piątek, 28 marca 2014

Urwis kończy dwa lata:)

Dwa lata temu urodziło mi się takie oto cudo:


Cudo już następnego dnia podniosło wysoko głowę, a jego krzyk położne rozpoznawały na drugim końcu oddziału. W dniu wypisu usłyszałam od  pediatry prorocze słowa: "Skaranie boskie będzie pani miała z tym urwisem".

Teraz wygląda mniej więcej tak:

a w międzyczasie urosło o ponad 30cm, przytyło ok. 7kg, dorobiło się 17 zębów i nawet nieco włosów, przepłakało nawet nie wiem ile godzin, przedreptało pewnie już ileśset kilometrów, opanowało podobną ilość sposobów grania rodzicom na nerwach i owijania ich sobie wokół palca.

Nawet nie próbuję zliczyć wszystkich jego siniaków, psot, zabawnych powiedzonek i dantejskich scen urządzonych bez powodu. Nie ma dnia, żeby jakichś nie było.
Była masa zmartwień, obaw i łez.

I było morze radości. I tyle powodów do dumy - że tak błyskawicznie się rozwijał, tak dobrze szła rehabilitacja, tak świetnie mówi... Dziś na przykład, zapytany, kto jest najlepszym pomocnikiem mamusi, odpowiedział: "Pan Jezus":)

Jędruś już prawie nie płacze - nauczył się z nami kłócić. Jeszcze przed chwilą chciał bawić się swoją cysterną, a na argument, że cysterna już śpi, odpowiedział, że to nieprawda, bo ona nie może zasnąć.
Ale coraz więcej daje sobie już wytłumaczyć. Na spacerze już nie ucieka - bardzo ładnie idzie za rękę i słucha poleceń.

 Polubił książki. Każdą każe sobie opowiadać albo czytać. I nie ma, że mama zmęczona...
Znielubił za to prace plastyczne. Kredki służą teraz do sprawdzania, czy potrafią same stać i wbijania w kulki z maminej plasteliny:)

Nie mogę wyjść z zachwytu nad jego fantazją. Bawi się z wymyślonymi kolegami, gotuje fikcyjny żurek i wyobraża sobie, że garnek i drewniana łyżka to hełm i miecz.
Uwielbia rozśmieszać wszystkich dookoła swoimi minami - szczególnie wtedy, gdy ma jeść albo siadać na nocniku.

Ma bardzo dobrą pamięć - niech no rodzice spróbują nie dotrzymać obietnicy...
Do dziś pamięta, z którego paluszka miesiąc temu pobierano mu krew i jaką maskotkę ma pielęgniarka w gabinecie szczepień, w którym nie był od stycznia.

Wlezie wszędzie. A jeśli nie daje rady, to kombinuje, co by tu sobie podsunąć, żeby jednak wleźć. Zasuwa na hulajnodze. Niepotrzebnie kupiłam czterokołową. Na dwókółce w swoim rozmiarze też śmiało by sobie poradził. Od razu załapał też, o co chodzi z rowerkiem biegowym - może dostanie od dziadzia?

Wciąż kocha pomagać w domu. Ładuje pranie do pralki, kroi sobie banana własnym nożykiem, rozkłada zakupy, wyciera kurze miotełką, myje podłogę mopem i razem z tatą ścieli łóżka.

Coraz lepiej wcina. Sam. Trwa to w nieskończoność, bo mały na głos analizuje każdy kawałek mięsa i nitkę makaronu - ale z pożądanym skutkiem.
No i kontynuujemy prowokowanie mlekiem. W żółwim tempie, ale posuwamy się do przodu - jesteśmy na etapie trzech miarek "zwykłego" mleka dziennie bez sensacji.

Sam się też ubiera. Jasne, że nie włoży sobie bodziaka i nie zawiąże butów, ale z czapką, kominem, kaloszami, spodniami na gumkę i zasuwaną bluzą już sobie radzi. I sam chce decydować, w co się ubierze.

I to nic, że nadal nie umie nazywać kolorów - grunt, że poucza tatę, czy ma ruszać czy stać.
To nic, że, choć zna cyfry, wciąż nie umie liczyć - wie, ile ma nóg i lat i to mu wystarczy.
To nic, że zniechęca się po jednym kęsie jabłka w całości - najważniejsze, że umie gryźć - a do jabłka może się kiedyś przekona.
To nic, że włosy ma jak przeciętny półroczniak, wciąż nie zarosło mu ciemiączko, wymaga regularnych  kontroli u kilku specjalistów, zaplecza szpitalnego przy każdym szczepieniu i kombinacji alpejskich przy układaniu diety.
Jest mój i nie zamieniłabym go na żadne bezproblemowe dziecko.

Sto lat, Andrzejku!
Rośnij mi tak dalej:D
a matka pędzi szykować tort na jutrzejszą imprezę:)


PS. Kochani Czytelnicy - Wy też sprawiliście nam prezent - właśnie dziś, w drugie urodziny Jędrusia licznik Waszych odwiedzin wskazał 50 000 odsłon.
Andrzejek i jego mama dziękują za ten miły dowód sympatii:D


9 komentarzy:

  1. Sto lat dla Andrzejka! Ale już duży chłopak z niego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sto lat, sto lat!! Rośnij dalej taki wesoły i uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sto lat, sto lat!!!
    Samych cudowności Andrzejku! A Wam rodzice gratulacje za 2 latka łobuziaka :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego najwspanialszego dla Andrzejka i jego mamy! Nie do wiary jak te dzieci szybko rosną :-( !!

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam że to JUŻ!!!

    Andrzejku samych radosnych chwil w życiu i słonak na każdy dzień. Rośnij wielki na pociechę rodzicom.
    A mamie, bo to wszak i urodziny mamy są CIerpliwości i wytrwałości i wszystkiego o czym zamarzysz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknieś to napisała :) Sto lat dla Was obojga :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego Najlepszego ;) Niedługo ten urwis będzie starszym bratem :)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny jest, dużo błogosławieństwa dla Solenizanta i całej rodzinki !!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego najlepszego dla Andrzejka

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...