piątek, 24 stycznia 2014

Ku dobremu?

Źródło: bajkipolskie.pl
Możliwe, że dzisiejszy dzień był przełomowy. Oby. Wygląda na to, że wszystko zmierza we właściwym kierunku.

Jędruś dalej ma biegunkę - paskudną, ale już nie tak nasiloną jak wczoraj. Zrobiliśmy badania z krwi i zawieźliśmy próbki zawartości pieluchy do posiewu. Wyniki mają być we wtorek lub środę.

Ustąpiła też gorączka. Przez cały dzisiejszy dzień temperatura była w normie. W ramach wyjazdu na badania udało się nawet zaliczyć króciutki spacer. Widać było, że mróz służy małemu - wyraźnie się wtedy ożywił.

Po południu przyjechała moja mama. Kiedy Jędruś ją zobaczył, oszalał ze szczęścia. Nie odstępował jej na krok. Tylko babcia mogła go karmić, poić i przewijać. Cały czas coś jej opowiadał i śmiał się ze wszystkiego, co robiła, żeby go zabawić. Kiedy tylko zobaczył, że wyszła z mieszkania (na czas usypiania małego poszła do mamy męża), natychmiast podniósł wrzask, że on chce do babci - choć przez chwilę ktoś inny odciągnął uwagę Andrzejka od mamusi;p

Patrząc na Jędrusia trudno się domyślić, że jeszcze wczoraj majaczył i leciał przez ręce. Może nie wrócił jeszcze do pełni swoich możliwości - np. chodzi zamiast biegać i nie włazi na parapety - ale poprawa jest. Ma coraz lepszy apetyt i je nawet te jałowe paskudztwa dozwolone w diecie biegunkowej. Nie płacze częściej niż zwykle i odzyskał właściwy mu wdzięk i błyskotliwość.

Przykłady z dzisiaj?
Wieczorem, nawet nie wiem, kiedy, na chwilę przysnęłam. Obudziłam się przykryta kocykiem z myszką Miki. W mieszkaniu mimo częstego wietrzenia i nawilżania mamy ukrop, więc spojrzałam pytająco na mamę, a ona mi na to, że to wcale nie ona, tylko Jędruś uznał, że trzeba mamę nakryć - przyniósł kocyk, okrył mnie i poprawiał za każdym razem, kiedy się trochę rozkopałam. Muszę przyznać, że mnie rozczulił:)

Jeszcze zanim przyjechała babcia Gosia podczas oglądania książeczki o farmie pytam Jędrulka, jakie zwierzątko znosi jaja. "Kuja" - odpowiada. Chwalę go i pytam, kto w takim razie daje mleko. Tu młody zastanawia się chwilę, po czym z szelmowskim uśmiechem odpowiada: "Tata", posyła tacie swój najbardziej złośliwy uśmieszek i czeka na reakcję. Tatuś, tłumiąc wybuch śmiechu, pyta go, jakie zwierzątko robi mleko, na co Andrzejek od razu wypala: "Mamusia!" i wskazując palcem moją klatkę piersiową dodaje: "o tu mamusia jobi mleko". Czyżby pamiętał jeszcze sprzed prawie pół roku?


7 komentarzy:

  1. Cieszę się, że już lepiej! Znalazł sobie zwierzątko Andrzejek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama bywa tez czasem koniem pociągowym:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. :)
      Kiedy jesteśmy sami nie da mi pospać.

      Usuń
  3. Super, że już jest lepiej :) a Synek naprawdę uroczy, jak zadbał o Mamusię ! Brawo.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia przyjechała tylko na dwa dni, a o mamę trzeba dbać, żeby dłużej wytrzymała:)
      Tym bardziej, że dzisiaj już Jędruś całkowicie powrócił do dawnego trybu funkcjonowania:)

      Usuń
  4. dobrze, że już lepiej. a kysz chorobo! humor do niego wraca - to dobry znak :))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...