sobota, 10 maja 2014

Kto BARDZIEJ potrzebuje mamy?

Serducho pęka.

Nie będę opisywać, co czuje rodzic patrząc, jak jego dziecko się dusi, i niewiele mogąc zrobić, by mu ulżyć.

W nocy zupełnie niespodziewanie Andrzejek dostał duszności. Otworzyliśmy drzwi balkonowe na oścież, mąż wezwał karetkę.
To oczekiwanie to było chyba najdłuższe pięć minut w moim życiu. Słowo daję, wolałabym sama się dusić, a jemu tego oszczędzić...

Przyjechała karetka, spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy, mąż ubrał się, gotów jechać z Andrzejkiem, a młody, z trudem łapiąc powietrze, zmienionym od duszności grubym i chrapliwym głosem zawodził: "mama! mama!"...
Najżałośniejszy dźwięk jaki słyszałam:/

Przed godziną zadzwonił mąż - sytuacja opanowana, Jędruś ma ostre zapalenie krtani, ale teraz - napompowany sterydami, nie kaszle i wygląda dobrze. Nic jednak nie mówił o tym, jak się zachowuje, a przecież na pewno nie jest mu łatwo.

Chciałabym teraz być na miejscu męża. Mam poczucie, że to ja powinnam tam siedzieć i opiekować się moim dzieckiem.
Tymczasem z Andrzejkiem jest tatuś, a ja zostałam, bo mam też drugie dziecko. Zdrowe,  ale całkowicie ode mnie zależne. Do Jędrusia uda mi się zajrzeć może na godzinę-dwie dziennie.
Źle mi z tym, bo on też mnie potrzebuje.
Julkowi trzeba głównie mleka mamy.
Jędrusiowi trzeba całej mamy. I właśnie teraz, kiedy nie ma go w domu, a ja już zdążyłam obsłużyć mojego spokojnego noworodka i nadgonić prace domowe, widzę, kto tak naprawdę zajmuje większość mojego czasu.

Wracaj szybko, Łobuzie, mama tęskni za twoimi psotami:(

9 komentarzy:

  1. Olu trzymam kciuki zeby Jedrus jak najszybciej wrocil do domu zebyscie mogli cieszyc sie soba caly czas. Pewnie potrzebuje Cie w szpitalu ale to jest madry chlopczyk i pobytu z tata tez nie bedzie zle wspominal zapewne bardziej Ty to przezywasz. Pamietasz jak to Ty bylas w szpitalu i sie nie widzieliscie, jasne ze to inna sytuacja ale mysle ze maly dzielnie zniesie wszystkie medyczne niedogodnosci. Sciskamy mocno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem co czulas widzac malego w takim stanie czytajac tego posta przypomnialam sobie co my przezywalismy :( ten strach jest okropny

    OdpowiedzUsuń
  3. dużo sił i zdrowia życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej :(( współczuję i mam nadzieję, że to jednorazowy atak. Wyobrażam sobie, jak Ci ciężko :( Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  5. właśnie ze zdziwieniem popatrzyłam na datę odświeżenia Twojego bloga w mojej liście...
    Dużo, dużo zdrowia dla Andrzejka! A dla Ciebie siły i spokoju, Andrzejek jest pod dobrą opieką, mam nadzieję że jak najszybciej wyjdzie do domu. Trzymajcie się. Ściskam z całych sił :*

    OdpowiedzUsuń
  6. szybkiego powrotu do zdrowia dla Andrzejka! spokoju!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej, nie zazdroszczę, to musi być okropne! Boję się tego strasznie w kontekście narodzin kolejnego i rozdzielenia w tym czasie, oby jak najkrócej, a jeśli będą komplikacje albo pobyt w szpitalu w innym mieście kilka tygodni, serca mam muszą znosić takie dylematy... :-( Trzymajcie się!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę trzymać kciuki, żeby u Was wszystko było dobrze. U nas mój pobyt w szpitalu przeszedł właściwie bez echa - mąż i teściowa skutecznie odwracali uwagę Jędrusia od braku mamy. A kiedy juz wróciłam, to też mogłam nie istnieć - Andrzejek zachwycił się Julkiem i mamę olał z góry na dół;p

      Usuń
  8. Dziękuję Wam. Już jest lepiej, Jędruś jest bardzo dzielny. Chyba macie rację - ja przeżywam bardziej niż on:/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...