środa, 18 grudnia 2013

Pięć za nami, cztery przed:)

Minął najfajniejszy jak dotąd miesiąc mojej ciąży.
Wraz z nim minęły ciążowe strachy. Wreszcie mogę powiedzieć, że Julian i ja zaczynamy tworzyć zgrany duet:)

Dolegliwości? Jakie dolegliwości?
No dobrze, wciąż jeszcze reaguję mdłościami na mocne zapachy. Nadal odpadają pachnące kosmetyki, a w czasie Mszy wychodzę do przedsionka, jeśli ksiądz używa kadzidła. Ale spontaniczne nudności i wymioty to już historia:)
Pozostała jeszcze tylko zachcianka na twarożek z solą i miodem, ale jakąś fanaberię muszę przecież mieć;p

Niedoczynność tarczycy opanowana. Po podniesieniu dawki Euthyroxu z 25 do 50mcg dziennie moje wyniki są dobre, a samopoczucie - niebo a ziemia. Czuję, jak wraca moja dawna energia. Może nie w stu procentach, ale naprawdę mogę powiedzieć, że czuję się dobrze. W tym tygodniu odstawiłam też Duphaston - moja cera już mi za to dziękuje;p

Układ ruchu póki co funkcjonuje jak należy - żadnych bólów krzyża, nogi nie puchną (choć to akurat chyba zasługa moich ukochanych pończoszek).
Zapisałam się nawet na aqua-aerobic i muszę przyznać, że po pierwszych zajęciach czułam się jak nowo narodzona. Zdecydowanie do powtórki - będę chodzić, dopóki zdrowie mi na to pozwoli.

Pora na statystykę:
  • waga: 55kg (z poniedziałku) - 3,5kg do przodu od początku ciąży
  • biust: 65G - od początku 2 rozmiary miseczki do przodu
  • brzuszek: 91cm - w ciągu miesiąca przybyły mi 4cm
A tak (mniej więcej, bo jakość słit foć z komórki nie powala) się razem prezentujemy:


Ginekologicznie na ostatniej wizycie wszystko było dobrze. Julian rośnie jak na drożdżach, w USG wygląda na 2-3 tygodnie starszego niż wynikałoby to z terminu miesiączki. Doktor mówi jednak, że skoro wyniki badań są w porządku, to nie ma powodu do niepokoju. Podobnie problemu nie stanowi mała ruchliwość mojego młodszego synka. Nadal bardzo rzadko wyczuwam go w dzień, a uaktywnia się głównie wieczorem na godzinę lub dwie - większą część dnia chyba spokojnie sobie przesypia. Siły mu jednak wyraźnie przybyło - teraz jego ruchy są już wyczuwalne z zewnątrz. Aż żałuję, że największa aktywność Julianka przypada na czas, kiedy Jędruś już śpi, na pewno cieszyłby się, gdyby brat przybił mu piątkę;p
Na ten miesiąc przypadł nam termin wykonania badań prenatalnych. Nie wykonałam ich jednak - razem z mężem zdecydowaliśmy, że przyjmiemy Julka takiego, jaki się urodzi i nawet wcześniejsza wiedza, że ma jakiekolwiek ułomności nie wpłynęłaby na to. Bo jak tu nie kochać takiego słodziaka?


17 komentarzy:

  1. Zazdroszcze wagi, ja w piątym miesiącu miałam już 10+. Brzuszek śliczny. Pozdrawiamy i zapraszamy do nas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Wagi teraz pilnuję, bo mam niedoczynność tarczycy i wiem, że pod koniec ciąży mogę przybrać bardzo dużo. W poprzedniej przybierałam właśnie tak jak Ty, pod koniec miałam 21kg na plusie. A po porodzie zrzuciłam więcej niż chciałam i to szybciej niż chciałam, co też zostawiło niezbyt ładne ślady. No, ale dzieci są tego warte:P
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ślicznie i kwitnąco wyglądasz! Ja w ciąży przypominałam frankensztaina ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zapraszam do siebie na mały konkursik :)

      Usuń
    2. Dzięki, ale jeszcze trochę ponad miesiąc temu musiałabym tapetę szpachlą nakładać, żeby przykryć to, co Duphaston zrobił z moją twarzą - na szczęście zdjęcia da się retuszować;p

      Usuń
  3. Pięknie wyglądasz, pozazdrościć takich przyrostów, ja to jakbym miała tasiemca wszystko wciągałam w ciąży, a na mdłości najlepsze były kajzerki. Efekt nie do pozazdroszczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie mam wilczego apetytu, a i "ciągi" do różnych rzeczy staram się hamować. Mam przytyć nie więcej niż 15kg, więc - pamiętając poprzednią ciążę - jakieś 10 trzeba sobie zostawić na ostatnie dwa miesiące;p

      Usuń
  4. Ale ślicznie wyglądasz. Taka radość bije od Ciebie. Brzuszek, jak na ten okres, słusznych rozmiarów:D gdy szłam do porodu, w obwodzie miałam właśnie 91 cm, ale za to aż 16 kg na plusie, więc zazdroszczę harmonijnego i rozsądnego przybierania na wadze. Zazdroszczę też tej zabawy w wodzie, w mojej miejscowości została niestety zlikwidowana. Karina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      91cm pod koniec ciąży? To bardzo zgrabny miałaś brzuszek, gdzie Ci się zmieściło tych 16kg?
      Szkoda, że zlikwidowali Wam zajęcia. Niby można iść samemu, ale po sobie wiem, że motywacja już nie ta:/

      Usuń
  5. Bardzo ładnie wyglądasz, no mało przytyłaś. Najważniejsze, że wszystko z dzieckiem dobrze. Tak trzymać.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dzięki.
      Na razie pilnuję wagi, bo liczę się z tym, że pod koniec zacznę przybierać gwałtowniej. Ale racja - młody najważniejszy:)

      Usuń
  6. Pięknie wyglądasz,bardzo promiennie;))

    OdpowiedzUsuń
  7. U Was na usg połówkowe mówi się badania prenatalne czy masz na myśli co innego? :-) U nas to po prostu było dłuższe i dokładniejsze usg z oceną wszystkich narządów. Uważam, że o pewnych nieprawidłowościach warto wiedzieć wcześniej, żeby zapewnić maluchowi komfort bezpiecznego porodu i specjalistycznej opieki w razie czego, ale badań genetycznych pod koniec pierwszego trymestru tez nie chciałam, bo prawdopodobieństwo ZD w ogóle mnie nie interesowało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. USG połówkowe + test podwójny z krwi + ewentualna punkcja owodni.

      Jestem też w o tyle komfortowej sytuacji, że mój lekarz ma świetny ultrasonograf i podstawowe rzeczy (np. akcję serca, przepływy w sercu, mózgu, nerkach i pępowinie) sprawdza za każdym razem. Dlatego wiem, że wymagających natychmiastowej operacji wad budowy moje dziecko nie ma, a ZD, ZT i inne ewentualne wady genetyczne nie wpłyną na to, jak je przyjmiemy.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...