił we mnie błagalne spojrzenie.
M: Nieee, ja ci dam coś lepszego. Dam ci mleko Julianka.
A: Wyciśnies dla mnie do kubecka?
M: Nie, sam sobie wypijesz z cycusia. Będziesz umiał?
A: Taaak!
M:To chodź tu.
 Jędrula siadł mi na kolanach...

Już kiedy byłam w ciąży, musiałam oswoić Andrzejka z widokiem karmienia piersią. Zaczęłam więc tłumaczyć mu, że dzidziuś będzie jadł z "cycusia" i pokazałam mu nawet zdjęcia i filmik, który mój tata nakręcił w szpitalu po jego narodzinach - ostatnie karmienie przed naszym wyjściem. Jędruś zapytał oczywiście, czy jemu też dam spróbować. Jasne, że tak. Byłam gotowa dać mu nie tylko spróbować, ale nawet wrócić do karmienia, gdyby mu się spodobało, ale na pewnych zasadach: nie w charakterze pocieszacza, tylko w dzień i tylko w domu.
Nieraz różne osoby pytały, co zrobię, Jeśli Andrzejek też będzie chciał. Kiedy odpowiadałam jak powyżej, niektórzy byli zbulwersowani, a wszyscy bez wyjątku byli zdziwieni.
Tymczasem, kiedy przyszło co do czego, Jędruś nie wykazał żadnego zainteresowania mamusinym mlekiem nawet widząc jedzącego brata. Myślałam - jeden problem mniej. Aż do dziś.

Na czym to stanęłam? A tak: siedzi więc Jędrula na moich kolanach. Trochę się bałam, że przez te 9 miesięcy odkąd się odstawił, zapomniał jak to się robi i mnie pogryzie, ale przystawił się wzorowo i zassał. Wtedy poczułam, że jednak wyszedł z wprawy. Pociągnął może ze trzy razy i to wystarczyło, bym zobaczyła gwiazdy. On już nie czuje swojej siły... No, ale najważniejsze, że zastój się rozszedł.

Byłam ciekawa reakcji Andrzejka, ale on sam się odłączył, zeskoczył mi z kolan, powiedział, że już nie  chce, kazał "zamknąć cycusia" , a wieczorkiem, zapytany, czy chciałby mleko od mamusi, odpowiedział, że to dla dzidzi, a on jest już za duży.
Czyli z tandemu nici.
Niby problem z głowy, ale jednak ciut żal:/


6 komentarzy:

  1. Najważniejsze, że pomógł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że wyklucza taką możliwość w przyszłości

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy pomysł na zastój :) mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też. Może trochę bolesny, ale za to skuteczny:)

      Usuń
  3. Mi kiedyś mąż musiał trochę pomóc.. też pomogło :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...