sobota, 5 kwietnia 2014

Dzieła zebrane czyli masaż matczynej przepony:)

Źródło: godmother.pl

Jędruś namiętnie tworzy zdrobnienia. I tak na przykład ser to "sejecek", miś to "misiacek", lampa to "lampecka" albo "lampusia", mama to "mamunia", a Pan Bóg to... "Pan Boguś".
No cóż, zostaje wierzyć, że Stwórca ma poczucie humoru i się nie obrazi;p

***

Następna nowość w tym tygodniu to kurtuazje na powitanie i pożegnanie. Zaczęło się od "do widzenia" i - używanego o każdej porze dnia - "dobjanoc". Andrzejek mówił tak nawet wychodząc z jednego pomieszczenia do drugiego. Teraz już nie jest taki nadgorliwy w żegnaniu się, ale chyba tylko dlatego, że nauczył się witać. W ostatnich dniach zaczął witać nas mówiąc "ceść", a obce osoby - "dzień dobly". Tak witał się z panią doktor, wchodząc na bilans dwulatka i ze spotkanymi na klatce sąsiadami. Jednak dziś na spacerze Jędruś spotkał się z zupełnie obcą starszą panią prowadzącą na smyczy ładnego kundelka. Na jej widok wyszczerzył się od ucha do ucha i krzyknął "Dzień doblyyy!". Pani wyraźnie się rozczuliła i już miała mu coś odpowiedzieć, kiedy młody dodał: "dzień dobly, piesku!"
Na tym jednak nie koniec. Syn mój bowiem, idąc spać, pożegnał się nie tylko z nami i swoimi książeczkami, ale wyjrzał przez balkon, pomachał i zawołał: "dobjanoc, autko"...

***

M: Andrzejku, zbieramy książeczki. One na pewno chcą już iść spać.
A: Nie, one mówiły, ze nie chcą...

***

Po obiedzie Jędrusiowi głośno się odbija :
T:  Andrzejku, co zrobiłeś?
A: Beeek!
T: A co się mówi, kiedy się zrobi bek?
A: Psepjasam!
T: Wspaniale, synku.
A: Dziękuję, tatusiu.

***

Synię moje na nowo odkryło też urok naśladowania odgłosu puszczania bąków i czyni to namiętnie, śmiejąc się przy tym do rozpuku.
Po jednym z takich występów:

T: Andrzejku, co ty robisz?
A: Jobię 'puj' pzez pascę!*


*tłumaczenie: "robię 'pur'; przez paszczę"

***

Po kąpieli tatuś zawija Andrzejka w jego zielony ręcznik.
T: wyglądasz teraz jak jaszczurka. Moooja kochana jaszczurka...
A: Nie, nie jascujka. PAN JASCUJKA!

10 komentarzy:

  1. Pan Boguś jest absolutnym hitem, Mateusz jeszcze zanosi się śmiechem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochany jest:) Wasz Jedrus ciekawe czy Julian dosiegnie tak wysoko postawionej poprzeczki przez starszego brata. My mamy pustki na blogu lezelismy w szpitalu Mati porzadnie sie rozchorowal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedny Mati, mam nadzieję, że już dobrze...
      A co do Julka - nikt tego od niego nie oczekuje. Wiadomo, że porównań pewnie się nie ustrzeżemy, ale każde dziecko jest inne, więc nasz młodszy synek może mieć zupełnie inny charakter i uzdolnienia:)

      Usuń
    2. Lepiej ale nadal na antybiotyku:(

      Młodszy pewnie bedzie rożnił sie od brata ale Jedrus szybko go wyszkoli:) widze po dzieciach u kolezanek ze maluchy szybciej i lepiej sie rozwijaja jak maja starsze rodzenstwo

      Usuń
    3. Zobaczymy:)

      A Mateuszek niech wraca do zdrowia!

      Usuń
  3. Uwielbiam Was :* A Andrzejek jest superowy! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. zwroty grzecznościowe i w ogóle bon ton opanowane w każdym calu - uwielbiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bon ton w dziecięcym wykonaniu jest jedyny w swoim rodzaju:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...