piątek, 3 stycznia 2014

Przybij, bracie!

Dzisiejszy dzień do łatwych nie należał. Andrzejek przechodzi właśnie kolejne nasilenie buntu dwulatka, co objawia się głównie protestami przeciw zmianie pieluchy, nienawiścią do rajstop i ciągłym domaganiem się mycia rąk - nawet od razu po poprzednim wytarciu rączek. I o ile ablucje co 10 minut są najwyżej denerwujące, bo mały w dużej mierze jest już samoobsługowy, o protesty, dzikie wrzaski, płacze, uciekanie po całym trzykondygnacyjnym domu (ku mojemu przerażeniu, Jędruś bez problemu forsuje już bramki zabezpieczające schody) i chowanie się do mysich dziur zaczyna być ponad siły jego brzemiennej mamy. Dobrze, że są inni członkowie rodziny, bo ja momentami nie nadążam już za moim strusiem pędziwiatrem.

Przy tym wszystkim zauważam też i inną zmianę. Wcześniej, uderzywszy się lub upadłszy, Jędruś po prostu otrzepywał się i biegł dalej, płacz z takiego powodu należał do rzadkości. Teraz mały, nawet jeśli tylko delikatnie się czymś stuknie, od razu wybucha udawanym szlochem i biegnie "do mmmamuusiii!!!" po czym przywiera do mnie niczym spłoszone zwierzątko.
Nie inaczej było dziś rano, kiedy Jędrula podczas zabawy zbyt mocno zderzył się z tatą. Przybiegł, wspiął mi się na kolana, przytulił się do najbardziej wystającego kawałka mamy i żalił się, na czym świat stoi, kiedy niespodziewanie oberwał w ucho.
Andrzejek był wyraźnie zdezorientowany, może nawet trochę wystraszony, jeszcze mocniej przywarł do mojego brzucha - i znów dostał kuksańca.

A(z wyrzutem): Mama nie bij Andzieja!
M: Ja cię nie biję, synku, to Julianek chce się z tobą przywitać. Powiedz: "cześć, braciszku"...
A: cieść, bjaciśku. Bjaciśku nie bij Andzieja!


No cóż, nie tak wyobrażałam sobie początki braterskich relacji, ale będziemy nad tym pracować;)

Źródło: tatento.pl

12 komentarzy:

  1. ja też nie cierpię rajstop więc się nie dziwię Andrzejkowi ;)
    pierwszy kontakt fizyczny braci za Wami - ciekawe jak będzie jak Julianek będzie już na zewnątrz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jak sobie przypominam, to w dzieciństwie chyba tez nie lubiłam rajtuz.

      A co będzie po porodzie - sama jestem ciekawa. Choć może przy temperamencie mego pierworodnego powinnam się już bać;p

      Usuń
  2. Po tej opowiesci nie moge sie doczekac kiedy moj malec podrosnie i bedzie czekal na rodzenstwo takie chwile sa cudownym wspomnieniem:)
    Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani się obejrzysz. JA też nie myślalam, że to się stanie tak szybko.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. heh;D ja z tym płaczem to tak miałam jak byłam maa a mój tata wychdoził do pracy..to specjalnie skads spadałamz eby miec powod do niby placzu, ale za tata;p

    http://ausentedreams.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre, muszę sprawdzić, czy przypadkiem nie to chodzi;p

      Usuń
  4. Bunt dwulatka jeszcze przede mną chyba, bo na razie dajemy jeszcze radę, choć nie wyobrażam sobie momentu, gdy wrócę ze szpitala z małą. I co będzie dalej? Nie mam pojęcia, ale na pewno doświadczenia będą nowe:) Jeżeli chodzi o ubieranie, to generalnie dzieci mają z tym duży problem, więc należy zawsze znaleźć jakiś dobry sposób, o ile to możliwe. Mój synek zawsze dostajke coś do ręki i jest zajęty - wówczas go ubieram we wszystko, co tylko zaplanuję:) Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My bunty przeróżne mamy od urodzenia. Teraz mój główny problem jest taki, ze Andrzejek specjalnie wyszukuje sobie takie kryjówki, co do których jest pewien, ze nie dam rady go stamtąd wydostać. I mogę sobie tam stać i błagać, aż osiwieję. Bo jeśli mały jakimś cudem wpadnie mi w łapki, to zabawianie tez już jakoś idzie.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. super;-) jego konsternacja musiała być zabawna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to zaskoczenie w oczach - bezcenne:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...