niedziela, 20 kwietnia 2014

Świąteczne pierwsze razy i rozliczenie z postanowień noworocznych:)

Dziś u nas, oprócz Wielkanocnej Niedzieli, święto pierwszych razów - takich moich małych sukcesów od porodu:)

Pierwszy raz udało mi się włożyć pończochy uciskowe bez syczenia z bólu rany:)

Pierwszy raz od porodu chciało mi się zrobić sobie makijaż - i to mimo że wybieraliśmy się "tylko" na śniadanie do mamy męża pięterko wyżej. Na makijażu się nie skończyło - nawet sukienkę włożyłam:)

Pierwszy raz od drugiego cięcia o własnych siłach szłam do góry po schodach - przodem i bez podtrzymywania*

No i pierwszy raz od przyjęcia na porodówkę stanęłam na wadze. Wtedy było 63kg, dziś jest 58. I gdybym nie wyglądała jak w 4 miesiącu ciąży, to w sumie mogłoby tyle zostać:) Niech no tylko przestanie boleć, to wezmę się za tę oponkę...

A skoro już mowa o wadze, figurze i kondycji - ponad 3 miesiące temu czyniłam w tym względzie pewne postanowienia. Całość  - dla chętnych - TUTAJ, a dziś zobaczmy, jak mi poszło z częścią I.

Przypomnijmy. Obiecałam sobie, że do urodzenia Julka:

  • bez ważnych przyczyn zdrowotnych nie opuszczę ani jednych niedzielnych ćwiczeń na basenie Co z tego wyszło? W sumie byłam AŻ 5 razy, a i to z przerwami na chorowanie. Po zapaleniu płuc w 8 miesiącu basen zamieniłam na gimnastykę. Ergo: lipa, ale czuję się usprawiedliwiona;p
  • przytyję nie więcej niż 15kg względem stanu sprzed ciąży - czyli nie przekroczę 66,5kg. Przybrałam w sumie 11,5kg. Zadanie wykonane:)
  • Nie opuszczę więcej niż 3 posty miesięcznie;p - o ile nie trafię do szpitala, bo stamtąd nie będę mieć możliwości nadawać;p Podsumujmy: styczeń - 31postów. Luty - 28 postów. Marzec - 26 postów, czyli opuściłam 5 - jednak tyle samo dni spędziłam w szpitalu z zapaleniem płuc (skutkiem czego wypadły 4 posty) i 1 dni z okazji fałszywego alarmu porodowego. Kwiecień - jak na razie opuściłam 4 posty, wszystkie z powodu hospitalizacji: pierwszy z powodu obserwacji po w/w fałszywym alarmie, a pozostałe z powodu narodzin synka:) Zadanie wykonane:)
Czyli chyba nie jest ze mną tak najgorzej. Zawsze mogło być tak:

Źródło


*wejście po powrocie ze szpitala się nie liczy - dałam radę tylko tyłem i musiałam trzymać się barierki

12 komentarzy:

  1. U mnie podobnie, też pierwszy raz się dziś ładnie ubrałam. I uczesałam! Za to dalej nie mogę siedzieć :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie za fryzurę robią po prostu rozczesane i rozpuszczone włosy;p
      Jeśli zaś chodzi o moją formę, to nadal poruszam się powoli i dostojnie jak na Cesarzową przystało;p

      Usuń
  2. A ja nie zdążyłam się porządnie umalować, bo goście 20 min. przed czasem przyszli :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja czegoś takiego nie lubię...

      Usuń
  3. Gratuluję wykonanych zadań :-) oj ja dobrze pamiętam jak po urodzeniu Mani pierwszy raz zachciało mi się umalować i założyć coś innego niż dres :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Chyba każda z nas tuż po porodzie potrzebuje poczuć się tak po prostu atrakcyjna. Ja pamiętam, z jaką dumą 3 tygodnie po poprzednim porodzie włożyłam modelujące majty i wbiłam się w swoją najkrótszą mini, by pójść na zakupy do supermarketu. Potem sama się z tego nabijałam, a teraz przerabiam to od nowa;p

      Usuń
  4. 58 kg zaraz po ciazy...rany ja na 58 to musialam kilka miesiecy po ciazy pracowac, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale za to teraz masz fajną figurę. A ciekawe, kiedy mnie uda się zbić tę (tu wstaw dowolny niecenzuralny przymiotnik) oponkę;p

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ano, z rozwaloną tłocznią brzuszną przodem ciężko.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...