niedziela, 8 grudnia 2013

Muszę kogoś przeprosić



Wczoraj jeszcze szumnie oznajmiałam, że otwieram stronę mojego bloga na fejsbuku.
Nic z tego – nie otwieram, przynajmniej na razie.
Założyłam sobie jedynie drugie konto i jako Ola SD (poznacie mnie po moim starym zdjęciu profilowym) będę lubić i udostępniać wszystko, co mi się u Was spodoba i wszystko, o co w konkursach poprosicie, ale konto to nie będzie w nim żadnych odniesień do "Tupotu małych stópek".

W samym moim pamiętniczku również zaszły – i nadal zachodzą – zmiany. Znikają zdjęcia, komentarze. Powód jest ten sam, dla którego zarzuciłam pomysł założenia fanpejdża.

Mój mąż.

Wstyd się przyznać, ale zrobiłam głupotę. Choć powiedziałam mężowi, że zamierzam pisać bloga, nigdy nie zapytałam go, na ile godzi się być w nim obecny.
I teraz mój mąż stwierdził, że dopóki moja pisanina ogranicza się do samej tylko blogosfery, małe jest prawdopodobieństwo, że ktoś się na nią natknie i skojarzy mojego bloga z nim. Gdybym jednak umieściła nas na fejsie, grono potencjalnych odbiorców znacznie by się poszerzyło i - oglądając zdjęcia - skojarzyć go mogłyby osoby niepowołane. Dlatego rezygnuję z tego pomysłu. Na razie czasowo - może za parę miesięcy mój małżonek zobaczy, że nie taki diabeł straszny;p

Póki co - na jego wyraźną prośbę - staram się systematycznie wycinać męża ze zdjęć (na szczęście nie ma ich wiele) oraz usuwać z postów i moich odpowiedzi na komentarze informacje, które mogłyby w jakikolwiek sposób naprowadzić kogokolwiek na niego (oraz innych członków mojej rodziny)i w ten sposób mu (lub im)zaszkodzić.

Od tej pory bohaterami bloga zostaje trio mama-Jędruś-Julianek, a pozostałe osoby będą w nim jedynie wzmiankowane i to w taki sposób, by maksymalnie utrudnić ich identyfikację;p

Mojego ślubnego już przeprosiłam, pozostaje mi więc jeszcze przeprosić Was za całe to małe zamieszanie.


15 komentarzy:

  1. Rozumiem i męża Twego i Ciebie. Może mu przejdzie. Kolejny pozytyw tego, że nie mam chlopa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam w sumie fajnego chłopa mam. Zrzędzi czasem - bo zrzędzi, mleko czasem pomyli, ale bez niego byłoby jeszcze gorzej;)

      Usuń
  2. Mój też nie chce być pokazywany ani rozpoznany dlatego ja zastosowałam panieńskie nazwisko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego samego powodu ja podałam jedynie inicjał nazwiska. A co do pokazywania, no cóż nie dogadaliśmy się wcześniej i wczoraj był mały kwas. Na szczęście już po wszystkim:)

      Usuń
  3. Mój mąż też woli pozostać anonimowy, choć ostatnio wystąpił na jednym zdjęciu, jednak w wersji nieco nierozpoznawalnej, oczywiście było to za jego zgodą. O wszystkich jednak poczynaniach blogowych wie, w końcu on te zdjęcia robi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mój chyba nie miałby nic przeciwko, choć sama siebie nie publikuję na zdjęciach póki co więc nie wiem co na to mój M. by mówił ;) ale bloga sam prowadzi więc inna sytuacja ;D

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie rozumiem Twojego męża.Coraz więcej blogów rezygnuje z pokazywania zdjęć na których są członkowie rodziny. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam inne zdanie niż on, ale rozumiem, że każdy może mieć własne. I szanuję to:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Niedawno pisałaś, że myślisz o sesji brzuszkowej. Własnie oglądałam zdjęcia mojej koleżanki, bardzo ładne, a robiła tutaj - http://www.kejka.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, może faktycznie się do tej babeczki odezwę, nawet ceny ma przyzwoite jak na Kraków.

      Usuń
  7. Nie masz nas za co przepraszać :) My i tak już Was dobrze znamy i przed nami się już nie ukryjecie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój mąż też z tych, którzy nie upubliczniają wizerunku, dlatego nie mam go na blogu ani fb. Myślałam o tym sporo, także czy pokazać swoją buzię, doszłam do wniosku, że będzie półanonimowo;-)bez nazwiska i rodzinnych zdjęć, ale też nie sam tekst. Jak to określił ktoś, sieć stała się wirtualna ulicą, a wychodząc z domu, nie zakładam zasłony na twarz. Ale też nie przypinam identyfikatora :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My się co do tego nie dogadaliśmy. Zdjęcia mojego męża w sieci są i wcale nie znalazły się tam za moją sprawą. Tu chyba bardziej chodzi o to, że nie chce być kojarzony z rozmówkami podczas przewijania i uznany za pantoflarza;p
      Co innego osoby, których w necie nie ma lub są ich pojedyncze zdjęcia - dlatego nie pokazuję twarzy m.in. moich rodziców, brata, babci czy zdjęć z placu zabaw, na których dobrze widać inne dzieci

      A zdanie, które przytoczyłaś wydaje mi się bardzo trafne:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...