piątek, 11 kwietnia 2014

Wyrok zapadł

Nie wykorzystaliśmy tygodnia ostatniej szansy.  Od ostatniego piątku do dzisiejszej kontroli w kwestii porodu jakichkolwiek postępów brak. Zapis KTG i oraz wyniki badań ginekologicznych były dziś bezlitosne.
Idziemy na ścięcie.
To znaczy - cięcie.

Termin dostałam na wtorek. Mam jakimś bladym świtem na czczo i z rzeczami zgłosić się na porodówkę. Dokumenty mam już założone, więc teraz będę musiała tylko przedstawić skierowanie.
A potem jeszcze tylko szybkie KTG, USG, badanie krwi, rozmowa z anestezjologiem, przejście na salę operacyjną i będę mogła cieszyć się z narodzin drugiego syna. Tym razem choć tyle mojego, że nie będę znieczulana ogólnie i pokażą mi go od razu po porodzie.
Mąż będzie ze mną - to on pierwszy dostanie Juliana na ręce. Ja ze swej strony mogę tylko domagać się położenia go na mojej piersi od razu po zaszyciu brzucha, by wykorzystać cały czas pozostały z przysługujących nam dwóch pierwszych godzin.

Cóż, nie tak to wszystko miało wyglądać, ale czego się nie robi dla dziecka...
:(

Źródło: edziecko.pl

22 komentarze:

  1. Kochana nie martw się, nie będzie tak źle. Będę myślami z wami. Tyle czasu czytałam tu o ciąży a za chwilę przeczytam o dzidziusiu. To fajne uczucie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeśli nie będę zmaltretowana po próbach sn to faktycznie będzie lepiej...
      A dzidziusia sama już nie mogę się doczekać:)

      Usuń
    2. Wow! Aż wspomnienia wróciły!

      Usuń
    3. Ja po pierwszym cięciu pierwszego dnia nawet głowy nie mogłam podnieść, żeby zobaczyć Andrzejka. Musiałam zadowolić się widokiem jego włosków i zapewnieniami, że jest śliczny i ma wielkie granatowe oczy. To była najlepsza motywacja, żeby w ogóle wstać.

      Usuń
  2. czekałam na te post :) nie martw się, najważniejsze, że w końcu będziecie razem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jeszcze 3,5 dnia... Jak to zleciało:)

      Usuń
  4. Będzie dobrze! Czasem niestety trzeba podjąc taką decyzję, ale dacie radę, wierzę w Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki...
      Ja też tak się właśnie pocieszam - jak trzeba to trzeba i już.

      Usuń
  5. A może do wtorku jeszcze się uda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarka mi wczoraj mówiła, że teraz już będą mnie kroić nawet jeśli przyjadę wcześniej z akcją:(

      Usuń
  6. No właśnie, do wtorku jeszcze trochę czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że ja już nie mam szans na naturę. Lekarka powiedziała, że teraz już byłoby to zbyt ryzykowne i potną mnie nawet jeśli przyjadę z rozkręconą akcją.

      Usuń
  7. Czasami nie ma innego wyjścia - już niedługo będziecie razem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie ma to nie ma. Najważniejsze, żeby mały był cały i zdrowy

      Usuń
  8. Jak mus to mus. Najważniejsze, że już za chwilę będziecie razem :) Fajnie, że mąż będzie mógł być przy Tobie :)
    Nie mogę się doczekać aż poznamy Julka hah ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że szpital na to pozwala - dwa lata temu mama ze mną była - tylko co z tego, skoro mnie uśpili:/
      A Julka sama jestem ciekawa:)

      Usuń
    2. Naważniejsze jest zdrowie dziecka! Pamiętaj!Ja sobie też to powtarzałam jak szłam na cięcie. Nie ważne co ze mną, byleby mały był zdrów i cały. A Ty przeżyjesz i w ogóle nie będziesz o tym pamiętać później! Powodzenia!

      Usuń
    3. Moje wspomnienia z "pierwszych razów" po cięciu są okropne, ale mam świadomość, że to cięcie uratowało moje dziecko. Tylko dlatego zgodziłam się na drugie. Gdyby nie było ryzyka, za Chiny nie dałabym się pokroić.

      Usuń
  9. CIęcie nie jest miłe, ale jak sama piszesz czego się nie robi dla dziecka:) Ja już po drugiej cesarce i wiem, że to nie jest nic miłęgo, ale cieszę się, że dzieci są zdrowe. Trzymam mocno kciuki za Ciebie i gorąco pzodrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...