poniedziałek, 3 lutego 2014

Takie tam

A my znów na Podkarpaciu:)
Podróży towarzyszyła piękna, słoneczna pogoda, drogi - wbrew obawom obu mam - suche jak pieprz i łącznie z godzinnym postojem na popas uwinęliśmy się w trzy i pół godziny:D

W Krośnie śniegu nieco więcej niż w Grodzie Kraka, więc pora ożywić dawną tradycje i wystawić największego bałwana w okolicy. Ale to jutro, podobnie jak testowanie sanek, które Andrzejek odziedziczył po mamie i wujku. Byłam niezmiernie zdziwiona, że ten kawał żółtego plastiku jeszcze się nie rozleciał, wszak przez naście lat służył nam do szaleństw na śniegu... A wygląda na to, że bez szwanku obsłuży jeszcze i moich chłopaków:D

Do Krosna przywozimy też pewną nowość - w barze na stacji benzynowej mieliśmy dość hałaśliwe sąsiedztwo. I pod jego wpływem nagle wszystko zaczęło jawić się Jędrusiowi jako: "gupie", "wśtjętne" i "beźnadziejne".  Podróż? Beznadziejna. Jedzonko po drodze? Wstrętne. Mina dziadka? Bezcenna;p

6 komentarzy:

  1. No proszę , witajcie w Krośnie :-) widać że was tu ciągnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że ciągnie:) I korzystam, póki jeszcze daję radę podróżować, bo może to być ostatnia wizyta przed porodem. Tym razem mam tylko parę dni, żeby nacieszyć sie rodzicami i nawdychać świeżego powietrza

      Usuń
  2. Eee no chyba aż tak beznadziejnie nie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co - jechało się super, obiad Jędruś miał z domu, bo po ostatnich przygodach gastrycznych boję się dawać mu "obce" jedzenie - jadł, aż mu się uszy trzęsły. Tylko słownictwo wspomnianych panów pozostawiało sporo do życzenia - ale za to jak zainspirowało Andrzejka...

      Usuń
  3. Wyłapuje to, czego nie powinien. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe - to tylko on tak ma, czy to przypadłość ogólnodziecięca? Bo to nie pierwszy raz, kiedy powtarza niepożądane słowa, ale pierwszy, kiedy potrafi je zastosować.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...