środa, 19 marca 2014

Tempus fugit



Sporo się u nas ostatnio dzieje. Poród zbliża się wielkimi krokami i napięcie, jakie towarzyszy kolejnym zmianom jest już coraz bardziej odczuwalne. Udziela się już nie tylko nam, ale i Andrzejkowi.

Niektóre zmiany , jak przemeblowanie, specjalnie odkładamy na ostatnią chwilę. Dlaczego? Dla Andrzejka, żeby w czasie mojego pobytu w szpitalu nie miał kiedy zatęsknić za mamą. No i żeby miał swój udział w przygotowaniu kącika dla brata. W końcu tatuś, dziadzio i wujek bez jego pomocy sobie nie poradzą;p

Inne przełomy już się dokonały. Mój mały psotnik dorasta i dojrzewa. Z jednej strony zrobił się bardziej łasy na mamine czułości, ale z drugiej stał się znacznie bardziej samodzielny. Ba, nawet sam to podkreśla i mówi, że on jest już "duzy" i będzie sam jadł/ubierał się/szedł na spacerze/kroił sobie banana/ścielił łóżko:)
No i nie pamiętam, kiedy ostatnio zrobił nam scenę z płaczem i waleniem pięściami w podłogę - od mojego powrotu ze szpitala nie było ANI JEDNEJ. Zamiast tego, coraz młody rozwija sztukę prowadzenia sporów. Wczoraj, kiedy odmówiłam mu lizaka i zaproponowałam zamiast niego kawałek jabłka, powiedział do mnie: "Spadaj". Chyba pora ograniczyć wizyty na placu zabaw;p

Niemal z dnia na dzień nastąpiły też zmiany w wymowie. Czasem nawet Andrzejkowi udaje się wymówić "sz" czy "ż", ale generalnie miejsce dziecięcego zmiękczania zajęło równie urocze dziecięce seplenienie:)

Podjęłam też w końcu męską decyzję. Poszłam do przychodni najbliżej nas i złożyłam deklaracje - do pediatry w imieniu Andrzejka i do lekarza rodzinnego w imieniu własnym. Andrzejkowi na szczęście nic teraz nie dolega, więc wygląda na to, że swoją nową panią doktor pozna dopiero 3 kwietnia na bilansie dwulatka. Chociaż z drugiej strony... znając jego niechęć do wagi, stetoskopu i nowych osób zastanawiam się, czy nie warto poznać ich ze sobą wcześniej;p

Kolejne cały czas są w toku. Właśnie kształtuje się nasz nowy rytuał zasypiania. Bujanie w spacerówce odeszło już do przeszłości - udało się je zastąpić wieczornymi przytulasami z mamą. Potem jest mycie ząbków i przemarsz do łóżeczka, gdzie Jędruś ładnie zasypia, ale tylko przy tacie.
Teraz pracujemy więc nad tym, żeby zasypiał całkiem sam, ewentualnie przy mnie lub babci. Ale najgorsze już za nami:)

A reszta? Reszta nastąpi, kiedy urodzi się Julek i jest nie do przewidzenia, więc nawet nie próbuję;p

9 komentarzy:

  1. powodzenia w dalszych zmianach! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze, nie próżnujesz w te ostatnie dni w dwupaku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się nie lenić. Wychodzi różnie, ale się staram;p

      Usuń
  3. Powodzenia we wszystkim co dopiero nastąpi, na pewno to wszystko wywróci do góry nogami ale dacie radę !
    Rozwiązanie tak blisko, trzymam mocno kciuki.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Zbroję się w cierpliwość i odsypiam na zapas:)

      Usuń
  4. Czas ucieka... święta racja! Zobaczysz jak wrócisz z Julianem ze szpitala to mały Andrzejek wyda Ci się już taaaki duży. Dosłownie wydorośleje o wieki a to tylko (oby) 2 dni rozłąki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mi się tak wydało, kiedy znów prasowałam rozmiar 62. W porównaniu z 92 te malutkie bodziaki wyglądały jak na lalkę:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...