niedziela, 9 marca 2014

Dwójka dorosłych, dzieci dwoje i dwa pokoje

Julian dołączy do nas już niedługo. Teoretycznie za pięć tygodni, ale - jeśli zostanę skierowana na planowe cięcie - może się to stać nawet za trzy tygodnie. Pora więc zacząć myśleć o kąciku dla bobasa. Na tym etapie ciąży z Jędrusiem wszystko było już gotowe i - osłonięte folią malarską, by nie łapać kurzu - czekało już tylko na lokatora.
Teraz tak się nie da. Jest przecież ciekawski Andrzejek, którego z całą pewnością ciężko byłoby odciągnąć od takiego wspaniałego miejsca do zabawy jak szczebelkowe łóżeczko z szufladą.
W dodatku łóżeczko nadal jest w Krośnie, a materac dopiero zamówiony i jeszcze nie przyjechał, nie mówiąc o wywietrzeniu i wypraniu pokrowca. Wietrzenie materaca zacznie się więc pewnie w przyszłym tygodniu, a łóżeczko zjawi się na hasło: "mamo, rodzę!" w czasie, kiedy ja będę w szpitalu.
Do tego czasu musimy obmyśleć, jak przemeblować nasze mieszkanko, by mój tata, który przyjedzie pomóc mężowi w tych przygotowaniach, dokładnie wiedział, na czym stoi.
Nasze obecne lokum mierzy 34m2 i składa się z małej łazienki, mini-kuchni, malutkiego przedpokoju i dwóch pokoi: jednego malutkiego, w którym obecnie śpi Andrzejek, i drugiego stanowiącego lwią część całego naszego metrażu, skomunikowanego z kuchnią czymś w rodzaju bufetowego okna.

Od jakiegoś już czasu kombinuję, jak to wszystko sobie ustawić, żeby było optymalnie.
Na razie wiem tylko, że Julian zamieszka z rodzicami w dużym pokoju, ale spać będzie oddzielnie. Przy naszym pierworodnym synu zaliczyliśmy już - zakończony totalną porażką - eksperyment spania z dzieckiem i wiem jedno - mój mąż po raz drugi na coś takiego się nie zgodzi. Łóżeczko będzie więc niezbędne.

Darujcie mi jakość rysunków. Nie dość, że nie mam talentu plastycznego, to jeszcze miałam żywo zainteresowanego tematem "pomocnika".
W każdym razie obecny układ naszego pokoju wygląda mniej więcej tak:



Rozmawiałam na ten temat z mężem i on postanowił: łóżeczko stanie na środku pokoju.
Dla mnie to absurd. Pomijam już fakt, że uniemożliwi nam to kąpiel dziecka w pokoju i będzie dla nas zwyczajnie niewygodne, ale co z naszym starszakiem, który biega, pędzi, szaleje na jeździku, a, kiedy ma gorsze dni, czasem jeszcze domaga się usypiania w spacerówce?
Mowy nie ma.

Żeby jednak ten wariant obalić, trzeba wymyślić coś innego. Tylko co? Meblościanka odpada. Nasza kanapa też, mamy co prawda drugą u Andrzejka, ale nie mielibyśmy gdzie jej przechować. Poza tym Jędruś jest już coraz bardziej świadomy i czasem budzi się w nocy... na dłuższą metę spanie z nim w jednym pokoju odpada. Wymyśliłam więc, że zniknąć musi jeden stół - ten, który w tej chwili służy nam za biurko, a przy którym stukam właśnie niniejszego posta. Jakoś pomieścimy się przy jednym, inni przecież dają jakoś radę... Na jego miejsce wskoczyłaby wtedy nasza kanapa, a w dawne miejsce kanapy - łóżeczko z przewijakiem - główką i baldachimem w stronę okna.
Być może (nie mierzyłam tego jeszcze) między naszą kanapą a łóżeczkiem Julka zmieści się też komódka z ubrankami, ale wolę być pesymistką i przyjąć, że pozostanie ona jednak w pokoju Jędrusia, a na łóżeczku będę musiała zawiesić organizer, by zawsze mieć pod ręką pieluchy, kosmetyki i coś na przebranie. Takie ustawienie wydaje mi się w miarę najsensowniejsze. Wstępnie wyglądałoby to mniej więcej tak:


Odpada wsadzenie łóżeczka pod okno  lub wzdłuż okienka kuchennego - w pierwszym przypadku młody miałby w bezpośrednim sąsiedztwie kaloryfery, a w drugim kuchenkę gazową.
A może Wy mi coś podszepniecie?

8 komentarzy:

  1. Wydaje mi sie ze to dobry pomysl z usunieciem stolu. My na naszych 12 metrach musielismy usunac biurko i lawe w to miejsce weszlo lozeczko i szafka dla malego wyrzucilismy tez stary telewizor i stolik na ktor ym stal, w zamían kupilismy nowy i postawilismy na meblosciance dzieki temv mielismy miejsce na nowe wieksze lozko dla nas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciężka sprawa... Ale w sumie już niedługo przestaną grzać, więc myślę,że spokojnie mogłabyś wrzucić łóżeczko pod okno...

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie kiepsko z miejscem.
    To co pokazujesz wydaje się być dość dobrym rozwiązaniem.
    Pomysł z łóżeczkiem na środku pokoju, wybacz, ale - uśmiałam się :D
    Co do komody na ubrania. My mieliśmy z boku łóżeczka powieszoną na ścianie taką półkę materiałową. Miałam tam zapas pieluch, kosmetyki typu krem do pupy/ciała itp., tetrówki i kilka bodziaków i śpiochów, żeby mieć pod ręką właśnie, bo cała reszta była z drugiej strony pokoju. Może o czyms takim pomyślisz?
    o coś takiego to było: http://p.alejka.pl/i2/p_new/31/24/ikea-skubb-polki-wiszace-do-szafy_0_b.jpg

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że już wróciłaś do domu! Martwiliśmy się z Mateuszem.
    Ja bym ustawiła łóżeczko pod oknem - okres grzania, jak zauważyła Przewijka już się kończy - a stół jadalny pod kuchenne okienko, kanapa tam gdzie jest. My właśnie się przeprowadzamy, więc też nas czeka zabawa z meblowaniem. Ale zdecydowaliśmy, że na początek nie składamy łóżeczka - dostaliśmy w prezencie kosz wiklinowy i w nim zamierzamy położyć bobasa, będzie więcej miejsca (przynajmniej przez kilka pierwszych miesięcy).

    OdpowiedzUsuń
  6. To macie orzech do zgryzienia. Ja próbowałabym przemeblować na żywo, bo jakoś tak lubie bardziej i jest zawsze łatwiej od razu wszystko zobaczyć i wybróbować przejścia. Pomysł Mooonik z tą półką na ścianie wydaje się także dobry w przypadku Waszego metrażu. DO tego ustawienie łóżeczka przy kaloryferze też nie jest złe, bo jeszcze miesiąc i kaloryfery już nie będą grzać. Pozdrawiam i zdrówka życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak dla mnie to całkiem dobrze wykombinowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, nasz też czeka przemeblowanie i także mam z tym problem. Będziemy musieli wkrótce zrezygnować z łóżeczka, kupić nowe łóżko dla Adasia i dla Anetki, no i jeszcze biurko dla Adasia i gdzieś to wszystko poukładać, żeby jakoś funkcjonować... :-/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...