środa, 12 lutego 2014

USG III trymestru czyli wymierzony z każdej strony

Gdy weszłam wczoraj do gabinetu na umówione USG, za stołem, zamiast mojego gina, siedziała ubrana w biały kitel Edyta Bartosiewicz. No, może odmłodzona o naście lat, ale nawet głos, który powiedział "Dobry wieczór, pani D.?" był właściwy. W pierwszej chwili pomyślałam, że pomyliłam terminy, ale łudząco podobna do nigdy nie lubianej przeze mnie piosenkarki pani doktor uświadomiła mnie, że jest tu w zastępstwie za mojego lekarza. Nic to, pomyślałam, nie będę wydziwiać i przesuwać wizyty w nieskończoność, ułożyłam się na kozetce i przygotowałam się do badania.

Młoda, wyluzowana lekarka prezentowała całkiem inne podejście do pacjenta niż mój dystyngowany lekarz, który zawsze podaje rękę, by pomóc pacjentce podnieść się z fotela. Połączenie młodzieżowego slangu z fachowym słownictwem medycznym w pierwszej chwili wydało mi się dziwne, ale szybko przestałam zwracać na to uwagę, bo babeczka badanie przeprowadzała bardzo dokładnie i skrupulatnie wszystko tłumaczyła. Żadnych niedomówień - i to mi się podobało. Przy każdym sprawdzonym parametrze mówiła, jakie są normy, dzięki czemu sama mogłam wywnioskować, że wszystko idzie jak należy, a Julian jest, jak to powiedziała lekarka, kompletny:).
Najwyraźniej mój młodszy synek postanowił też zaprzeczyć wizerunkowi małego (?) aniołka. On, przez lwią część dnia spokojny, akurat w czasie USG dostał małpiego rozumu i wiercił się jak szalony, stąd na przykład taki obrazek:


na którym Julianek  zasłania się obiema rączkami, pępowiną i stópką;p Chwilę później jednak Julek powrócił do swojego zwykłego trybu "śpioch" i udało się zrobić korzystniejsze ujęcie:



W USG wyraźnie widać, że Julian ma już dość mało miejsca. Prawdopodobieństwo przewrotki o 180 stopni pani doktor oceniła jako małe, co mnie bardzo ucieszyło, bo na chwilę obecną  Julek przyjmuje ułożenie główkowe podłużne, czyli idealne do porodu siłami natury. Niestety inne parametry nie nastrajają już tak optymistycznie. Mówiąc wprost - kawał chłopa z niego. Choć jestem dopiero w 31 tygodniu ciąży, Julek w biometrii wygląda średnio na połowę 33 tygodnia i waży nieco ponad 2kg. Andrzejek na podobnym etapie ważył prawie pół kilo mniej - a wtedy też usłyszałam, że jest z tych większych dzieci. Moja blizna po cesarce zaczyna trząść portkami;p

6 komentarzy:

  1. To Ci się chłopy trafiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano... Jędruś ostatecznie okazał się wysokim i zgrabnym młodzieńcem, mam nadzieję, że i tym razem USG trochę przesadza. Chociaż brzuszek już teraz mam większy niż przy Andrzejku... w dniu porodu, więc boję się, że Julek faktycznie może być znaczniejszych rozmiarów.

      Usuń
  2. Dobrze że pod powiedziałaś co jest na pierwszym zdjęciu;) a drugie pokazuje słodkiego chłopczyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tym pierwszym sama musiałam zapytać lekarkę, co to właściwie jest;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...