niedziela, 30 marca 2014

Bagaż dla dwojga - co zabiorę do szpitala;p

Oto moje utorbienie:


Pojedyncze, ale za to pokaźnych rozmiarów - bo spory jest i mój dobytek, który został tam upchnięty. Stoi sobie torba moja w pokoju, gotowa do zabrania w każdej chwili, dzielnie znosi kolejne ataki ciekawskiego dwulatka i śmieje się z każdego fałszywego alarmu, jaki od kilku dni funduje mi młodsza z moich pociech.

Ja wiem, co szpital to obyczaj. Są takie, w których mama nie musi zabierać prawie nic, bo nawet koszulę do porodu dostanie, nie wspominając już o kosmetykach do mycia i wszelkich artykułach higienicznych dla siebie i dziecka. Ale są i takie "zwykłe", w których wszystko trzeba mieć ze sobą.

Ja właśnie taki szpital wybrałam. Wydaje mi się, że to, czego wymaga od pacjentek szpital im. Żeromskiego w Krakowie jest reprezentatywne dla większości polskich porodówek, więc posłużę się ściągą z jego strony. To, co wytłuściłam, znajduje się w poradniku dla przyszłych mam podanym przez szpital. Reszta to mój komentarz i inwencja twórcza:)

Wymagane dokumenty:

  • aktualny dowód osobisty,
  • aktualny dokument ubezpieczenia - teraz już nie jest konieczny (jest system eWUŚ, który załatwia to za nas:p)
  • karta przebiegu ciąży - dobrze mieć też ostatnie KTG, jeśli macie od swojego lekarza
  • wyniki badań: grupa krwi, HBS, OWA, GBS (oryginały).  - o test na HIV, badania dotyczące ewentualnych chorób przewlekłych, aktualną morfologię, cukier i ewentualnie dokumentację z hospitalizacji w trakcie ciąży też mnie zapytano, więc warto takowe ze sobą mieć. Do znieczulenia warto mieć też aktualne próby wątrobowe, elektrolity i badania układu krzepnięcia (każdy szpital oferujący znieczulenie podaje taką listę na swojej stronie) - w różnych krakowskich szpitalach respektują nie starsze niż 3-10dni. Szpital Żeromskiego nie wymaga ich wcale - poprzednim razem zrobiono mi je już po przyjęciu, kiedy przy wpisie zapytałam o możliwość poproszenia o ZZO. Biorę też opis USG z III trymestru i wypis ze szpitala po poprzednim porodzie (są tam opisane przyczyny wykonania cięcia).
  • zapytano mnie też o adres przychodni (do której szpital wysyła kartę szczepień) i nazwisko pediatry, który będzie opiekował się dzieckiem. Warto mieć zapisane.


Rzeczy dla rodzącej:

  • dwie bawełniane koszule (+ jedna "na straty" do porodu. Ja biorę najbardziej sfatygowaną koszulkę męża;p) - najlepiej rozpinane do pasa lub w inny sposób ułatwiający szybkie wyjęcie piersi do karmienia
  • szlafrok - z mojego doświadczenia - ciemny (ja mam granatowy), bo zdarza się zaplamić. Raczej cienki niż puchaty - na porodówkach bywa bardzo ciepło ze względu na noworodki.
  • pantofle,
  • klapki pod prysznic,
  • dwa ręczniki i ręczniki papierowe
  • podpaski bawełniane (np. Bella mama) - poprzednio w szpitalu zużyłam 1,5 opakowania
  • majtki poporodowe - mam 4 szt. siatkowych. Są o tyle praktyczne, że można je przeprać i włożyć jeszcze raz. Aha, nie kupujcie rozmiaru, który nosiłyście przed ciążą, raczej takie, w jakie weszłybyście teraz -po porodzie większość z nas nie jest wiele szczuplejsza niż przed nim. Dla przykładu - u mnie sprawdziły się majtasy w rozmiarze 40-44
  • biustonosz bez fiszbinów - za to z odpinanymi do karmienia miseczkami. Można mieć kilka wkładek laktacyjnych, ale nie zawsze się przydają, zwykle przez pierwsze 2-3 dni mleko wcale nie tryska strumieniami. No i - jeśli macie - gotowy do użycia laktator. W razie czego w szpitalu jest, ale ja tam wolę mieć własny. Można też mieć ze sobą takie żelowe okłady typu ciepło-zimno. Bardzo pomagają w nawale - ciepłe przed karmieniem, zimne po nim. Po porodzie każę też dowieźć sobie rogal do karmienia. Poprzednio, kiedy został mi pożyczony kilka dni po cc, okazał się wybawieniem dla mojego pociętego brzucha:)
  • przybory toaletowe - ja wzięłam wersje mini - kupiłam w Rossmannie takie samolotowe buteleczki i odlałam sobie szampon i płyn go higieny intymnej. Do mycia całego ciała wzięłam (pamiętając wrażliwość zapachową Andrzejka) bezzapachowy żel do mycia dla dzieci - akurat też w wersji mini dostępnej w Rossmannie. Dopakowałam też maść na podrażnione sutki. Na poród sn przyda się też pomadka albo wazelina na spękane usta. Mała rzecz, a sprawiła mi sporą ulgę:). By nie musieć włazić pod prysznic po każdej wizycie w toalecie mam też chusteczki do higieny intymnej - to mój prywatny hit  połogowej kosmetyczce:)
  • sztućce, kubek, talerzyk - wzięłam też malutką buteleczkę płynu do mycia naczyń i myjkę. Zapakowałam też sól i cukier. Szpitalne żarcie bywa wyjątkowo pozbawione smaku.
  • woda mineralna niegazowana - w butelce z dzióbkiem na poród sn i potem co najmniej 1 duża flacha dziennie. Ja zabieram też kilka czekolad mlecznych i białych (na porodówkę) i trochę suchego prowiantu na pierwszą dobę po porodzie. Cesarzowym bowiem "mój" szpital na cały pierwszy dzień oferuje jedynie pół paczki bezcukrowych sucharków - a czymś przecież żyć trzeba.
  • Wszystkie leki, które zażywamy stale
  • telefon, ładowarka, ewentualnie aparat i tym podobne sprzęty. Można wziąć pieniądze - ja nie biorę - nie spodziewam się być w stanie pozwalającym na odwiedzanie sklepiku.


Rzeczy dla dziecka:

  • kilka pampersów -  na początku idzie ich kilkanaście dziennie - biorę całą paczkę "jedynek" i parę "dwójek", bo Julian zapowiada się duży.
  • chusteczki nawilżone - wzięłam 2 paczki - przy starszym szły jak woda. Potem już mniej, kiedy rodzice nabiorą wprawy, ale lepiej mieć. Dodałabym jeszcze krem do pupy - u nas akurat Linoderm z alantoiną.
  • ubranka opcjonalne - wezmę komplecik na zmianę (rampers, skarpeteczki i cienkie body) - gdyby trafiła się jakaś mega-kupa, ale nie boję się korzystać ze szpitalnych. A ciuszki na wyjście dowiezie mi mąż zależnie od pogody. "Mój" szpital zapewnia też rożek lub/i kocyk do wózeczka, więc przez czas pobytu nie trzeba mieć własnych. Wezmę jeszcze 1 pieluchę flanelową i kilka tetrówek na wypadek, gdyby Julek ulewał tak jak jego starszy brat.
  • to już ode mnie: szare mydło lub płyn do prania rzeczy dla dzieci - znów w wersji mini - na wspomniane mega-kupy, ulane mleko albo plamy "połogowe" na maminej bieliźnie. U nas akurat Lovela do koloru. W szpitalach, które mają łazienki ze starego typu umywalkami na korek przyda się też mała plastikowa miseczka na ewentualne przepierki. W "Żeromskim" nie ma takiej potrzeby.
Do tego wszystko, co potrzebne dla osoby towarzyszącej. Dla przykładu moja mama, która towarzyszyła mi dwa lata temu, miała ze sobą ubranie na zmianę, kapcie, jedzenie i dwa termosy z herbatą, dwa notesy i długopisy (gdyby nam się po znieczuleniu chciało grać w okręty;p), mały odtwarzacz CD i kilka naszych ulubionych płyt. Przydało się wszystko oprócz tych notesów;)
A, ważne:

Kiedy chodziłam do poradni przed urodzeniem Andrzejka, poproszono mnie o niemalowanie paznokci - przynajmniej jeden duży paznokieć (dla wygody stojącego za głową pacjentki anestezjologa najlepiej u ręki) musi być "goły" - ich wygląd i kolor pozwalają lekarzom błyskawicznie ocenić stan pacjenta (czyli tu: rodzącej), a kiedy ważna jest każda minuta, nie ma czasu na zmywanie lakieru lub zdejmowanie tipsów.

14 komentarzy:

  1. Mega przydatny. Ja miałam jeszcze książkę i, o dziwo, nawet kilka stron przeczytałam. Głównie wtedy, gdy Młody zażywał kąpieli słonecznych... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam 2 książki, przeczytałam półtora, plus miałam jakieś gazety. Akurat mi się trafiło dużo śpiące dziecko i bym się zanudziła bez niczego ;)

      Usuń
    2. Przy Jędruli nie dało się nic przeczytać. Teraz może wezmę krzyżówki:)

      Usuń
  2. Super! Dzięki! :) Kilka rzeczy jednak dopakuję do swojej torby. No i zawsze jest opcja z późniejszym dowozem - warto mieć tego świadomość zanim spakuje się pół domu ;) Dobry pomysł z termosem. Ja planuję jeszcze zrobić playlistę porodową na pierwszy etap w domu i do samochodu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze jestem przerażona wielkościami toreb a nie raz nawet walizek :)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tym razem jestem zadowolona z wielkości bagażu. Poprzednio brałam jeszcze ubranka dla dziecka i miałam dwie torby.

      Usuń
  4. Przyznam szczerze, że te chustki mnie zdziwiły. Ja sobie nie wyobrażam nie skorzystać z prysznica/podmycia po skorzystaniu z toalety, a tylko podetrzeć. Może po CC jest inaczej niż SN?
    No i na pranie też nie wpadłam :D mąż zabierał co wieczór to co było pobrudzone ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak po sn. Po cc połóg - jeśli chodzi o krwawienie - był porównywalny do miesiączki i trochę dłuższy. Tylko ból znacznie silniejszy. Już po pierwszej dobie nie czułam potrzeby kąpania się po każdej wizycie w toalecie. A co do prania - ja jednak nie lubię, kiedy ktoś ogląda "takie" plamy na mojej bieliźnie i wolałam prać ją sama.

      Usuń
    2. No to chyba jest różnica między sn a cc, ja jeszcze w domu kilka dni po każdej wizycie w toalecie podmywałam się tantum rosą pod prysznicem. A bólu jakiegoś strasznego nie pamiętam. Chociaż ja miałam przed porodem bardzo silne bóle miesiączkowe może dlatego nie kojarzę tych połogowych strasznie ;)

      Usuń
  5. Mnie się sprawdzała w wc butelka z dzióbkiem i chustki nawilżane dla niemowląt. Po cc jest o tyle inaczej, dla tych co nie wiedzą, że ciężko wejść pod prysznic. Ba, ciężko się podetrzeć...Ale czekolady to bym po operacji nie ryzykowała, prędzej jakieś zdrowe przekąski, ciastka owsiane, kisiel, ksylitolki itp :-) Ola, trzymam kciuki! Wysłałam Ci maila, ale w sumie już się lepiej czuję, więc nie odpowiadaj :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok, mi chodziło bardziej o kwestie krwawienia, ale fakt, że nie pomyślałam o schylaniu.
      Tam gdzie rodziłam prysznic był razem z WC i był na poziomie płytek po prostu, lekko obniżonych w dół, żeby woda mogła spływać


      A tak z innej - Ola?! Hop, hop! Czyżby? .

      Usuń
    2. Też ciągle myślę o Oli, czyżby Julek psikusa na prima aprilis sprawił :-)

      Krwawienie u mnie było mniejsze niż po sn, natomiast w moim szpitalu warunki sanitarne są do bani...Prysznice są gdzie indziej.

      Usuń
    3. Jeszcze nie, ale już na dniach:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...