piątek, 7 lutego 2014

Ostatni raz

Źródło
Dziś był mój ostatni raz. Więcej się nie odważę.
Auto odstawiam do garażu do samego porodu.

Początki? Na palcach jednej ręki można by policzyć, ile razy od początku ciąży do końca czwartego miesiąca prowadziłam samochód. Przez cały ten czas męczyły mnie zawroty głowy i nudności z wymiotami. Za każdym razem robiłam to tylko wtedy, kiedy już absolutnie musiałam i za każdym moja religijność sięgała zenitu;p
Kiedy wspomniane dolegliwości ustąpiły, przestałam się tak strasznie bać i brałam auto za każdym razem, kiedy go potrzebowałam. Spędzenie godziny za kółkiem nie stanowiło problemu, a w ten sposób unikałam stania w zapchanym tramwaju i proszenia się o miejsce siedzące.
Ale brzuszek rośnie i ostatnio jest mi z nim coraz bardziej niewygodnie. Kiedy jestem pasażerem, nie ma problemu - lokuję się z tyłu i układam w pozycji półleżącej. Gorzej, kiedy muszę usiąść z przodu, a w szczególności, gdy to ja mam prowadzić. Ułożenie pasa tak, żeby nigdzie nie uciskał, zajmuje ładnych parę minut. Fotela w tył odchylić się nie da - muszę siedzieć prosto i być skupiona na tym, co mam za szybą. A że brzuch mam "pod nosem", ustawiony bardzo wysoko, po chwili zaczyna uciskać przeponę i robi mi się duszno. A kiedy człowiekowi robi się duszno, to zaczyna koncentrować się na jednym - jak tu złapać więcej powietrza*...
Dzisiaj, wracając od mechanika, w ten właśnie sposób omal nie zakończyłam żywota własnego i mojego młodszego syna pod kołami miejskiego autobusu.

Wnioski?
Jeden: od dziś będę wożona:) Przez męża, komunikację miejską albo taxi, ale do porodu za kółko nie wsiądę. Jednego nieprzewidywalnego kierowcę mniej.



*Pomijam już inne możliwe problemy takie jak chwilową nietolerancję soczewek kontaktowych - co z kolei przytrafiło mi się w ciąży z Andrzejkiem. 

8 komentarzy:

  1. Najważniejsze jest Twoje i dzidziusia bezpieczeństwo :) więc bądź pasażerem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poprawne myślenie, jeśli masz się źle czuć to lepiej niech Mąż Cię wozi niż narażać siebie i dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bezpieczeństwo najważniejsze, nie ryzykuj ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Poczuj się jak królowa angielska! Niech Cię wożą, a Ty miej zachcianki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jeśli tylko będziesz się lepiej czuć nie prowadząc samochodu, to jestem jak najbardziej za :) trzeba myśleć o zdrowiu swoim i nienarodzonego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najważniejsze żebyście byli bezpieczni :-) A nie myślałaś o zakupie takiego specjalnego pasu dla ciężarnych? Ja właśnie kilka razy jechałam samochodem bez czegoś takiego i raz z takim pasem (koleżanka miała) i było zdecydowanie bardziej wygodnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zastanawiam się nad takim gadżetem. Ciekawe, czy zdążę się zdecydować przed porodem;p

      Usuń
  7. Decyduj się szybko, może odkup od kogoś na allegro, bo nowy niewart swojej ceny, ale adapter dolny pas fajnie odciąga z brzucha na biodra. Polecam :-) ja za kółko też nie siadałam w ciąży, żeby oszczędzić sobie stresu :-) Przy okazji gratuluję samochodu, sceny w knajpce i kolejnych hitów Andrzejkowych komentarzy :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...