czwartek, 1 maja 2014

Dzień wietrzenia, upolowana foczka i spisek

Julian się doigrał. Spał dziś ponad pięć godzin, a ja popełniłam błąd i dałam się spacyfikować jego babciom ("zostaw go, tak ładnie śpi"...). Kiedy się obudził, spokojny jak zawsze, pod pieluchą miał istny pożar.
No więc zabrały się matka z babcią do gaszenia - w odstawkę poszły nawilżane chusteczki, a w ruch płatki kosmetyczne zwilżone przegotowaną wodą. Plus mąka ziemniaczana na zmianę z Tormenthalum (maść pięciornikowa bez kwasu bornego - nasza alternatywa dla Tormentiolu).
Ponadto postawiliśmy na sprawdzony sposób - wietrzenie zadka. Tak oto przez większą część dnia Juliano paradował bez pampersa. I choć tak w naszym mieszkaniu było dziś bardzo ciepło, moja mama - jak to babcia - uznała, że trzeba dupinę gołą tetrową pieluszką nakryć, bo inaczej dupina goła na pewno zmarznie;p

Wypożyczyliśmy też dziś wagę niemowlęcą - kiedy ostatnio położna usłyszała, że mały je co 4-5 godzin, kazała wybudzać go na karmienie co 2,5, góra 3 godziny. Tylko że on nie chce jeść częściej - kiedy spróbowałam, okazało się to męką dla mnie i dla niego - bronił się jak tylko mógł albo od razu po zassaniu piersi zasypiał ponownie. Uznałam więc, że taka musztra nie ma sensu i odpuściłam.
Jak się okazało - miałam rację. W ciągu 6 dni mały przybrał bowiem 200g i na liczniku ma już 3820. Foczka mała:)

Wczoraj postanowiłam, że zapoluję z aparatem na Julka leżącego na brzuszku. Zmęczona gotowaniem na majowy weekend, zakupami, karmieniem młodszego i pacyfikowaniem starszaka nie miałam do tego głowy, ale wyręczyła mnie moja mama. Oto, co udało jej się złapać:



Tymczasem Andrzejek daje popalić jak zawsze. Dziś wysmarował łóżeczko Juliana swoim kremem do pupy, rzucał kredkami po podłodze, przekopał torebkę babci i "chrzcił" panele herbatą z miodem, w ogóle nie zwracając uwagi na protesty mamy. Przecież z bratem wiszącym u piersi może mu co najwyżej zabronić... Czyżby więc pierwszy spisek psotników?


8 komentarzy:

  1. Zastanawiam się skąd położne biorą te rady? Mi też kazali małego wybudzać częściej na karmienie, ale nie miało to sensu. Albo nie dało się go dobudzić, albo wpadał w ryk. Najważniejsze jest robić to, co podpowiada matczyna intuicja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te rady są mocno przestarzałe.
      Położna laktacyjna, która pomagała mi po urodzeniu Andrzejka mówiła, że jeśli nie ma sygnałów ostrzegawczych (żółtaczka, zapadnięte ciemiączko, "luźna" skóra, nieprawidłowe przybieranie na wadze etc.) to dziecko karmi się na żądanie. I tego się trzymam, sprawdziwszy dla spokoju sumienia, czy mały wystarczająco dużo przybiera:)

      Usuń
  2. Ja wybudzam co 3h i nawet je chętnie. Lekarz w szpitalu postraszył mnie spadkiem glukozy u dziecka i wypadaniem w coraz głębszy sen, więc nie ryzykuję. Zresztą na początku faktycznie ciężko było ją obudzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też tak straszono, ale w "swoich" porach Julek nie ma problemów z wybudzaniem się i bardzo energicznie domaga pożywienia. Może po prostu taki typ;p

      Usuń
  3. Ola jest taki krem f18, kosztuje grosze, u nas sprawdził się rewelacyjnie, u Isi nie miałam nawet jednego odparzenia w czasie jak nosiła pieluchę.
    co do wybudzania ja bym zrobiła tak samo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten krem. Dość ciężko go dostać. U Julka odparzenie już zeszło, teraz będę po prostu częściej zmieniać mu pieluchy. To akurat nie robi mu różnicy;)

      Usuń
  4. Moja Mania przybierała ok 600g tygodniowo i gdybym zaczęła ją wybudzać to pewnie przybierałaby po kilogramie :-) a propo rad położnych-mi w 2 tygodniu życia Mani powiedziała że spokojnie wszystko mogę jeść włącznie z kapuchą, fasolą itp. Nie próbowałam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 600 tygodniowo? Wow!

      Co do diety - ja też nie ryzykuję na razie kiszonej kapuchy, tym bardziej, że u mnie w rodzinie chyba wszystkie dzieci mają kolki, ale staram się nie dać zwariować:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...