środa, 15 stycznia 2014

Łot e pech...




Źródło: mapazdrowia.info
W poniedziałek w czasie wizyty przed szczepieniem zorientowałam się, że nie mam ze sobą książeczki zdrowia Jędrusia.
Nic to, wzięłam od pielęgniarki ampułkę po szczepionce, w domu zdjęłam z niej naklejkę i przykleiłam w odpowiedniej rubryczce, a dziś pojechałam uzupełnić wpis.

Kiedy wszystko było już załatwione, postanowiłam, że skoro już udało mi się wyrwać z domu, to skoczę jeszcze do naszej przychodni uzupełnić kartę szczepień i za jednym zamachem wezmę receptę na nasz Bebilon Pepti 2. Wiedząc, że nie zdążę dojechać na drugi koniec miasta zanim nasza lekarka skończy przyjmować, zadzwoniłam bezpośrednio do niej i poprosiłam o zostawienie recept w rejestracji.

No więc dotelepałam się do przychodni, odbieram recepty od rejestratorek, pędzę do pielęgniarki od szczepień w nadziei, że jeszcze ją zastanę.
Uff, jest jeszcze. Wręczam jej książeczkę, ona wyciąga kartę szczepień i mówi do mnie:

-o jak dobrze, że pani przyszła, bo wie pani, mnie tu sanepid ściga, że dziecko ma zaległości w szczepieniach...
-??? Jakie zaległości? A, pewnie o ten MMR chodzi, ja właśnie przynoszę książeczkę żeby uzupełnić wpis o nim, bo zrobiliśmy to szczepienie przedwczoraj.

Pielęgniarka, przepisując serię szczepionki, odpowiada, że dobrze, że je zrobiliśmy, ale nie chodzi o MMR, tylko o przypominającą dawkę Di-Per-Te (błonica-krztusiec-tężec), z którą już prawie pół roku zalegamy.

Zdziwiłam się bardzo. Przecież to szczepienie robiliśmy we wrześniu, a więc terminowo. Ale fakt - wpisu w książeczce nie było - pielęgniarka zapomniała, ja nie spojrzałam... nie sądziłam, że taki ambaras z tego wyniknie.

 Zadzwoniłam do sanepidu - jakim prawem upominają przychodnię za brak szczepień, skoro był do nich zgłoszony odczyn poszczepienny mojego dziecka i fakt, że od tej pory plan szczepienia ma ono ustalany indywidualnie i wykonywany w poradni dla dzieci z grup wysokiego ryzyka, a nie w rejonie. Po cholerę więc czepiają się Bogu ducha winnego rejonu?
Niestety, nie dodzwoniłam się - było już po 15.

Pani pielęgniarce powiedziałam, że zaległy wpis uzupełnimy przy okazji bilansu dwulatka, a gdyby sanepid miał jeszcze jakieś "ale", to niech się kontaktuje z poradnią, która szczepi Andrzejka, albo ze mną, a od nich się odstosunkuje.

Nieco podminowana, wyszłam z przychodni i poszłam do apteki, by wykupić mleko. A tam... kolejna wielka lipa - na mojej recepcie przy nazwie mleka brakuje magicznych trzech literek "DHA", które od nowego roku gwarantują refundację.
Dla wszystkich rodziców alergików, którzy być może mnie czytają, a jeszcze w tym nowym 2014 roku nie wykupywali jeszcze Bebilonu Pepti - broszurka, jaką uraczono mnie w aptece:



W praktyce oznacza to, że na takie recepty jakie dostałam:


 mogę wykupić mleko, ale pełnopłatnie, po 23zł z groszami za puszkę. A jeśli chcę refundowane, to muszę znów pofatygować się do lekarki, by magiczne trzy literki przy nazwie dopisała.
No więc w poniedziałek powtórka z pielgrzymowania...
Jakby tego było mało, mleko nasze podrożało. Owe trzy dodatkowe literki na refundowanej puszce kosztują dodatkowo trzy złote z ogonkiem. Czyli dla nas ok. 20zł miesięcznie.

Jak mawiała moja akademikowa sublokatorka - what a pech...

12 komentarzy:

  1. Oj... dobrze wiedzieć z tym DHA. Nasza znajoma farmaceutka nas przegoniła po przychodniach celem zaopatrzenia się w mleko jeszcze przed końcem roku i rzeczywiście mamy zapasy, ale na wieczność nie starcza. I choć Młody już powoli wyrasta z mleka i pije je bardziej po to, zeby sobie popić, a nie żeby się nim żywić to i tak.. wolę żelazną porcję mieć. Bo w nocy ejdnak wciąż jeszcz eo mleczko prosi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama jestem farmaceutą, ale od prawie roku nieczynnym zawodowo, więc nikt mnie o takich zmianach nie informuje:(
      Jędruś też już nie żywi się tym mlekiem - u nas jest w zasadzie podstawą kaszek, deserów i dodatkiem do zup, ale i tak sporo nam go "idzie"

      Usuń
  2. Do aptek ta informacja dotarla dopiero w tamtym tyg dzisiaj bylam w kiĺku aptekach zeby owe mlele mleko kupic i musze czekac do jutra na zamowienie. Akurat zaczniemy przygode z pepti 2.
    Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Do aptek ta informacja dotarla dopiero w tamtym tyg dzisiaj bylam w kiĺku aptekach zeby owe mlele mleko kupic i musze czekac do jutra na zamowienie. Akurat zaczniemy przygode z pepti 2.
    Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. Do aptek ta informacja dotarla dopiero w tamtym tyg dzisiaj bylam w kiĺku aptekach zeby owe mlele mleko kupic i musze czekac do jutra na zamowienie. Akurat zaczniemy przygode z pepti 2.
    Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że do poniedziałku zamówią, bo mamy ostatnią puszkę:/

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Matko, co za perygrynacje fundują kobiecie w ciąży... Co do mleka uświadomiłam sobie, że Ania nie spożywa żadnego, mojego śladowo już, odstawiamy definitywnie. Mamy alergików z chustoforum uzupełniają dietę wapniem roślinnym, napojami owsianymi i ryżowymi i chyba pójdę w ich ślady, mleka w proszku nie będę małej wprowadzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My czasem do deserów wspomagamy się sojowym lub kokosowym, ale kupnym. Próbowałam robić w domu właśnie "mleko" owsiane i ryżowe, ale małemu zupełnie nie podeszły - szkoda, bo to tanio wychodzi nawet w porównaniu z bebilonem.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...