piątek, 28 lutego 2014

Za miesiąc dwa lata:)

I znów podsumowanie - tym razem dwudziestego trzeciego miesiąca z życia mojego urwisa:)
Co u niego? Teoretycznie nowości niewiele.
Statystyk nie podam, bo mały nie był w ostatnim miesiącu mierzony ani ważony. Chorować, dzięki Bogu, już przestał i odzyskał dawny animusz. AZS się nie zaostrzyło, a dieta wróciła do normy. Zębów nadal jest 17, a ubranka w rozmiarze 86-92.

Powtórzyliśmy w końcu testy alergiczne, a one potwierdziły moje przypuszczenia - Jędruś powoli wyrasta ze swoich alergii pokarmowych. Nadal co  prawda wychodzi w badaniu uczulenie na białko jaja kurzego, ale alergia na białka mleka krowiego teoretycznie zanikła. Po konsultacji telefonicznej z naszą panią alergolog od przyszłego tygodnia wznawiamy prowokacje mlekiem.

Powoli na nowo oswajamy się z nocnikiem. I choć po ostatniej biegunce Jędruś nie zaczął ponownie się do nocnika załatwiać, to jednak za spory sukces uważam to, że nie tylko daje się wysadzać, ale nawet sam o to prosi i ściąga sobie spodenki. Może więc powoli, małymi kroczkami wrócimy do tematu.

Ruchowo - jest super. Andrzejek biega, tańczy, podskakuje, zeskakuje, wspina się, robi zwisy, a nawet próbuje robić "jaskółkę" i naśladować tatę w robieniu brzuszków. Ma niesamowity zmysł równowagi, potrafi utrzymać się, stojąc palcami każdej stopy na brzegu innego mebla. I może to autosugestia, ale wydaje mi się, że już nie koślawi nóżek. Zobaczymy, co powie pani dr od rehabilitacji, wizyta już w kwietniu.

Ma też coraz lepszą pamięć. Potrafi rozpoznać na zdjęciu osoby, których nie widział kilka miesięcy i wymienić ich imiona. Pamięta, w który paluszek kłuto go tydzień temu i jaką nagrodę dostał za to, że był dzielny. Trzeba uważać, co mu się obiecuje. Jeśli obietnica dotyczy danego lub następnego dnia, można być pewnym, że będzie się dopominał o jej spełnienie.
Zaczynamy grać w memory - na razie 4 do 6 par obrazków układam najpierw "prawą stroną" do góry, by mały się przyjrzał, a potem odwracam. Jedną lub dwie pary zwykle znajduje od razu. Potem zwykle młody traci zainteresowanie.
Nowej piosenki złożonej z dwóch-trzech zwrotek, jeśli słyszy ją np. przy każdym posiłku, jest w stanie nauczyć się w ciągu dwóch dni, a potem "śpiewać" ją z nami na wyrywki.

W odstawkę poszło rysowanie i inne prace plastyczne. Nie zmuszam. Ma w tej chwili inne "pasje". Uwielbia gotować. Codziennie wyciąga garnek, drewnianą łyżkę i robi "bajścik" i "piejogi", a potem zamęcza wszystkich, by ich próbowali.  Lula też misia w bujaczku i gasi pożar stołu swoim resorakiem imitującym wóz strażacki.
Nadal nie potrafi też moje dziecię nazywać prawidłowo kolorów (robi to na chybił-trafił) i liczy po swojemu. Zna nazwy wszystkich cyfr, ale kolejność ich wymieniania zależy chyba od fazy księżyca;p Nie umie też narysować chyba żadnej zamkniętej figury, a kredki służą ostatnio do układania tęczy i labiryntów:) Nic to. najważniejsze, że kolory świateł drogowych ma w małym paluszku;p

Gadanie? Gdzieś czytałam, że dwulatek powinien dysponować zasobem ok. 300 słów. Nie mam pojęcia, jak fachowcy to wyliczyli, ale w ciągu ostatnich paru dni spróbowałam spisać te, których używa mój syn. Same tylko podstawowe formy, nie licząc odmian (ale wliczając formy zdrobniałe i wyrazy dźwiękonaśladowcze np. kaczka-kaczuszka-kwakwa liczę jako 3 słowa) przestałam liczyć, kiedy doszłam do 500 i końca nie było widać. A mój mały poprawnie odmienia przez osoby i przypadki, używa już właściwie wszystkich części mowy, buduje zdania wielokrotnie złożone, zadaje coraz bardziej skomplikowane pytania.
Umie wyrazić swój stosunek, do tego, co czuje, widzi lub słyszy ("ładne", "piękne", "bzidkie", "głupie", "śmiejdzi"etc.)
Wykłócając się o swoje racje, zaczyna używać prostych argumentów - na razie raczej takich typu: "bo ja chciem" albo "bo nie i juź", ale to już coś.
Potrafi sam wydeklamować czterowersową rymowankę, ale tylko z własnej woli. Poproszony nie zrobi tego za nic.

W ogóle zrobił się strasznie nieśmiały. Przy obcych woli trzymać się rodziców. Zaczepia właściwie tylko starsze panie i dzieci, wszystkich innych musi najpierw dłuuugo "obwąchiwać" - potrzebuje kilku spotkań lub co najmniej dwóch godzin, żeby się oswoić. Niełatwo do niego trafić - i mam wrażenie, że z miesiąca na miesiąc ta nieufność nasila się coraz bardziej.  A czeka nas w najbliższym czasie zmiana pediatry... na bilans dwulatka Jędruś pójdzie już do nowej lekarki. Czarno to widzę i zastanawiam się, jak mam to rozegrać. Może jakieś filmy uda mi się nagrać, żeby jej pokazać, bo jak inaczej uwierzy mi, że moje dziecko umie coś więcej niż chować się za rodzicami, mówić "nie" i się drzeć. Na razie udało mi się zarejestrować tyle:



No więc następnym razem - pierwsza wizyta u nowej pediatrzycy, prowokacja mlekiem (i być może ciastem na żółtku, ale o tym na razie sza) i - mam nadzieję - kolejne postępy w rozwoju Dwulatka:)

A tymczasem ciut Jędrusia w obrazkach;p







9 komentarzy:

  1. Jaki słodziak :) pięknie mówi, a i mama jaki głosik ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był cały wywód. Wcześniej robiłam zdjęcia, bo mały cuda wyczyniał na tym krzesełku. Aż żałuję, że tak późno włączyłam kamerkę:/

      Usuń
    2. Wlasnie zastanawialam sie co to za poza i jak on tam wszedl i przede wszystkim czy mnie tez takie akrobacje czekaja:)

      Usuń
  2. Niedługo 2 latka a jak świętowaliście roczek???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kameralnie:) Zaprosiliśmy na ciacho babcię i rodziców chrzestnych młodego. Crzestna mama Jędrusia ma synka rok starszego od niego i fajnie było patrzeć, jak się razem bawią:)

      Usuń
  3. Leci ten czas. leci. niedługo będzie was czworo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas już jest czworo, ale od kwietnia będzie nas czworo bardziej:)

      Usuń
  4. Niezły z niego akrobata. Staruszek niedługo pójdzie do szkoły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Już za cztery lata, już za cztery lata...";p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...