sobota, 28 grudnia 2013

Oczko, czyli 21 miesięcy Andrzejka

Minął nasz kolejny miesiąc z Andrzejkiem i... muszę przyznać, że nie było najgorzej. I choć przez jędrusiowy katar panel pediatryczny odsunął się w czasie, to większe problemy na szczęście nas ominęły.

Nasz maluch dorośleje w oczach. coraz częściej woła siusiu ("Mamusiu/tatusiu! Idziemy do kibla!!!") i często udaje się złapać coś niecoś do nocnika. W czasie kataru już prawie nie używaliśmy fridy - poszła w ruch tylko raz, żeby odetkać nosek przed nocą, a w ciągu dnia mały sam upominał sie o zakrapianie wodą morską (Nasivin to już inna para kaloszy - tu był płacz i zgrzytanie zębów) i sam pięknie smarkał w chusteczkę - "jak duzi męściźna";p Coraz częściej odmawia też już picia z niekapków i żąda podania napojów nawet nie w kubku, ale w "śklanećcie". No i nowość - jeśli pomoże mu się z przełożeniem stópek przez nogawki, sam naciąga sobie spodnie na pupę:)

Gada non stop. Pełnymi, złożonymi zdaniami, odmienia już niemal całkowicie poprawnie. Na dodatek podłapuje słowa i wyrażenia, które w ustach niespełna dwuletniego bajtla brzmią co najmniej ciekawie np. "to niesiamowite", "No pięknie. I cio ja tejaś źjobię?", "jaki maś pjoblem?" "kujde", "pajanoja" - a wszystko to całkiem dobrze dobiera do sytuacji. Ma swoją ulubioną "playlistę" - osobną u mamy i u taty. Mama najlepiej śpiewa "Ogójek zielony ma gajnitujek", "Kundel bujy", "piosienkę o misiach"(jadą, jadą misie) i "o ziająciu" ("Zając Poziomka"), a tatuś - "on to padalec wielkopolanin" ("Skrzetuski-wielkopolanin" Jacka Kowalskiego) i "piękny maj" ("Witaj majowa jutrzenko"). Sam Jędruś zna już na pamięć teksty kilku piosenek - samodzielnie jeszcze nie recytuje, ale uzupełnia nieraz nawet całe wersy. Podobnie z modlitwą "Aniele Boży", którą co wieczór odmawiamy, kładąc Andrzejka spać. Dodatkowo od kilku dni mały pięknie i bez podpowiedzi żegna na początek i zakończenie modlitwy.

A, jeszcze jedno - skaza chyba powoli nam odpuszcza. Podczas Wigilii mój tata poczęstował Andrzejka krówką i obyło się bez konsekwencji. Tak więc następna prowokacja mlekiem w cieście już po testach alergicznych:)

Jeśli chodzi o statystykę, to prawdę mówiąc nie wiem, jakie są  aktualne andrzejkowe wymiary i jak mój synek wypada na tle rówieśników. Zważą go przed szczepieniem w połowie stycznia (odra-świnka różyczka, podejście drugie), a zmierzą pewnie dopiero przy okazji bilansu dwulatka - nie jestem już taka nadgorliwa i nie widzę sensu ciągać go do przychodni tylko w tym celu. Rośnie (widać po ubraniach), rozwija się (puchnę z dumy:D), wygląda przyzwoicie, energia go rozpiera - nie mam powodów do obaw. Czego chcieć więcej?

A w następnym odcinku już za miesiąc miedzy innymi (mam nadzieję) panel atopowy, kolejna prowokacja mlekiem i MMR.

A tu jeszcze kilka kadrów z ostatniego miesiąca


Najsmaczniejsza potrawa wigilijna;p


Ręce do góry! Mam cię na muszce!

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. W niespełna dwa lata różowa wrzeszcząca kluska przeistoczyła się we wszędobylskie, pyskujące tornado:) Ale co tam, dobrze jest;p

      Usuń
  2. Bardzo lubię czytać Pani bloga :) jest taki normalny :) bez tego zadumania o ciuszkach itp... na większości można tylko poczytać co to mama nie kupiła z najwyższej półki dla swojego smyka a przecież nie o to chodzi...sama mam niespełna półrocznego synka który rośnie jak na drożdżach... niestety też jest skazowcem...i rozpiera go energia do tego stopnia że nawet w nocy nie chce spać... nie mogę się doczekać aż ja usłyszę pierwsze słowa z ust mojego słoneczka... chociaż chłopcy podobno trochę później mówią - co mija się prawdą w Pani przypadku :) Andrzejek to gaduła:)

    Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi milo - tym bardziej, ze ja nie pisze tego bloga, żeby czerpać z niego jakieś materialne korzyści, tylko po to, żeby mieć pamiątkę i poznać inne mamy:)

      Współczuję wszystkim "skazańcom" - my przez najgorsze już przebrnęliśmy, więc na tyle, na ile mogę, staram się dzielić doświadczeniem. Życzę Twojemu smykowi, żeby alergia jak najszybciej ustąpiła.

      A jeśli chodzi o gadanie - u nas to chyba dziedziczne - teściowa twierdzi, że mój mąż też tak szybko zaczął mówić - wierzę, bo do dziś mu zostało;p Nie zawsze chłopcy mówią później - może u Was ten stereotyp też się nie sprawdzi. Wcześniej czy później usłyszane - pierwsze "mama" jest bezcenne:D

      Pozdrawiam
      Ola

      Usuń
  3. Hah, u nas też najlepszy z całej wigilii był opłatek :D
    chociaż pierogi też nie pogardziła ;)
    U Was 'pajanoja', a u Iśki 'masakla' :D wyje za każdym razem ze śmiechu jak gdzieś użyje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszystkie dzieciaki lubią opłatki.
      A do nas wreszcie z całą mocą dotarło, że musimy uważać, co mówimy;p
      Nie przeklinamy, ale zawsze jakieś mniej parlamentarne słowo się przemyci, a potem Andrzejek, kiedy wali mu się wieża z klocków woła" No, kujde balanś" albo coś w tym stylu;p Chociaż z drugiej strony - ma to swój specyficzny urok:)

      Usuń
    2. Nasza Lenusia też "skazaniec"Walczymy do tej pory,ale już coraz łagodniej.W tej chwili jak przedobrzymy z nabiałem to wyskakuje jej skaza wielkości ok 4 cm z boku na nóżce.I to jedyny objaw.Będzie coraz lepiej i... buziaki dla Andrzejka :)

      Usuń
    3. heh, u nas też opłatek był hitem ;)
      "pajanoja" rozbawiła mnie do łez :)) podziwiam Andrzejka za to jak dobrze już mówi, nie dziwię Ci się, że puchniesz z dumy :)

      Usuń
    4. Dzięki, Anie kochane:)
      Ja jak na zbawienie czekam na testy i prowokację - oczywiście liczę na negatywny wynik:)
      A co do słownictwa, dziś doszła jeszcze "katastjofa";p A i Milenka pewnie szybko się rozgada. sądząc po opisie ostatniego miesiąca. Buziaki dla Lenki i Milenki:)

      Usuń
  4. no super jaki on juz samodzielny i jak ładnie sobie rozmawia... jak tylko czekam aż moj skarbe cos zacznie mówic |:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Filipek jest młodszy od Andrzejka, nie wymagaj od niego za dużo;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...