czwartek, 5 grudnia 2013

Sesja ciążowa - warto?

W obecnej ciąży udało mi się uprosić męże, by co miesiąc (raz w 3 miesiącu olał sprawę w musiałam kombinować z wysięgnika:/) cykał mi słit focie z półprofilu, tak, żeby było widać rozmiar brzuszka. Fajne są te zdjęcia, zrobię sobie z nich potem tablicę na ścianę, ale... no właśnie, zachciało mi się czegoś więcej i zaczęłam przeglądać zdjęcia z profesjonalnych sesji ciążowych u różnych fotografów z Krakowa.


Do niedawna jeszcze w ogóle nie brałam takiej ewentualności pod uwagę, ale gdy w poczekalni mojego gina znalazłam wizytówki, zaczęłam się zastanawiać - może to i fajna pamiątka?
W ciąży z Andrzejkiem tylko dwa razy w ogóle robiono mi zdjęcia - za każdym razem przy okazji rodzinnych uroczystości. Po tych "sesjach" w 5. i 7. miesiącu widzę, jak duża była różnica między dwoma moimi brzuszkami. Przy Andrzejku, choć na podobnym etapie ciąży miałam dwukrotnie większy nadbagaż, wyglądałam raczej jakbym się przejadła niż za cztery miesiące miała rodzić, a teraz  w 21 tygodniu mam brzuszek porównywalny z tym z drugiego zdjęcia... Nie mam nawet, o co próbowałam uprosić męża, zdjęcia tuż sprzed wyjazdu na porodówkę. To nic, że ledwo patrzyłam na oczy, a w marcu przed 6 rano jest jeszcze ciemno, może choć zarys byłoby widać...



No więc przeglądam portfolio kolejnych "artystów". Przeglądam, przeglądam... i nic mi się nie podoba.
A to wydziwiane tło, a to rozmaite "symboliczne" fidrygałki typu buciki czy klocki z literkami, imię i termin porodu wymalowane na brzuchu, wstążeczki, kokardki, tiulowe spódnice i innych "wspaniałe" pomysły, a to mama w bieliźnie jak z nocnego klubu (i w pozach jak z nocnego klubu ze stosownym wyrazem twarzy - okropność), a to w ogóle całkiem goła...  Swoją drogą nie pojmuję idei nagich zdjęć  - pod moim moherowym beretem nie mieści się rozbieranie do rosołu przed obcą osobą - wyjątek to lekarz, który musi mnie zbadać, ale on przecież nie umieści potem moich intymnych zdjęć w necie, a masa fotografów to robi, starczy wklepać w google "sesja ciążowa"... Nawet do majtek i stanika bym się nie rozebrała, a co dopiero mówić o sesji saute podczas karmienia piersią albo prezentującej mamę w tuż przed porodem ubraną jedynie w makijaż i nawet nie zasłaniającą się rękami. Aż poczułam się zażenowana, patrząc na to:/

Mam pewne wyobrażenie - w sesji wystąpimy ja (w 7-8 miesiącu ciąży) i Andrzejek, oboje prosto ubrani (dżinsy + jednobarwne bluzki), ja miałabym jedynie korekcyjnym makijaż i zwyczajnie rozpuszczone włosy.
Bez żadnych "znaczących" rekwizytów.
Po prostu mama i dwoje jej dzieci.
Zero retuszu rozstępów na brzuchu i pieprzyka na jędrusiowym czole. Mają zostać.
Jednobarwne tło, a z gadżetów najwyżej zabawki, które wzięłabym Andrzejkowi dla oswojenia się z sytuacją.
I żadnego pozowania. Ja tego nie lubię i strasznie się spinam, a Jędruś zwyczajnie nie potrafi - jest zbyt mały i zbyt ruchliwy. Chciałabym, żeby fotograf uchwycił po prostu naszą zabawę.

Co o tym myślicie? A może znacie kogoś godnego polecenia, kto nie będzie na siłę wciskał swoich wizji?

18 komentarzy:

  1. Mam taką dalszą znajomą, która robiła sesję brzuszkową tu - http://www.annajanowska.pl/category/sesje-ciazowe/
    Ja osobiście nie czują takiej potrzeby by robić tego typu sesję. I tak sporo mam zrobionych zdjęć przez męża ;)) Ale jeśli ktoś chce, to jak najbardziej, miła pamiątka. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za namiar, już oglądam:)
      Fajnie Ci, że masz męża, który chętnie robi Wam zdjęcia. Ja o każde jedno muszę błagać pół godziny - stąd pomysł:/

      Usuń
  2. Takie zdjęcia na pewno są wspaniałą pamiątką.Lecz ja nie wybrałabym się do jakiegoś obcego człowieka-fotografa.Jeśli masz ochotę na taką sesję,musisz od pierwszej chwili poczuć więź z fotografem,żebyś czuła się swobodnie,bez żadnego skrempowania.Przynajmniej ja tak sobie to wyobrażam.Najpiękniejsze są naturalne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój wujek robi piękne zdjęcia, nawet ślubne nam robił, ale niestety mieszka we Francji i widzimy się raz na parę lat. Poza nim nie znam nikogo takiego:(
      Właśnie dlatego - jeśli w ogóle - chcę mieć taką "niepozowaną" sesję z Andrzejkiem, a "artysta" jest potrzebny właściwie tylko po to, żeby wybrać i uchwycić te najfajniejsze momenty

      Usuń
  3. A nie masz ochoty na całkiem nieprofesjonalne zdjęcia nieprofesjonalnego fotografa? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ładne zdjęcia robi i ma sprzęt lepszy niż mój aparat, który znowu ma humory, to czemu nie;P

      Usuń
  4. Ja także zdecydowałam się na sesję. Mam w przyszłym tygodniu. Długo szukałam kogoś, podobnie, jak Ty, kto by mi ją zrobił i w końcu znalazłam osobę. Mam nadzieję, że się zgramy. Sesji nie chcę mieć nagiej i jakiejś wulgarnej a raczej subtelną i kobiecą. Nie ukrywam, że zdecydowałam się na nią, bo nie przytyłam tyle, ile w poprzedniej ciąży. Jeżeli czujesz taką potrzebę to dlaczego nie??? Jakoś czuję, że nie będę już w ciąży, a podobnie jak Ty nie mam za wiele zdjęć z poprzedniej ciąży, więc teraz to nadrabiam:) Życzę powodzeniaw szukaniu kogoś odpowiedniego. Zresztą ta polecona przez Retromodernę fotografka ma interesujące zdjęcia, więcmoże ona? Ciekawe,czy ubiory? Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie czuję potrzeby podkreślania własnej urody, źle bym się czuła taka "wystylizowana" jak na większości tych sesji. Chcę mieć sympatyczne fotki z czasów oczekiwania na drugie dziecko, a takich jak dotąd jeszcze nikt mi nie zrobił.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Tylko zdjęcia ze starszym synkiem nie za bardzo ma kto mi zrobić:(

      Usuń
  6. świetny pomysł - naturalnie. Ważne żeby tobie się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chciałam takie zwykłe zdjęcia bez zadęcia i bez wydziwiania. A teraz, obejrzawszy całą masę zdjęć z sesji, zaczynam nabierać wrażenia, że to jednak ja wydziwiam;p

      Usuń
  7. Pomysł świetny i wspaniała pamiątka. Mi sesję ciążową w 9 miesiącu wśród drzew zrobiła siostra cioteczna, która nie zajmuje się tym zawodowo, ale ma niesamowite oko i rękę do pięknych zdjęć ;-) Jakbyś miała ochotę mogę Ją zapytać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak sobie czytam... Czasem ałuję, zę sama nei zrobiłam sobie sesji ciążowej. Ale właśnie... ubrana w proste spodnie i biała koszulkę. Najwyżej brzucho odsłonięte, ale tylko po to, żeby mąż na nim trzymał łapkę. Albo małe buciki. I... chybanie chciałabym płacić za widziwaictwa cieżkich pieniedzy, raczej wśród znajomych poszukałabym kogoś, kto hobbystycznie robi fajne zdjęcia i się umówiła, na praywatna sesje.
    A co do ciązowych sesji rozbieranych... takie zdjećia się potem przeciez maluchowi pokazuje: o tu mama miała Cie w brzuszku. Hmmm... Rozbierane nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie znam nikogo z zacięciem fotograficznym, kto byłby w miarę na miejscu...

      Usuń
  9. Ola, a propos zdjęć - ja przecież mam masę zdjęć Andrzejka z pierwszej wizyty u Was, mogę Ci je nagrać na płytkę i przekazać przy najbliższej okazji - ostatnio w ogóle o tym zapomniałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, zapomniałam. Będę taaaka wdzięczna:D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...