wtorek, 4 lutego 2014

Mały wypadek przy pracy

Źródło: Adrants
Cieszyłam się na dzisiejszy dzień - miało być lepienie wielkiego bałwana i wożenie się na sankach. Ale chłopaki postanowili rozdzielić przygody na dwie części i do południa Jędrula szalał z tatusiem na placu zabaw, a po obiedzie miał wykonać wczorajszy plan z mamą i dziadkiem.
Chęci były dobre, wyszło... jak zwykle. Podczas wizyty na placu zabaw mały spadł z huśtawki-konika i solidnie obił sobie policzek. Wygląda to niezbyt wyjściowo i musiało naprawdę boleć, skoro mój mały twardziel stanowczo odmówił ponownego wyjścia na pole. No cóż, może jutro - może śnieg całkiem nam nie stopnieje.

W ciągu dnia zauważyłam też, że Jędruś ma lekko przytkany nosek. Nie jakieś wielkie katarzysko, po prostu parę razy potrzebował się wysmarkać, co czyni już zupełnie samodzielnie.
Fridę chyba jednak nadal wspomina nie najlepiej, skoro na moja propozycję: "to co, wysmarkasz się w chusteczkę, czy odtykamy nosek?" spojrzał ni to błagalnie ni kokieteryjnie i bąknął: "Nie, nie odtykamy nośka". Po czym zasłonił się rączkami i dodał: "Ja nie mam nośka".

16 komentarzy:

  1. Dzieci raczej nie przepadają za odtykaniem nosków. Może jutro Wam się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była tylko taka mała zachęta, żeby sam wysmarkał. Fridy już na szczęście nie potrzebujemy:)

      Usuń
  2. A ja ciąglę się czaję na katarek i zawsze zapomnę się rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam, ale Jędrula okropnie się go boi i w sumie udało się użyć go może ze dwa razy. Może Julianek okaże się mniej oporny, jeśli nie, to będę go miała na zbyciu;p

      Usuń
  3. u nas po trzech latach tolerowania Fridy podobna reakcja:) życzymy dużego bałwana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Może dziś nam się wreszcie uda;p

      Nie znam dziecka, które lubiłoby odciąganie kataru. U nas zawsze byla z tego powodu mniejsza lub większa histeria. A Jędruś toleruje Fridę tylko przed i po odciąganiu, kiedy pozwalamy mu się nią pobawić. Na szczęście już właściwie jej nie potrzebujemy, służy bardziej jako motywacja do samodzielności;p

      Usuń
  4. Uwielbiam Twojego bloga. tak tu ciepło, domowo... Ostatnio goszczę tutaj bardzo często. Ech, mam problemy w związku i uwielbiam 'podglądać' tych którzy żyją w udanych związkach, mają dzieci i szczęśliwie rodziny, zawsze o tym marzyłam, ale niestety życie układa sie inaczej. Ale nie narzekam tak całkowicie bo mam cudownego synka i on stanowi moją jedyną radość życia. A Ty ciesz się z tak cudownej rodzinki jaką masz - oczywiście zakładam że cieszysz się z tego, ale ta porada to tak na wszelki wypadek, gdyby dopadły Cie jakies smuteczki :)
    Juteczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki - zapraszam, rozgość się.
      Pewnie, że i mnie smutasy różne dopadają, zwłaszcza teraz, kiedy jestem rozchwiana przez ciążowe hormony, ale staram się cieszyć tym, co mam.
      A Tobie i Twojemu synkowi życzę, żeby wszystko Wam się ułożyło i żebyście mieli masę powodów do radości:)

      Usuń
  5. To odciąganie jest okropne, nie dziwię się że nie lubi, ale taki duży chłopak już sobie da radę sam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siąka sam, tylko czasem potrzebuje, hmmm, zachęty?
      A z mojego punktu widzenia (mąż uczył się obsługi Fridy na mnie dzień po cesarskim cięciu) to owszem, przyjemne to nie jest, ale nie ma tragedii

      Usuń
  6. Oby się szybko zagoiło, wypoczywajcie. My śnieg mieliśmy łącznie może dwa dni w tym roku, o sankach i bałwanach nie było mowy... Ciekawe, czemu dzieci są tak przewrażliwione na punkcie noska...Ania nie da sobie dotknąć, nawet jak przy brzegu ma jakiś babolek, nie mówiąc o pryskaniu wodą morską, jak jest sucho. Na szczęście katar miała tylko raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Już go chyba nie boli, bo dziś dał się namówić na sanki. A i nosa odtykać nie trzeba, bo katar przeszedł bokiem:) A wodą morską na codzień nie pryskam, dopiero jeśli coś jest na rzeczy.

      Usuń
  7. Oj biedactwo.. niech szybko się zagoi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Goi się jak na psie:) Dziś już wygląda znacznie bardziej bojowo;p

      Usuń
  8. Moja mała jak już jej odciągnę katar śmieje się pełna gębą jakby chciała powiedzieć teraz to dopiero życie mamo.
    Ala reaguje podobnie jak twój synek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna Mania, oby katar szybko się skończył. A Ala to albo by się z Andrzejkiem dogadała od razu, albo by się pozabijali - z tego, co czytam u Ciebie, podobne ziółka z nich;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...