poniedziałek, 17 marca 2014

Dar

Autor: Stanisław Wyspiański, źródło obrazu: google
Od zawsze wiedziałam - będę mamą. Będę miała dzieci. Nie dziecko - dzieci.
Co najmniej dwoje.
A jeśli Bóg nie da mi własnych, to i tak będę je miała - adoptuję.
To przekonanie było ze mną zrośnięte przez lata, zupełnie naturalne, tak jak potrzeba jedzenia czy spania.
W odpowiednim momencie Bóg postawił na mojej drodze człowieka, który myślał i czuł dokładnie tak samo. Mojego najlepszego przyjaciela, a dziś męża i ojca moich dzieci.

I nie wiem, na jakiej podstawie - może właśnie z powodu naszej gotowości do przyjęcia KAŻDEGO dziecka - praktycznie od razu dostaliśmy nasze własne.

Teraz jestem mamą.
Mam dwóch synków przy sobie i jedno dziecko w niebie.
Każde z moich dzieci kocham. Każde jest dla mnie cudem i darem.

Pierwszej ciąży nie zdążyłam przeżyć w pełni. Za szybko się skończyła, zostawiając po sobie pustkę po stracie najbliższej osoby i rozczarowanie, że ominęło mnie wszystko, co w oczekiwaniu najpiękniejsze.

W nagrodę dostałam kolejną ciążę. Trudną, ale pełną wszystkiego, czego nie zdążyłam doświadczyć wcześniej. Cieszyłam się z bolesnych kuksańców w żebra. Jak głupia cieszyłam się z bólów porodowych.
Przeżyłam długi i trudny poród, którym rozpoczął się długi i trudny etap wychowania mojego syna.
I za każdym razem, kiedy pomyślałam sobie, że mam go dość, a jego problemy mnie przerastają, działo się coś, co natychmiast stawiało mnie do pionu. Tak było po jego pierwszym szczepieniu, po uderzeniu z pełnego biegu w barierki naszego balkoniku i wtedy, kiedy majaczył i leciał mi przez ręce w czasie ostatniej biegunki. I dzisiaj, kiedy wróciłam z zakupów i zauważyłam na jego skroni wielką śliwę - tuż przy zewnętrznym kąciku oka...

Ponad rok później Opatrzność postanowiła wypróbować nas kolejnym darem. Tyle, że tym razem kompletnie przez nas nieplanowanym - bo nie to mieszkanie, nie te finanse...
...NIE TEN MOMENT...
Jeszcze nie złapaliśmy przecież oddechu po problemach zdrowotnych pierwszego, a ja wciąż karmiłam piersią, coraz bardziej wykończona dietą eliminacyjną. Na dodatek Jędruś był taki absorbujący, taki mały i taki dziecinny...
Kiedy tak sobie lamentowałam, jacy to my jesteśmy biedni, Góra straciła cierpliwość - skoro tak, skoro nie chcecie to  zabieram swój prezent.
Dopiero wtedy się opamiętaliśmy. Że przecież chcemy, kochamy, tylko nie odchodź...
Nie odszedł. Nastraszył jeszcze parę razy, ale został. Chciałam nawet dać mu na imię Maciej - czyli właśnie "Dar od Boga", ale mąż tym razem postanowił przeforsować własną propozycję. Najważniejsze, że jest z nami i najpóźniej za miesiąc się poznamy.

10 komentarzy:

  1. Jesteś i będziesz najwspanialszą mamą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak o tym myślę to zawsze jest nie ten moment, dlatego czasem nie warto się zastanawiać za długo by móc cieszyć się dziećmi i tym jak rosną. Ja się też nie moge doczekać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, kiedy myślałam, że moment jest najlepszy z możliwych, wszystko się posypało. Kiedy wydawało się, że kompletnie nie ten - zaczyna się układać:)

      Usuń
  3. Nawet jeśli czasami myślimy, że to nie ten moment to, że może za rok lub dwa byłoby lepiej to nie mamy pewności, że tak by było, dlatego należy cieszyć się z tego co się ma :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i cieszę się strasznie. Troszkę się boję, ale się cieszę:)

      Usuń
  4. Pięknie to napisałaś, w takim refleksyjnym stylu ... Pięknego porodu Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to najważniejsze. Dziękuję:)

      Usuń
  5. Wspaniała z Ciebie Mama, cierpliwa, silna, pełna nadziei i wiary, kochająca każde z swoich dzieci i widać, że dzieci są dla Was najważniejsze.

    Ja też od zawsze chciałam mieć dzieci, nigdy nie chciałam jednego, choć teraz nie wiem jaką decyzję podejmę kiedyś, wiem że jak Bóg nie da Nam swojego to na pewno wezmę pod uwagę adopcję.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja coś czuję, że będziecie mieć swoje, mówię Ci:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...