niedziela, 19 stycznia 2014

O autorytecie ojcowskim (i nie tylko)

Pisałam już kiedyś (o TU), że ciężko nam z mężem wypracować w miarę jednolity sposób postępowania z naszym małym Buntownikiem z Byle Powodu. Brak nam złotego środka - jak to kiedyś fajnie podsumowała Przewijka - mama jest u nas do kochania, a tata do słuchania.
Mamie włazi się na głowę (czasem też dosłownie), przy tatusiu chodzi się jak w zegarku. To fakt.

Tu muszę jednak przyznać się bez bicia, że w ciąży jeszcze bardziej złagodniałam. Nie wiem, na ile wynika to z mojej słabości fizycznej (np. nie mogę podnosić ważącego 11kg Jędrusia, nie mogę biegać, muszę chronić brzuch), a na ile z tej emocjonalnej, ale prawdą jest, że mały czasem kompletnie ze mną nie współpracuje. On doskonale wie, że nie dam rady wyciągnąć go zza kanapy i dostanę zadyszki po kilku rundkach po mieszkaniu, więc skrzętnie wykorzystuje fakt, że jest ode mnie zwinniejszy.
Jeśli odmawia jedzenia, odkładamy posiłek o kwadrans lub dwa. Nie chce pieluchy - siadamy co chwilę na nocnik, chce "jobić poziądek" - wyciągamy ręczny odkurzacz i mopa nawet setny raz tego dnia.
Mąż się tak nie daje. On nie znosi sprzeciwu. Nie ma, że nie chcesz jeść. Nie będziesz chodził z gołym zadkiem. I nie, nie dostaniesz mopa. Nie i już. Nie, bo nie. Nie, bo JA tak powiedziałem.

JA - OJCIEC.

Dziś w związku z tym miała miejsce nieprzyjemna sytuacja. Nie będę opisywać zdarzenia ze szczegółami, ale skończyło się kłótnią, histerią Jędrusia i obrazą ze strony męża o to, że ja i teściowa, próbując łagodzić jego wybuch, podważamy jego - jako ojca - autorytet w oczach dziecka.
A poszło o to,  że... Andrzejek odmówił zjedzenia zupy...

I jak tu rozmawiać?



***
Coby nie było tak do końca poważnie - kiedy wróciłam z kościoła, naprzeciw wybiegł mi Andrzejek ubrany jedynie w koszulkę i pieluchę. Nie rzucił się jednak, jak to ma w powitalnym zwyczaju, by uwiesić się na moich nogach, ale zatrzymał się parę kroków ode mnie, złożył rączki "w małdrzyk", spojrzał na mnie zadziornie i powiedział: "Źjobiłem siusiu do nawilziacia".
Na szczęście, po sprawdzeniu, okazało się, że bujał, inaczej mielibyśmy w domu hmmm, bardzo nieciekawą atmosferę...



2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...