środa, 14 maja 2014

Już nie noworodek czyli Julian kończy miesiąc

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam go w całej okazałości, pomyślałam sobie: "ale mopsik" - wydawał mi się taki drobniutki i pomarszczony. I zdziwiło mnie to, że... ma włosy. Dzieci w naszej rodzinie przeważnie rodzą się łyse, a do tej pory rekord w tej dziedzinie należał do Andrzejka, który miał tylko nieco dłuższego meszku na potylicy.

Teraz Julek to już inny chłopak. Ma policzki jak chomiczek, a włosy na czubku głowy niemal zupełnie mu się wytarły. Nie ma też już zmarszczki u nasady noska, która nadawała mu groźny wygląd.

A jaki jest ten mój Mopsik?
Przekochany. Straszny z niego pieszczoch. Uwielbia być na rękach, kocha przytulanki, głaskanie i buziaki. A nade wszystko uwielbia piersi. Nie dość, że ciepłe i przytulne, to jeszcze leci z nich coś smacznego;p I na tym smacznym czymś Juluś rośnie jak na drożdżach. Nie wiem ile waży, ale fałdek i podbródków przybywa mu w zadziwiającym tempie. Domowymi metodami wymierzyłam go na jakieś 58-59cm wzrostu. I chyba ma trochę nietypową budowę, bo o ile bodziaki i kaftaniki nosi w rozmiarze 56, to wszystko, co ma nogawki, nosi w tej chwili w rozmiarze 62.

Pamiętacie pewnie mój zgryz, że Julo prawie się nie budzi. To już nieaktualne. Nadal pozostaje spokojny, ale zdarzają mu się w ciągu dnia nawet dwu-trzygodzinne okresy czuwania.
O napięcie mięśniowe też już jestem spokojna. Generalnie Julek to mocny chłopak - tylko leniwy. Ładnie dźwiga już główkę. Przeważnie tylko trochę i na krótko, ale zdarzyło mu się parę razy unieść ją niemal pionowo. Potrafi też kontrolować ją przy noszeniu w pionie (nadal asekurujemy) i podnoszeniu o siadu. Ma bardzo silny odruch pełzania. Jeśli ma od czego, pięknie odpycha się stópkami nawet o kilka centymetrów. Najbardziej jednak lubi leżeć na brzuchu w pozycji żabki z miną pt.:"no co się tak gapicie?" albo po prostu spać. Wykorzystam to i będę próbować chustować Julianka - po badaniu bioderek mam już błogosławieństwo lekarza ortopedy.

Najbardziej jednak zachwyca mnie to, jak pięknie mój młodszy synek reaguje na otoczenie. Naprawdę długo potrafi skupiać wzrok. Dobrze akomoduje i nie robi zeza. Wodzi oczkami za kolorowym przedmiotem, bacznie obserwuje twarze. Potrafi szeroko się uśmiechać i zaczyna reagować uśmiechem na uśmiech.
Jutro dostanie karuzelę - niech tylko matka ją wyczyści:)
Wydaje z siebie całkiem sporo dźwięków. Oprócz ciągów samogłosek zdarza się też nieśmiałe "gheee" czy "a guuu" - ale to rzadko. Na razie Jędruś nie może przeżyć, że brat jeszcze nie potrafi mu odpowiedzieć na jego zaczepki;p

Jeśli chodzi o kwestie zdrowotno-pielęgnacyjne - tu mamy znacznie więcej zachodu niż przy Andrzejku.
  • Po pierwsze - Julo niesamowicie łatwo się odparza. I to ja muszę pilnować, czy nie zrobił kupska, bo jemu samemu mokra pielucha kompletnie nie przeszkadza.
  • Po drugie - trądzik niemowlęcy. U Julka wypryski pojawiły się nie tylko na buzi, ale też na klatce piersiowej. Jedyne, co z tym robimy, to przemywanie wodą i słabym roztworem nadmanganianu potasu w oczekiwaniu na to, aż samo zniknie.
  • Po trzecie - ciemieniucha. Jędruś miał tylko troszkę w brwiach i udało się jej pozbyć raz na zawsze. Julek ma na niemal całej głowie, w brwiach i na płatkach uszu. Co natłuszczę i usunę, to najdalej po dwóch dniach pojawia się znowu. Ta ciemieniucha zaniepokoiła mnie na tyle, że dziś zabrałam synka do dermatologa. Wybrałam panią doktor, która dodatkowo jest też alergologiem. Orzekła ona, że z dużym prawdopodobieństwem można potwierdzić moje obawy, przepisała receptę na maść robioną i kazała obserwować dziecko pod kątem reakcji na produkty mleczne, a w razie zaostrzenia stanu skóry po zjedzeniu któregoś z nich, przejść na ścisłą dietę eliminacyjną i zgłosić się do kontroli.
  • Po czwarte - kolki. Tu na szczęście tragedii nie ma. Na razie było to kilka ataków po 1-2 godziny, na które pomagał Bobotic i kładzenie na brzuszku. Po odstawieniu przeze mnie mleka i serów (choć nadal jem niewielkie ilości jogurtów i kefiru) kolki całkowicie ustąpiły. To utwierdza mnie w moich obawach, że mamy w domu kolejnego atopika.
  • Po piąte - pępek. Myłam toto, jak w szpitalu przykazali, Octeniseptem. I nic. Potem, za radą położnej, zaczęłam przemywać też spirytusem. I znów długo nic, ale od dwóch dni cieszymy się nowym, ślicznym pępuszkiem bez tego wstrętnego zaschniętego kikuta.
 Na zakończenie - parę kadrów z tego miesiąca. Nie ma ich zbyt dużo, bo raz, że nie wiem, czy Julian byłby mi wdzięczny za masę zdjęć z wypryskami na buzi, a dwa, że przy dwóch maluchach ciężko o czas na ślęczenie z aparatem i łapanie pięknych ujęć.










A już w przyszłym miesiącu, oprócz opisu postępów - Julian kontra endokrynolog. Być może wyjaśni się też, co dalej ze skazą i moją dietą.

8 komentarzy:

  1. U nas kolek nei było ale Małą bardzo dużo ulewała, pojawiły się potówki iciemieniucha na uszach i brwiach, a po tygodniu.... Ulewała dalej, potówki okazały się alergią na mleko, ciemieniucha była na całej głowie. Odstawiłam wszystko co mleczne (mąż mi nie pozwala jeść nawet ciastek w któych pisze, że zawiera śladowe ilości mleka) i skóa czysta, nei ulewa się ale dalej walczymy z ciemieniuchą. Dziś idziemy na kontrole do lekarza i zobaczymy co powiedza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ulewał i wymiotował Jędruś, Julkowi ulewa się sporadycznie - za to ma tę okropną ciemieniuchę. Nic to, walczymy, a ja szykuję się psychicznie na kolejną dietę eliminacyjną. A ten ból już znam - poprzednio przez ponad rok nie jadłam nawet masła.

      Usuń
  2. Kochany jest! Ja też czytałam, że ciemieniucha może być objawem skazy... My bardzo długo walczyłyśmy, nie pomogła nawet emulsja przeciwłupieżowa, którą dermatolog kazała ją traktować, wyśmiawszy domowe sposoby. Pomógł za to jednorazowy okład z ciekłej parafiny, który pielęgniarki hojnie nałożyły Ani przy okazji pobytu w szpitalu z rotawirusem :-)Od tego czasu problem nie wrócił. ale byłam tez na diecie eliminacyjnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o tym, dlatego przygotowujemy się na kolejną batalię ze skazą. A ja jestem zdeterminowana, by karmić, nawet za cenę ponownej rezygnacji z nabiału.

      PS. Jak one zrobiły ten okład? Jeśli maść od dermatologa nie zadziała, to spróbuję

      Usuń
  3. śliczny! masz cudownych chłopaków :) u nas była też taka duża ciemieniucha i była właśnie oznaką skazy... pozbyłam się jej po tygodniu używania kremu na ciemieniuchę, ale wiadomo istotnym czynnikiem, który pomógł, była dieta bezmleczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dzięki.

      Ja dziś odebrałam maść i wysmarowałam Julkowi łepetynę. Zobaczymy, jak nam pójdzie. A z nabiału pozwalam sobie już tylko na masło i jajko w cieście na pierogi:/

      Usuń
  4. Ale maleństwo :) U mnie były straszne kolki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie takie małe to maleństwo:)
      A megakolki po 8 godzin dziennie przerabiałam przy Andrzejku:/

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...