czwartek, 22 maja 2014

Dialogi na cztery nogi

Z cyklu: wpadki matki

Pękł nam dziś kran w kuchni, wzięłam więc zakrętkę od tego ułamanego na wzór i pobiegłam do sklepu po nowy. Podchodzę (O) do stoiska obsługiwanego przez znudzoną sprzedawczynię (S)
O: Dzień dobry, chciałabym kupić kran pasujący do tej zakrętki.
S: Ale wylewkę czy co pani chce?
O: No... yyy... tę metalową rurę...
S: Tak na przyszłość - ta rura się, proszę pani, nazywa wy-lew-ka.



***


Julian co chwilę domaga się dziś piersi. Dziwić się i nie dziwić, skwar niemiłosierny.
W końcu nadchodzi moment, kiedy młody wyssał już wszystko z obu piersi, a nadal popłakuje, ze chciałby jeszcze. Z Julianem (J) na ręku bieży więc matka do kuchni i pije na szybko hektolitry wody.
Zanim to jednak zadziała, potrzeba czasu. Siada więc matka (M) na kanapie, kładzie sobie głodzillę na kolanach i usiłuje odwracać jej uwagę piosenkami i opowiastkami. Głodzilla jednak nie daje za wygraną.
J: łee, łeee, łeeeee!!!!!
M: Wszystko już wpiłeś, co ja ci, Juleńku mam dać?
A: Spokój. Daj mu spokój.




***

Czytam Andrzejkowi bajkę i objaśniam rysunki
M: Wiesz jak się nazywa drzewo, na którym rosną jabłka?
A:Eee, nie. Jak?
M: Jabłoń. Jabłka rosną na jabłoni. A wiesz jak nazywa się drzewo, na którym rosną gruszki?
A: Gjuskoń!

6 komentarzy:

  1. uwielbiam te Wasze dialogi hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jędruś po prostu logicznie myśli ;)
    a pani ze sklepu to bym odpowiedziała - "na przyszłość- nie każdy jest hydraulikiem z zamiłowania i powołania" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się to dziecięce słowotwórstwo:)
      A co do pani ze sklepu - niech ma, może ubaw z ciemnej blondynki to jej jedyna rozrywka w dziesięciogodzinnym dniu pracy;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...