wtorek, 25 marca 2014

Julian ostatni raz u pana doktora

No i już wszystko wiem.

Dzisiejszy dzień był dość nerwowy - rano byłam w laboratorium po odbiór wyników z bakteriologii, które w piątek nie były jeszcze gotowe. Wyczytałam z nich, że w wymazie z dróg rodnych wyrosła mi bakteria E. coli. Robiłam te wymazy co trymestr i jestem niemal pewna, że to pamiątka po hospitalizacji z powodu zapalenia płuc. Ot, taki prezencik na odchodne.

Muszę przyznać, że mnie to podłamało.
Już zaczęłam tworzyć czarne scenariusze. Na dodatek moja mama nastraszyła mnie sepsą u noworodka - byłam chora od samego słuchania. Z niemałym trudem dożyłam do wizyty bez psychotropów.

Na szczęście mój lekarz to siła spokoju. Powiedział, że skoro nie mam żadnych objawów klinicznych (a nie mam), wyniki moich badań nie wskazują na walkę z chorobą (a nie wskazują), to leczenie teraz może narobić więcej szkód niż pożytku i nie ma co się z nim spieszyć. I jeszcze, że zagrożenia sepsą nie ma, a ja mam po prostu pokazać wynik tego posiewu przy wpisie do szpitala i dziecko po urodzeniu dostanie antybiotyk. I to by było na tyle.

Co zaś do samego stanu położniczego - ważymy sobie razem 63kg (czyli 11,5 kg na plusie), szyjka jeszcze się trzyma, a Julian waży ok. 3400g.
No i najważniejsze - przydały się Wasze kciuki:D Blizna po cięciu jest gruba i dobrze zagojona. Jak na razie - zielone światło na poród naturalny z tym, że jeśli nie poradzę sobie bez wywoływania oksytocyną, konieczne będzie cięcie.
Potem jeszcze zapis KTG. W ciągu 20 minut zapisały się trzy mocne skurcze i pan doktor zapytał, czy mam już spakowaną torbę na porodówkę:)
Dodał, że dobrze by było wytrzymać w dwupaku jeszcze pierwszy tydzień kwietnia, ale jeśli zacznie się wcześniej, to nikt już niczego nie będzie hamował.
Na koniec dał polecił mi jeszcze udać się na KTG do poradni w wybranym szpitalu, dał te oto zdjęcia:



I życzył szczęśliwego rozwiązania:)

10 komentarzy:

  1. aaaa, to już tak blisko!! trzymam kciuki, żebyś dotrwała jak najdłużej i w zdrowiu, a potem... czekam na zdjęcia Julianka po porodzie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Sama się dziwię, jak to leci, ale już nie mogę doczekać się brzdąca:)

      Usuń
  2. Super, że masz szanse na naturalny poród, a jak natura to rozegra to już inna para kaloszy.
    Trzymaj się i nie zamartwiaj na zapas bo to nic dobrego nie przynosi. Dobrze wiesz :)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne:)
      Ale cieszę się, że w ogóle mogę spróbować:)

      Usuń
  3. Proponuję 11 kwietnia urodzić. :) Jak ja Młodego w zeszłym roku. Było nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najfajniej byłoby w terminie - wypada akurat w moje urodziny:)
      Ale 11 też fajny - przedłożę młodzieży propozycję:)

      Usuń
  4. No to pozostaje życzyć powodzenia i czekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem przesądna - dziękuję:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...