czwartek, 3 kwietnia 2014

Idealnie zbilansowany dwulatek

Odchodzimy chwilowo od tematów okołoporodowych.
Spieszę bowiem donieść, że dziś Andrzejek miał swój bilans dwulatka, który był jednocześnie jego pierwszym spotkaniem z nową pediatrą. Jak się okazało - niezwykle sympatyczną, ze świetnym podejściem do takich małych uparciuchów. Oby jej kompetencji jako diagnosty i terapeuty nie dane nam było sprawdzać, a przynajmniej nie za często...

Dla tych, którzy jeszcze nie w temacie - bilans to ogólna ocena rozwoju dziecka w określonym przedziale wiekowym. Pierwszy taki wykonuje się właśnie kiedy dziecko kończy dwa lata.

A jak to wyglądało?
Spodziewałam się nie wiadomo czego - że będzie to badanie bardzo drobiazgowe, że będzie długo trwało, a moje dziecię będzie na zmianę wyć, uciekać i milczeć jak zaklęte. Jędruś tymczasem spokojnie dał się posadzić na wadze, równie spokojnie pozwolił się zmierzyć, trochę oprotestował osłuchiwanie stetoskopem, stwierdzając, że jest za zimny, ale kiedy lekarka pozwoliła mu zagrzać słuchawkę we własnych łapkach, obyło się już bez dalszych protestów.
W trakcie całej wizyty - najpierw zbierania wywiadu (my akurat mamy co opowiadać), a potem samych badań Jędruli nie zamykała się paszcza. Skomentował chyba każdy element wystroju gabinetu - pani doktor odnotowała w karcie, że rozwój mowy mamy zdecydowanie ponad wiek.
Potem lekarka zajrzała do uszu i gardła, obejrzała andrzejkowe uzębienie, zbadała jego brzuszek, siusiaka, jąderka i postawę, a na koniec Jędruś został poproszony najpierw o przejście, a potem o przebiegnięcie przez gabinet, co bez problemu wykonał. Tak jak myślałam - wada stópek już się wycofała. W ogóle wszystko jest w normie, nawet nie zarośniętym do końca ciemiączkiem mamy się nie przejmować - śladów krzywicy nie ma, nóżki proste, klatka piersiowa kształtna, więc taka jego uroda i już.

W nagrodę za męstwo Andrzejek dostał dwie naklejki. W ramach nauki dobrego zachowania zapytałam Andrzejka, co się mówi, a on na to:

-Daj mi jesce jedną naklejkę!

Tak oto w nagrodę chyba za wymowę, bo z całą pewnością nie za kindersztubę, Jędrula zgarnął jeszcze jeden order "Dzielnego Pacjenta".

A, jeszcze wymiary:)

wzrost: 90cm,
waga: 11,5kg
obwód główki: 52cm:D


8 komentarzy:

  1. Fajnie, że lekarka okazała się w porządku :)
    Widzę, że Jedruś wagą nie grzeszy jak i moja - całe 12kg :D

    Isia dostała kiedyś balona w sklepie. Na moje "co si mówi" tez odpowiedziała : "jeszcze jednego balonika". Dogadaliby się chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dogadaliby się, oj tak:)

      Co do wymiarów - no chudzielec, ale nie za bardzo ma po kim być bardziej misiowaty. Chyba taka już jego uroda (choć babcine ideały są nieco inne, mama męża nie była zbyt zadowolona z naszych wyników i dała mi za przykład inne dziecko z rodziny, które na bilansie ważyło 17kg).


      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jędrula od dawna jest z tych chudych. Na rok ważył 9,5kg przy prawie 80cm wzrostu i sterczały mu żebra. Teraz i tak lepiej wygląda:)

      Usuń
  3. najważniejsze, że zdrowiutki jak rybka!! i oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jeszcze babcia zrozumiała, że naprawdę go nie głodzimy;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...